Partner serwisu None
Partner serwisu None
biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Praca > Polacy masowo wyjeżdżali tam, by zarobić. Teraz kraj zmaga się z ogromnym bezrobociem
Julia Bogucka
Julia Bogucka 19.02.2026 19:44

Polacy masowo wyjeżdżali tam, by zarobić. Teraz kraj zmaga się z ogromnym bezrobociem

Polacy masowo wyjeżdżali tam, by zarobić. Teraz kraj zmaga się z ogromnym bezrobociem
Fot. charliepix/CanvaPro

Zaledwie kilkanaście lat temu to państwo uchodziło za prawdziwą ziemię obiecaną dla setek tysięcy polskich emigrantów. Dziś sytuacja zmieniła się diametralnie. W miejsce łatwego zarobku pojawił się potężny kryzys, a stopa bezrobocia osiągnęła najwyższy poziom od lat. Czas szybkiego bogacenia się bezpowrotnie minął.

  • Tam Polacy emigrowali zarobkowo
  • Rekordowe bezrobocie w byłym azylu zarobkowym
  • To państwo stoi przed dużym problemem

Tam Polacy emigrowali zarobkowo

Gdy 1 maja 2004 roku Polska weszła do Unii Europejskiej, otworzył się przed nami nowy rozdział. Miliony naszych rodaków spakowały walizki i ruszyły na zachód, a głównym kierunkiem emigracji zarobkowej stały się Wielka Brytania, Niemcy, Holandia czy Belgia. Dlaczego akurat tam? Mieszkańcy tych państw natychmiast otworzyli swój rynek pracy, zazwyczaj nie wprowadzając okresów przejściowych.  To wywołało efekt kuli śnieżnej. W ciągu kilku lat w europejskich krajach zaroiło się od naszych fachowców, od budowlańców aż po inżynierów. Zarobki, nawet na najniższych szczeblach, dawały rodzinom ogromny zastrzyk gotówki.

Polacy masowo wyjeżdżali tam, by zarobić. Teraz kraj zmaga się z ogromnym bezrobociem
Fot. charliepix/CanvaPro

Polski rynek opustoszał, a pracodawcy nad Wisłą boleśnie odczuwali brak kadry. Tymczasem nagły napływ taniej siły roboczej napędzał gospodarkę innych państw. Przedsiębiorcy dostali zastrzyk zmotywowanych pracowników, którzy chętnie godzili się na trudniejsze warunki. Polacy szybko zyskali renomę, a nasz język stał się powszechny na ulicach Londynu czy Berlina. Z czasem to eldorado, szczególnie w poszczególnych miejscach, zaczęło pękać w szwach, a nastroje polityczne mocno ewoluowały.

Kulminacją tej zmiany stało się referendum z 2016 roku. Debata wokół migracji stała się jednym z głównych tematów kampanii, a obecność pracowników z Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Polaków, zaczęła być przedstawiana w coraz bardziej kontrowersyjnym świetle. Choć wielu naszych rodaków zdążyło już zapuścić korzenie na Wyspach i w innych krajach Zachodu, atmosfera niepewności skłoniła część z nich do powrotu do kraju lub dalszej migracji.

Rekordowe bezrobocie w byłym azylu zarobkowym

Tym kluczowym momentem zwrotnym okazał się oczywiście brexit (oficjalne wyjście z Unii Europejskiej). Decyzja o opuszczeniu wspólnoty miała w zamyśle chronić brytyjski rynek i zablokować napływ migrantów zarobkowych. Mechanizm zadziałał, jednak wywołał skutki odwrotne do zamierzonych. Firmy nagle straciły dostęp do elastycznej i taniej siły roboczej, z którą budowały swoją przewagę konkurencyjną. Łańcuchy dostaw zaczęły się rwać, drastycznie wzrosły koszty administracyjne, a nowe przepisy wizowe uderzyły przede wszystkim w sektor rolniczy, transportowy oraz hotelarski. Wraz ze wzrostem inflacji i spowolnieniem gospodarczym brytyjskie przedsiębiorstwa zaczęły masowo ciąć etaty, próbując utrzymać rentowność.

Polacy masowo wyjeżdżali tam, by zarobić. Teraz kraj zmaga się z ogromnym bezrobociem
Fot. Suntorn Somtong/Getty Images/CanvaPro

To wszystko doprowadziło nas do obecnej, dramatycznej sytuacji. Jak wynika z najnowszych danych, stopa bezrobocia w Wielkiej Brytanii skoczyła właśnie do poziomu 5,2 proc. Jest to najwyższy odczyt od blisko pięciu lat. Kiedyś praca leżała tu na ulicy, a dzisiaj tysiące osób bezskutecznie walczą o etat. Mechanizm jest bezlitosny: rosnące koszty prowadzenia biznesu zmuszają do redukcji etatów, a spadek popytu dusi gospodarkę. Najbardziej poszkodowani są młodzi ludzie. W grupie 18-24 lata odsetek osób bez pracy wynosi 14 proc. To tykająca bomba społeczna na Wyspach.

W dłuższej perspektywie problem przestaje być wyłącznie ekonomiczny, a zaczyna mieć wymiar społeczny i polityczny. Rosnąca niepewność zatrudnienia podkopuje zaufanie do instytucji państwa i wzmacnia nastroje antyestablishmentowe. W debacie publicznej coraz częściej powraca pytanie, czy koszt wyjścia z Unii Europejskiej nie okazał się wyższy, niż zakładali zwolennicy brexitu. Brak stabilności na rynku pracy przekłada się na odkładanie decyzji o zakładaniu rodzin, emigrację młodych specjalistów oraz pogłębiające się nierówności regionalne, szczególnie widoczne poza Londynem i południowo-wschodnią Anglią.

Zobacz też: Tyle naprawdę zarabia marynarz w miesiąc. Pensja w pierwszym roku pracy może zaskoczyć

To państwo stoi przed dużym problemem

Równie niepokojąco prezentują się dane opublikowane przez Office for National Statistics (ONS). Nominalny wzrost płac w ujęciu rocznym spowolnił do 4,4 proc., osiągając najniższy poziom od blisko czterech lat. To wyraźny sygnał, że dynamika wynagrodzeń wyhamowuje, podczas gdy presja kosztowa w gospodarce wciąż pozostaje odczuwalna.

W obliczu tak dramatycznych danych z rynku pracy gabinet w Londynie znalazł się pod ścianą. Zmniejszenie poziomu bezrobocia stało się absolutnym priorytetem, jednak sprawdzone mechanizmy stymulacji gospodarczej w dobie drastycznych ograniczeń budżetowych po prostu zawodzą. Władze rozważają szeroko zakrojone plany interwencyjne, obejmujące między innymi masowe szkolenia zawodowe, które miałyby wypełnić lukę po specjalistach z kontynentu. Sęk w tym, że proces przebranżowienia własnych obywateli trwa długo i pochłania ogromne środki finansowe, których na Wyspach dramatycznie brakuje.

Jeśli rządowa polityka aktywizacji zawodowej nie przyniesie błyskawicznych rezultatów, brytyjską gospodarkę może czekać wieloletnia stagnacja. Koszty obsługi świadczeń społecznych wystrzelą w górę, a wpływy z podatków drastycznie stopnieją, wymuszając bolesne cięcia w sektorze usług publicznych. Zapewne pod presją biznesu politycy będą musieli po cichu poluzować zasady wizowe, starając się przyciągnąć uciekających ekspertów. Dla polskiej emigracji zarobkowej to ostateczny sygnał, że pewna epoka bezpowrotnie się zamknęła. Przepaść w standardzie życia między Polską a Wielką Brytanią jest dziś znacznie mniejsza, a rosnące pensje w kraju zachęcają do powrotu nad Wisłę. Niegdysiejsze eldorado przeżywa obecnie strukturalny kryzys, z którym szybko sobie nie poradzi. To klasyczny dowód na to, że polityczne odcięcie się od sprawdzonych partnerów gospodarczych potrafi w dekadę sprowadzić na dno nawet najpotężniejszy system.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: