Polska drugą Szwajcarią? Padł rekord, nasze sery zdobyły 24 prestiżowe nagrody
Polska branża spożywcza kojarzona jest na świecie głównie z eksportem jabłek czy drobiu, jednak ostatnie dni przyniosły sensacyjne wieści z zupełnie innej, rzemieślniczej niszy. Rodzimi producenci serów farmerskich dokonali historycznego wyczynu na jednym z najważniejszych konkursów branżowych w Ameryce Południowej, udowadniając, że polski produkt potrafi wygrywać nawet z najbardziej uznanymi europejskimi markami.
Globalna rywalizacja serowarów w Sao Paulo
Czwarta edycja konkursu Mundial do Queijo do Brasil, która odbyła się w Sao Paulo, zgromadziła elitę światowego serowarstwa. Skala tego przedsięwzięcia budzi respekt nawet u branżowych weteranów – do rywalizacji stanęło bowiem ponad dwa tysiące serów nadesłanych z kilkunastu krajów świata. To sprawdzian kunsztu, technologii dojrzewania i unikalności regionalnych receptur.

Produkty były oceniane przez imponujące grono około 300 ekspertów. W tym międzynarodowym gremium nie zabrakło specjalistów z Polski, reprezentujących m.in. Fundację Wspierania Serowarstwa Farmerskiego. Obecność naszych jurorów na tak wysokim szczeblu podkreśla rosnącą rangę polskiej szkoły serowarstwa, która z roku na rok staje się coraz bardziej rozpoznawalna poza granicami Europy.
Dla wielu obserwatorów rynku rosnąca popularność serów farmerskich (wytwarzanych w niewielkich gospodarstwach z mleka pochodzącego od własnych zwierząt) to naturalna odpowiedź na postępującą industrializację żywności. Konsumenci szukają dziś produktów z „duszą”, mających konkretną historię i unikalny profil smakowy, którego nie da się odtworzyć w warunkach wielkoprzemysłowych.
Sukces polskiego serowarstwa
Nasi serowarzy zdobyli łącznie aż 24 medale, co jest absolutnym rekordem w historii występów polskich producentów na tak odległym i wymagającym rynku. Najcenniejsze w tym dorobku są cztery wyróżnienia klasy Super Gold, przyznawane jedynie absolutnie wybitnym produktom, które zachwyciły całe grono jurorskie. Oprócz tego polska kolekcja powiększyła się o siedem medali złotych, osiem srebrnych oraz pięć brązowych. Tak szeroki wachlarz nagród świadczy o tym, że wysoka jakość nie jest dziełem przypadku jednej serowarni, lecz dotyczy całej grupy producentów rozproszonych po różnych zakątkach kraju.
Uznanie w oczach światowej klasy ekspertów zdobył między innymi „Rubinowy Koźlak” produkowany przez Serotoninę.
Polskę reprezentowały również serowarnia Radostowskie Rarytasy z „Kociewskim Chłopem” i Serowarnia Swoboda z „Kozą górską”. Co ciekawe, na serowej mapie sukcesu pojawiła się także stolica – warszawska serowarnia Skarb Praski zdobyła laury za produkt o intrygującej nazwie „Diabelski Kamień”. Wszystkie wymienione wróciły z nagrodami.
Od prestiżowej statuetki do rynkowego triumfu
Czy medale zdobyte na drugim końcu świata mają znaczenie dla małego, lokalnego producenta? Przykłady z przeszłości pokazują, że tak. Prestiżowe nagrody w branży serowarskiej działają jak najlepsza dźwignia marketingowa. W branży wciąż żywe jest wspomnienie sukcesu „Sernicy Dolnośląskiej”, która po zdobyciu laurów na World Cheese Awards odnotowała wręcz lawinowy wzrost liczby zamówień. Dla wielu małych firm taki sukces to moment zwrotny, który pozwala wyjść z cienia lokalnego rynku i wejść na półki ekskluzywnych delikatesów czy do kart dań najlepszych restauracji.

Zobacz także: Polak zarabia na systemie kaucyjnym. Pokazał, jaką kwotę inkasuje w 20 minut
Udział w takich wydarzeniach jak Mundial do Queijo do Brasil jest kluczowym elementem szerszej strategii budowania marki polskich produktów na rynkach globalnych. To sygnał dla zagranicznych kontrahentów, że Polska jest w stanie dostarczać towary luksusowe i unikalne, a nie tylko surowce. W świecie, gdzie o sukcesie eksportowym decyduje nie tylko cena, ale przede wszystkim renoma, 24 medale z Brazylii stanowią potężny kapitał zaufania.