biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Polska i Świat > Order Virtuti Militari na aukcji w Ukrainie. IPN zabiera głos, sprawa przybiera nieoczekiwany obrót
Julia Czwórnóg
Julia Czwórnóg 18.03.2026 19:28

Order Virtuti Militari na aukcji w Ukrainie. IPN zabiera głos, sprawa przybiera nieoczekiwany obrót

Order Virtuti Militari na aukcji w Ukrainie. IPN zabiera głos, sprawa przybiera nieoczekiwany obrót
Fot. Adam Burakowski/East News - zdjęcie poglądowe

Historia potrafi dopisywać bolesne i nieoczekiwane rozdziały, nawet osiem dekad po tragicznych wydarzeniach w charkowskich piwnicach NKWD. Tym razem areną starcia o narodową pamięć i elementarną przyzwoitość stał się internetowy portal aukcyjny, na którym wystawiono przedmiot będący niemym świadkiem jednej z największych tragedii w dziejach polskiego oręża. Informacja o próbie sprzedaży najwyższego polskiego odznaczenia wojennego wywołała natychmiastową i stanowczą reakcję polskich instytucji państwowych.

  • Skandaliczna próba handlu pamiątkami historycznymi
  • Historycy IPN-u zidentyfikowali tożsamość właściciela orderu
  • Interwencja państwa i apel o zwrot bezcennej pamiątki. Opublikowano sprostowanie

Skandaliczna próba handlu pamiątkami historycznymi

Polski rynek kolekcjonerski oraz instytucje muzealne od lat zmagają się ze zjawiskiem handlu pamiątkami historycznymi, jednak sprawa, która wypłynęła w ostatnich dniach, wykracza poza ramy zwykłego obrotu antykami. Instytut Pamięci Narodowej zaalarmował opinię publiczną o pojawieniu się na jednym z ukraińskich portali aukcyjnych oferty sprzedaży Orderu Wojennego Virtuti Militari.

To nie jest zwykłe odznaczenie – jego stan zachowania, widoczna korozja i charakterystyczne uszkodzenia wskazują na to, że przedmiot ten przeleżał dziesięciolecia w ziemi, stając się elementem wyposażenia mundurowego ofiary mordu politycznego.

Order Virtuti Militari na aukcji w Ukrainie. IPN zabiera głos, sprawa przybiera nieoczekiwany obrót
Fot. ARKADIUSZ ZIOLEK/East News

Zjawisko tzw. „czarnej archeologii” na terenach dawnego Związku Radzieckiego jest problemem znanym od dawna, lecz komercjalizacja przedmiotów pochodzących bezpośrednio z miejsc kaźni polskich oficerów budzi szczególne oburzenie. IPN w swoim oficjalnym komunikacie w mediach społecznościowych określił aukcję jako skandaliczną i moralnie naganną.

IPN protestuje przeciwko moralnie nagannemu komercjalizowaniu jednej z największych zbrodni sowieckich popełnionych w czasie II wojny światowej. (…) Apelujemy do właściciela orderu o przekazanie bezcennej pamiątki władzom RP oraz do administracji portalu o natychmiastowe zakończenie aukcji – czytamy w komunikacie.

Warto przy tym przypomnieć, że handel przedmiotami pochodzącymi z grobów wojennych jest w wielu jurysdykcjach nie tylko kwestią etyki, ale i złamania prawa dotyczącego ochrony miejsc pamięci oraz własności państwowej. Polscy urzędnicy podjęli już kroki zmierzające do zablokowania licytacji, apelując do administracji ukraińskiego portalu o natychmiastowe usunięcie oferty, która w ich opinii stanowi profanację pamięci o ofiarach totalitaryzmu. Jest jednak nagły zwrot akcji. 

Historycy IPN-u zidentyfikowali tożsamość właściciela orderu

Dzięki unikalnemu numerowi wybitemu na rewersie orderu, historykom z Instytutu Pamięci Narodowej udało się błyskawicznie zidentyfikować pierwotnego właściciela odznaczenia. To kapitan Juliusz Roman Heinzel, postać niezwykle barwna i symboliczna dla skomplikowanych losów polskiej inteligencji i ziemiaństwa. Heinzel był potomkiem znanej rodziny łódzkich fabrykantów pochodzenia niemieckiego, którzy mimo swoich korzeni, w pełni zasłużyli się dla nowej ojczyzny. Sam kapitan był bohaterem wojny z bolszewikami w latach 1919–1921, za co otrzymał m.in. Medal Pamiątkowy za Wojnę oraz Medal Dziesięciolecia Odzyskanej Niepodległości.

Jako dowódca jednego ze szwadronów elitarnego 16 Pułku Ułanów Wielkopolskich, Heinzel dał się poznać jako oficer o wyjątkowej odwadze. To właśnie za męstwo wykazane na polu walki został uhonorowany Srebrnym Krzyżem Orderu Virtuti Militari. Jego kariera wojskowa, choć przerwana przejściem do rezerwy, znalazła swój tragiczny epilog po wybuchu II wojny światowej. We wrześniu 1939 roku kapitan powrócił do czynnej służby, by bronić kraju, a po agresji ZSRR na Polskę trafił do sowieckiej niewoli.

Heinzel został osadzony w obozie w Starobielsku, skąd wiosną 1940 roku przewieziono go do Charkowa. Tam, w piwnicach więzienia przy placu Dzierżyńskiego, został zamordowany strzałem w tył głowy. Jego ciało, wraz z blisko 3800 innymi oficerami, spoczęło w bezimiennych dołach śmierci w rejonie wsi Piatichatki.

Dopiero w 2000 roku, po otwarciu Cmentarza Ofiar Totalitaryzmu w Charkowie, kapitan i jego towarzysze broni doczekali się godnego upamiętnienia, choć – jak widać po trwającej aukcji – ziemia wciąż nie oddała wszystkich swoich tajemnic w sposób kontrolowany.

Zobacz też: Czy zabraknie ropy, a ze sklepów znikną podstawowe produkty? Raport o sytuacji w Zatoce Perskiej

Interwencja państwa i apel o zwrot bezcennej pamiątki. Opublikowano sprostowanie

Sytuacja ta stawia przed polską dyplomacją i instytucjami kultury trudne wyzwanie. IPN nie ograniczył się jedynie do wyrazów oburzenia, ale we wtorek 17 marca sformułował konkretne żądania pod adresem obecnego posiadacza orderu oraz pośredników. Instytut zaapelował o bezpłatne przekazanie odznaczenia władzom Rzeczypospolitej Polskiej, podkreślając, że przedmiot ten jest relikwią narodową i dowodem zbrodni, a nie towarem, który powinien podlegać prawom popytu i podaży na wolnym rynku. Polscy urzędnicy liczą na solidarność ukraińskich partnerów i zrozumienie wagi tego artefaktu dla polskiej tożsamości narodowej.

Instytut Pamięci Narodowej poinformował w środę, że oryginalny Order Virtuti Militari należący do ofiary zbrodni katyńskiej pozostaje w rękach jej rodziny, mimo że podobny przedmiot pojawił się na ukraińskim portalu internetowym. Zdaniem IPN, wystawiony na sprzedaż egzemplarz może być podróbką lub próbą wyłudzenia, a aukcja mogła mieć na celu karmienie antyukraińskiej propagandy.

Oferowany egzemplarz może być wtórnikiem lub falsyfikatem, stanowiącym próbę oszustwa. Pamięć o ofiarach nie może być przedmiotem handlu, nawet jeśli dotyczy to kopii lub falsyfikatów – podkreślił rzecznik IPN, dr Rafał Kościański. 

Przekazał, że tego samego dnia skontaktował się z nim przedstawiciel rodziny, który potwierdził, iż autentyczny order znajduje się w ich posiadaniu. Dodał również, że o sprawie zostanie powiadomiony rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych, a dane osoby oferującej sprzedaż trafią do polskich władz.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: