Polak zarabia na systemie kaucyjnym. Pokazał, jaką kwotę inkasuje w 20 minut
Odzyskiwanie pieniędzy za puste opakowania po napojach staje się w Polsce codziennością, a dla niektórych też sposobem na dodatkowy zastrzyk gotówki. Choć system kaucyjny budzi emocje, jeden z internautów postanowił sprawdzić jego realną opłacalność, udowadniając, że automat może wypłacić całkiem pokaźną sumę w krótkim czasie.
Nowa era recyklingu w polskich sklepach
System kaucyjny, który powoli wrasta w polski krajobraz handlowy, to mechanizm finansowy mający na celu zwiększenie poziomu odzysku surowców wtórnych. Polega on na doliczaniu określonej kwoty do ceny produktu w opakowaniu jednorazowym lub wielorazowym, którą konsument może odzyskać przy zwrocie pustej butelki czy puszki do punktu zbiórki. W Polsce system ten obejmuje przede wszystkim butelki szklane wielorazowego użytku o pojemności do 1,5 litra, butelki plastikowe (PET) do 3 litrów oraz puszki metalowe do 1 litra.

Centralnym elementem tej układanki są butelkomaty (automaty zwrotne), które potrafią samodzielnie identyfikować opakowanie na podstawie kodu kreskowego i kształtu, a następnie wydawać kupon uprawniający do wypłaty gotówki lub pomniejszenia rachunku za zakupy.
Dlaczego musimy przyzwyczaić się do kaucji?
Wprowadzenie systemu kaucyjnego w Polsce nie jest jedynie wyrazem troski o czystość lasów, ale przede wszystkim odpowiedzią na restrykcyjne wymogi Unii Europejskiej. Dyrektywa SUP (Single-Use Plastics) nakłada na kraje członkowskie obowiązek selektywnej zbiórki odpadów opakowaniowych po napojach z tworzyw sztucznych na poziomie 77% w 2025 roku i aż 90% do roku 2029. Bez powszechnego systemu kaucyjnego osiągnięcie takich wskaźników przy pomocy tradycyjnych, kolorowych kontenerów na osiedlach jest praktycznie niemożliwe.
Czytaj więcej: Miliard zł rocznie w nieodebranych kaucjach. Wiadomo, kto zgarnia pieniądze, gdy nie oddamy butelki
Polska, podobnie jak wcześniej Niemcy czy kraje skandynawskie, dąży do tego, by plastikowa butelka przestała być śmieciem, a stała się surowcem, który można przetwarzać wielokrotnie bez utraty jakości. Dodatkowym aspektem jest ograniczenie zaśmiecenia przestrzeni publicznej. Ekonomiczna motywacja w postaci kilkudziesięciu groszy za sztukę sprawia, że porzucone opakowania znikają z ulic błyskawicznie.

70 złotych w 20 minut z butelkomatu
Emocje wokół finansowej strony ekologii podgrzał użytkownik Instagrama o nazwie poor_nikolas_rich_production, który postanowił zrelacjonować swoją wizytę przy butelkomacie. Mężczyzna pokazał, że w ciągu zaledwie 20 minut spędzonych przy maszynie udało mu się zainkasować 70 złotych.
Na pierwszy rzut oka taka "dniówka" wyliczona pro rata wygląda imponująco – stawka godzinowa na poziomie 210 złotych mogłaby zawstydzić niejednego specjalistę. Jednak diabeł tkwi w szczegółach. Aby uzyskać taką kwotę przy automacie, potrzeba było dziesiątek, o ile nie setek sztuk opakowań. To z kolei oznacza, że proces "zarabiania" nie zaczął się przy otworze wrzutowym maszyny.
Czytaj więcej: Nowy rekord w systemie kaucyjnym. Nigdy wcześniej sklep nie przyjął tylu butelek w jeden dzień
Do tych 20 minut należy doliczyć czas poświęcony na zbieranie opakowań, ich segregację, zabezpieczenie przed zgnieceniem (automaty nie przyjmują uszkodzonych butelek PET) oraz logistykę. Przewiezienie dużej liczby gabarytowych opakowań do punktu skupu wymaga często samochodu, co generuje koszty paliwa i amortyzacji. Jeśli uwzględnimy kilka godzin zbierania i dojazd, realny zysk na godzinę gwałtownie spada, stając się raczej formą zwrotu zamrożonego kapitału lub hobbystycznym dodatkiem niż stabilnym źródłem dochodu.
Historia ta idealnie pokazuje jednak, że system działa. Pieniądze, które kiedyś lądowały w koszu, dziś mogą realnie zasilić portfel, o ile wykażemy się cierpliwością i systematycznością.