Polska traci szansę na bycie hubem krypto. Zagraniczni regulatorzy przejmują nasz biznes
Polska branża krypto wchodzi w 2026 rok z rosnącym ryzykiem regulacyjnym – i to ryzykiem, którego nie da się „zarządzić” prezentacją dla inwestorów ani kolejną rundą finansowania. Po wecie prezydenckim wobec ustawy wdrażającej unijne przepisy rynek zyskał czas, ale stracił pewność. A w krypto to pewność prawa jest dziś walutą twardszą niż narracje o innowacji.
- Prawna próżnia to realne ryzyko biznesowe – okres przejściowy MiCA w wielu krajach kończy się 1 lipca 2026 r. (albo wcześniej, jeśli podmiot dostanie lub nie dostanie licencji).
- Zagraniczne jurysdykcje aktywnie „łowią” polskie firmy: oferują jasną ścieżkę licencji MiCA i możliwość paszportyzacji usług w całej UE
- Brak realnej współpracy państwa z branżą skutkuje przepisami, które rozmijają się z praktyką rynku – a wtedy biznes wybiera migrację
Dylemat legislacyjny: złe prawo czy brak prawa?
Weto wobec ustawy regulującej rynek kryptoaktywów wywołało w branży ambiwalentną reakcję. Z jednej strony – jak podkreśla analityk Paweł Łaskarzewski – projekt był przygotowany w sposób, który rynek odbierał jako oderwany od realiów operacyjnych, mimo zgłaszanych poprawek. Z drugiej strony, brak przepisów oznacza niepewność, która działa jak podatek od inwestycji: blokuje decyzje, utrudnia bankowanie, zwiększa koszty compliance i premiuje podmioty, które mogą przenieść się za granicę.
– Ustawa była totalnie zła. Uczestniczyliśmy w pracach legislacyjnych, złożyliśmy dziesiątki poprawek i dokładnie zero zostało zaakceptowanych – mówi w rozmowie z BiznesInfo Paweł Łaskarzewski.
Tu dochodzimy do sedna: weto usuwa ryzyko złej regulacji, ale nie usuwa ryzyka braku regulacji. A to drugie w 2026 r. może być dla wielu firm zabójcze.
MiCA nie czeka: deadline ma konkretną datę
Unijne rozporządzenie MiCA wprowadza wspólne zasady dla rynku kryptoaktywów w całej UE i – co kluczowe – w praktyce wymusza licencjonowanie dostawców usług (CASP). Dla firm, które działały zgodnie z prawem przed 30 grudnia 2024 r., przewidziano okres przejściowy: mogą kontynuować działalność do 1 lipca 2026 r. lub do momentu uzyskania odmowy/zgody na autoryzację (w zależności, co nastąpi wcześniej).
To dlatego rynek mówi dziś językiem deadline’ów, a nie obietnic: po 1 lipca 2026 r. w wielu scenariuszach „brak licencji” oznacza „brak biznesu” – albo przynajmniej brak możliwości legalnego skalowania.
Łotwa robi to, czego nie robi Polska: sprzedaje pewność i licencję
Gdy w Polsce trwa spór o kształt przepisów, inne państwa UE budują przewagę konkurencyjną prostą ofertą: jasna procedura, konsultacje, licencja MiCA, paszportyzacja na całą Unię.
Łotwa jest jednym z najbardziej widocznych przykładów takiej strategii. Latvijas Banka komunikuje gotowość do prowadzenia konsultacji przedlicencyjnych i wskazuje wprost, że licencja uzyskana w tym kraju pozwala świadczyć usługi w UE dzięki mechanizmowi paszportowania. W materiałach promocyjnych „Welcome to Latvia” podkreśla się wprost: uzyskaj autoryzację w Łotwie i działaj w całej Europie.
W rozmowie pojawia się też wątek działań „rekrutacyjnych” prowadzonych w Warszawie – i to jest symboliczne: regulator innego kraju sprzedaje polskim firmom rozwiązanie problemu, którego polskie państwo nie umie domknąć.
– Regulator z innego kraju przyjeżdża i reklamuje swoje usługi. To jest niesamowite, że takie rzeczy się u nas dzieją – podkreśla Paweł Łaskarzewski.
Ucieczka innowacji: nie wygrywa ten, kto ma najlepszy produkt, tylko ten, kto ma jurysdykcję
W 2026 r. przewaga nie będzie wynikać wyłącznie z technologii. Kluczowe stają się trzy czynniki:
- licencja i zdolność do paszportowania usług,
- bankowalność i relacje z instytucjami finansowymi,
- stabilność interpretacyjna nadzoru.
Jeśli państwo nie daje firmom „mapy” na najbliższe 12–18 miesięcy, rynek robi to sam: przenosi podmioty tam, gdzie mapa istnieje. Skutek? Polska zamiast hubu staje się zapleczem talentów – miejscem, gdzie powstają zespoły, ale wartość regulacyjna i podatkowa buduje się poza krajem.
– Wszyscy uciekają. Wszyscy robią to dzisiaj za granicą – dodaje Paweł Łaskarzewski.
Źródło: BiznesInfo