biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Biznes > Miliardy złotych poza kontrolą. Szara strefa w polskim hazardzie pęcznieje
Artykuł Sponsorowany
Artykuł Sponsorowany 29.04.2026 10:09

Miliardy złotych poza kontrolą. Szara strefa w polskim hazardzie pęcznieje

Miliardy złotych poza kontrolą. Szara strefa w polskim hazardzie pęcznieje
Fot. Biznes Info

Obroty nielegalnych operatorów gier w Polsce mogły w ubiegłym roku sięgnąć rekordowych 74 miliardów złotych. Z raportu H2 Gambling Capital, zaprezentowanego 22 kwietnia na Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach, wynika, że obecny model wyczerpał możliwości. Państwo traci miliardy, a miliony graczy grają bez ochrony.

Szklany sufit polskiego rynku i lawina uciekającego kapitału

Polska branża rozrywkowa i bukmacherska od lat zmaga się z potężnym problemem nielegalnej konkurencji, która w dobie powszechnej cyfryzacji przybrała bezprecedensowe rozmiary. Chociaż głęboka nowelizacja ustawy hazardowej z 2016 roku, regulująca rynek zakładów wzajemnych, przyniosła pewną poprawę i pozwoliła zredukować szarą strefę ze stu procent do około czterdziestu, to od dłuższego czasu cały sektor tkwi w martwym punkcie. Z najnowszego raportu przygotowanego przez renomowaną firmę badawczą H2 Gambling Capital, zaprezentowanego podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego, wyłania się obraz systemu, który ostatecznie dotarł do swoich prawnych i rynkowych granic. Adam Lamentowicz, prezes zarządu Polskiej Izby Gospodarczej Branży Rozrywkowej, reprezentujący stowarzyszenia branżowe, podkreślił podczas prezentacji raportu:

Przy obecnych, restrykcyjnych regulacjach udział legalnego rynku uderzył w barierę siedemdziesięciu procent i nie ma absolutnie żadnych szans na jej przekroczenie.

W ujęciu nominalnym statystyki te są porażające, ponieważ szacuje się, że w 2025 roku obroty na legalnym rynku wyniosły 85 miliardów złotych, podczas gdy nielegalna szara strefa pochłonęła aż 74 miliardy złotych. Wskaźnik GGR (Gross Gaming Revenue, czyli różnica między wpłatami graczy a wypłaconymi wygranymi) w samej tylko szarej strefie kasyn online wyniosła w ubiegłym roku 1,75 miliarda złotych, a w przypadku zakładów wzajemnych 1,25 miliarda złotych. Ten gigantyczny problem wykracza jednak daleko poza ramy samej ustawy hazardowej, stając się kwestią bezpieczeństwa państwa. Z polskich kont bankowych wypływa rocznie 15 miliardów złotych w formie bezpośrednich depozytów trafiających do zagranicznych, nielegalnych operatorów. Taka skala niekontrolowanych transferów finansowych stanowi jawne pogwałcenie przepisów o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy (AML) oraz unijnego aktu o usługach cyfrowych (Digital Services Act).

Koszty zaniechania działań ze strony rządu są astronomiczne, gdyż od momentu wdrożenia nowych przepisów w 2017 roku Skarb Państwa z tytułu nieodprowadzonego podatku od gier stracił już 18 miliardów złotych. Co gorsza, brak jakichkolwiek reform sprawi, że w latach 2026–2030 budżet państwa zostanie uszczuplony o kolejne 9 miliardów złotych. Miliony Polaków (badania wskazują na grupę od 1,5 do nawet 3,3 miliona osób) korzystają z usług podmiotów, nad którymi państwo nie ma najmniejszej kontroli.

Miliardy złotych poza kontrolą. Szara strefa w polskim hazardzie pęcznieje
Źródło: raport “Szara strefa w internetowym hazardzie w Polsce”

Anatomia nielegalnej gry, czyli dlaczego wybieramy szarą strefę

Zrozumienie mechanizmów napędzających rozwój nielegalnego hazardu wymaga spojrzenia na rynek z perspektywy samego konsumenta oraz specyfiki obciążeń fiskalnych. Ed Birkin, dyrektor zarządzający H2 Gambling Capital, podczas panelu na EEC 2026 dogłębnie przeanalizował przyczyny odpływu graczy do podmiotów offshore. Główną barierą w Polsce jest drastycznie wysoki podatek od zakładów wzajemnych, wynoszący 12 procent od obrotu. Biorąc pod uwagę, że nielegalni operatorzy zagraniczni operują na marżach rzędu siedmiu, ośmiu procent, legalne polskie firmy stoją przed zadaniem matematycznie niemożliwym – nie są w stanie konkurować na płaszczyźnie cenowej, czyli oferować równie atrakcyjnych kursów.

Sytuację dodatkowo komplikuje monopol państwa w segmencie kasyn online. Jak wykazały niezależne badania ankietowe obejmujące ponad tysiąc aktywnych graczy, aż 51 procent z nich nie ma w ogóle świadomości, że Total Casino jest jedynym legalnym kasynem internetowym w Polsce. Oznacza to, że gigantyczna część konsumentów zasila szarą strefę w sposób całkowicie nieświadomy, padając ofiarą wszechobecnych, agresywnych kampanii reklamowych podmiotów nieposiadających licencji. Gracze kuszeni są wyższymi bonusami powitalnymi, znacznie korzystniejszymi warunkami finansowymi oraz brakiem podatku od wygranych. Co więcej, nielegalne serwisy oferują iluzję anonimowości i łatwość obsługi, rezygnując z rygorystycznych procedur weryfikacji tożsamości (KYC) przy zakładaniu konta i wpłacaniu depozytów, co dla wielu użytkowników jest kluczowym argumentem.

Jak podkreśla Ed Birkin, wiarygodność tych alarmujących danych potwierdza zbieżność wyników różnych ośrodków analitycznych. Choć H2 Gambling Capital stosuje analitykę „oddolną” (bottom-up), polegającą na monitorowaniu ruchu na tysiącach stron internetowych i śledzeniu aktywności graczy, a konkurencyjna firma Ernst & Young bazuje na modelowaniu ekonometrycznym „odgórnym” (top-down), oba niezależne zespoły doszły do identycznych wniosków. Zgodnie oszacowały one, że przy obecnych przepisach szara strefa w segmencie kasyn online utrzymuje się na stałym poziomie ok. 40 procent całego rynku.

Zmierzch państwowych monopoli na europejskiej mapie hazardu

Aby w pełni zrozumieć polski impas regulacyjny, należy umiejscowić go w szerszym, europejskim kontekście, gdzie polityka monopolizacji rynku gier wyraźnie ustępuje miejsca otwartej konkurencji. Ed Birkin w swojej prezentacji nie pozostawił złudzeń – państwowe monopole w Europie to obecnie rzadkość, a kraje, które nadal się ich trzymają, notują fatalne wskaźniki ulegalnienia rynku (tzw. channelization). Doskonałym przykładem ewolucji podejścia jest Finlandia, gdzie państwowy operator Veikkaus przez lata wprowadzał coraz bardziej rygorystyczne narzędzia ochrony graczy. Efekt tych działań był jednak odwrotny od zamierzonego – zamiast chronić obywateli, państwo po prostu wypchnęło najbardziej dochodowych, a zarazem najbardziej narażonych na uzależnienie graczy w ramiona nielegalnych, zagranicznych podmiotów.

Widząc drastyczny spadek wpływów podatkowych oraz utratę kontroli nad rynkiem, fiński rząd podjął historyczną decyzję o całkowitej deregulacji i otwarciu rynku dla podmiotów komercyjnych, co ma nastąpić w połowie 2027 roku. Jedynym krajem w Europie z twardym, całkowitym monopolem pozostaje dziś Norwegia. Chociaż tamtejszy regulator oficjalnie przekonuje, że ponad 75 procent rynku znajduje się pod pełną kontrolą państwa, to niezależne analizy ruchu sieciowego przeprowadzone przez H2 Gambling Capital brutalnie weryfikują te optymistyczne deklaracje, wskazując, że w legalnym obiegu pozostaje zaledwie 22 procent kapitału.

Włochy, Rumunia, Czechy czy Wielka Brytania, które postawiły na otwarte, konkurencyjne modele z systemem wydawania licencji wielu podmiotom, mogą pochwalić się rynkami, gdzie odsetek legalnej gry przekracza 80, a nierzadko nawet 90 procent. W tym zestawieniu sytuacja Polski jest zdaniem Birkina wielkim, choć słodko-gorzkim sukcesem. Osiągnięcie ponad 60-procentowego udziału legalnego rynku w środowisku częściowego monopolu i skrajnie wysokich obciążeń podatkowych jest w skali Europy wynikiem wręcz fenomenalnym, za który rodzimi operatorzy powinni sobie pogratulować. Ekspert H2 Gambling jednoznacznie stwierdził jednak, że jest to absolutny szczyt możliwości i bez gruntownej zmiany prawa wskaźnik ten nie wzrośnie już ani o jeden punkt procentowy. Zagraniczne kasyna kryptowalutowe celowo i w pełni świadomie biorą na celownik właśnie takie rynki jak Polska, Austria czy Norwegia, wiedząc, że państwowy monopolista ze związanymi rękami i ograniczeniami reklamowymi nie jest w stanie podjąć z nimi równorzędnej, rynkowej walki.

Nowe zagrożenia w sieci wymagają kompleksowej strategii państwa

Brak elastyczności polskiego prawa zderza się obecnie z dynamicznie zmieniającą się rzeczywistością technologiczną, co rodzi zupełnie nowe, nieprzewidziane wcześniej wyzwania. Jednym z najpoważniejszych zagrożeń dla legalnego rynku są rozwijające się w błyskawicznym tempie rynki predykcyjne (prediction markets). Ed Birkin wskazał je jako absolutnie największe ryzyko najbliższych lat, ponieważ podmioty te, funkcjonując w legislacyjnej szarej strefie jako giełdy zakładów czy platformy finansowe, potrafią sprawnie omijać wymogi posiadania tradycyjnych licencji hazardowych. Mogą one swobodnie omijać restrykcje reklamowe, nie stosują rygorystycznych procedur przeciwdziałania praniu brudnych pieniędzy (AML) i nie weryfikują graczy pod kątem samowykluczenia.

Niestety, w arsenale państwa brakuje skutecznych narzędzi – teoretycznie funkcjonujący Rejestr Domen Służących do Oferowania Gier Hazardowych Niezgodnie z Ustawą, w którym znajduje się już około 60 tysięcy zablokowanych adresów, okazuje się rozwiązaniem dalece niewystarczającym w zderzeniu z determinacją technologicznych gigantów. Adam Lamentowicz podsumował ten ponury obraz gorzką, lecz trafną refleksją: polskie państwo posiada spójne, długoterminowe strategie dla sektora paliwowego, energetycznego czy rolnictwa, jednak branża rozrywkowa i gamingowa, generująca miliardowe obroty, wciąż takiego strategicznego planu nie ma. Zamiast proaktywnego zarządzania i wyznaczania kierunków rozwoju, politycy od lat ograniczają się do dryfowania i utrzymywania przestarzałego status quo. Aby ratować miliardy złotych, które co roku bezpowrotnie wypływają z polskiej gospodarki, niezbędne jest porzucenie doraźnych działań na rzecz całościowej, odważnej wizji, która uwzględni realia rynkowe i skuteczne mechanizmy ochrony konsumentów.

Artykuł sponsorowany

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: