Mieszkańcy bloków dostają pisma ze spółdzielni. Tego nie mogą używać, zakaz obowiązuje
Wielu najemców i właścicieli mieszkań w starszym budownictwie otrzymało w ostatnich dniach pisma od zarządców nieruchomości dotyczące zasad korzystania z konkretnego paliwa. To zakaz, którego nie wszyscy Polacy byli świadomi. Okazuje się jednak kluczowy dla zachowania bezpieczeństwa.
- Polacy masowo korzystają z tego rozwiązania
- Przepisy mówią jasno, to jest nielegalne
- Spółdzielnie mieszkaniowe wysyłają pisma
- Nieprzestrzeganie traktowane jako naruszenie
Polacy masowo korzystają z tego rozwiązania
Polska od lat pozostaje krajem, w którym konkretny rodzaj paliwa odgrywa kluczową rolę w gospodarstwach domowych, szczególnie tych usytuowanych w blokach z tak zwanej wielkiej płyty. Mimo postępującej transformacji energetycznej i coraz większej popularności płyt indukcyjnych, tradycyjna kuchenka gazowa wciąż jest symbolem ekonomicznego gotowania dla milionów Polaków. Statystyki nie pozostawiają złudzeń, instalacje gazowe są obecne w przeważającej części starszych zasobów mieszkaniowych, a przyzwyczajenie do gotowania na ogniu jest głęboko zakorzenione w naszej kulturze.

Jednak obok sieciowego przesyłu surowca, wciąż funkcjonuje szara strefa użytkowania butli gazowych, często traktowanych jako tańsza alternatywa lub rozwiązanie awaryjne. Problem pojawia się w momencie, gdy indywidualne oszczędności zaczynają zagrażać bezpieczeństwu zbiorowemu. W wielu miastach Polski wciąż można spotkać sytuację, w której mieszkańcy, mimo posiadania przyłącza do sieci gazowej, decydują się na korzystanie z butli 11-kilogramowych. Wynika to często z błędnego przekonania o niższych kosztach eksploatacji lub chęci uniezależnienia się od stałych opłat przesyłowych. Zarządcy nieruchomości, analizując protokoły z okresowych przeglądów szczelności instalacji, coraz częściej dostrzegają ten niebezpieczny dualizm.
Przepisy mówią jasno, to jest nielegalne
Blok mieszkalny to system naczyń połączonych, nieszczelność w jednym lokalu może doprowadzić do tragedii obejmującej cały pion czy klatkę schodową, co brutalnie weryfikują powracające doniesienia o wybuchach w budynkach wielorodzinnych. Współczesne podejście do inżynierii budowlanej stawia sprawę jasno: gaz w budynkach wysokich jest technologią schodzącą. Nowe inwestycje deweloperskie niemal całkowicie rezygnują z doprowadzania tego medium do mieszkań, stawiając na centralne ogrzewanie miejskie i energię elektryczną.
Jednak w istniejącej tkance miejskiej proces ten jest znacznie trudniejszy i wymaga nie tylko nakładów finansowych, ale przede wszystkim zmiany mentalności lokatorów. To właśnie na styku starych przyzwyczajeń i nowych wymogów bezpieczeństwa rodzi się konflikt, którego efektem są wspomniane pisma trafiające do skrzynek pocztowych.
W ostatnich tygodniach głośnym echem odbiła się akcja informacyjna przeprowadzona przez spółdzielnie mieszkaniowe w różnych częściach kraju (m.in. w Zakopanem), które zdecydowały się na radykalne przypomnienie mieszkańcom o obowiązującym prawie. Pismo, które otrzymali lokatorzy, nie jest jednak wymysłem nadgorliwych urzędników, lecz bezpośrednim odwołaniem do Rozporządzenia Ministra Infrastruktury w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie. Okazuje się bowiem, że w budynkach nie wolno korzystać jednocześnie z gazu z sieci gazowej, jak i tego płynnego, pochodzącego z butli. Przepisy te są bezlitosne i nie pozostawiają pola do interpretacji.
Wyjątkiem jest możliwość usytuowania kotłowni gazowej zasilanej z sieci gazowej w budynku mieszkalnym niskim (budynki mieszkalne o wysokości do 4 kondygnacji nadziemnych włącznie). Ponadto, instalacje gazowe zasilane gazem płynnym mogą być wykonywane tylko w budynkach niskich - przypomina Komenda Wojewódzka Państwowej Straży Pożarnej w Opolu, powołując się na wspomniane powyżej rozporządzenie.

Spółdzielnie mieszkaniowe wysyłają pisma
W budynku zasilanym z sieci gazowej zabrania się stosowania instalacji na butle gazowe. Oznacza to, że posiadanie w kuchni kuchenki na butlę, gdy w pionie biegnie rura z gazem ziemnym, jest nielegalne. Zakaz ten ma solidne uzasadnienie w fizyce i chemii. Gaz płynny propan-butan, powszechnie stosowany w butlach, jest cięższy od powietrza. W przypadku nieszczelności nie ulatnia się on przez kratki wentylacyjne ku górze, jak ma to miejsce przy gazie ziemnym, lecz gromadzi się przy podłodze, wypełniając zagłębienia i tworząc skrajnie wybuchową mieszankę. Wystarczy iskra z instalacji elektrycznej, by doszło do katastrofy.
Co więcej, zarządcy zwracają uwagę na inny, nagminny grzech mieszkańców: przechowywanie pełnych lub częściowo opróżnionych butli w piwnicach, na strychach czy balkonach. Tego typu magazynowanie jest surowo zabronione, ponieważ te przestrzenie zazwyczaj nie posiadają odpowiedniej wentylacji grawitacyjnej zdolnej odprowadzić ciężkie opary gazu. Warto jednak zauważyć, że zarządcy nieruchomości nie działają w próżni prawnej. Zgodnie z Prawem budowlanym, to na właścicielu lub zarządcy spoczywa obowiązek zapewnienia bezpiecznego użytkowania obiektu. Tolerowanie łamania przepisów przeciwpożarowych narażałoby władze spółdzielni na odpowiedzialność karną w przypadku nieszczęścia.

Zasady dotyczące używania butli z gazem płynnym (propan-butan) w budynkach wielorodzinnych są szczegółowo uregulowane przepisami budowlanymi i przeciwpożarowymi, a ich celem jest zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańcom. Nawet wówczas, gdy obowiązujące rozporządzenie dopuszcza stosowanie butli gazowych w danym budynku, ich użytkowanie podlega istotnym ograniczeniom. W jednym mieszkaniu, a także w warsztacie czy lokalu użytkowym, dozwolone jest przechowywanie i użytkowanie maksymalnie dwóch butli, z których każda nie może zawierać więcej niż 11 kg gazu. Przekroczenie tej liczby stanowi naruszenie przepisów i może prowadzić do poważnych konsekwencji prawnych.
Nieprzestrzeganie traktowane jako naruszenie
Przepisy precyzują również warunki, jakie musi spełniać pomieszczenie, w którym instalowana jest butla. Temperatura w takim miejscu nie może przekraczać 35 st. C, co ma zapobiegać wzrostowi ciśnienia wewnątrz zbiornika. Butla powinna być ustawiona wyłącznie w pozycji pionowej, odpowiednio zabezpieczona przed przewróceniem oraz uszkodzeniami mechanicznymi. Istotne są także wymagane odległości, butlę należy umieścić co najmniej 1 metr od urządzeń mogących powodować iskrzenie oraz minimum 1,5 metra od urządzeń promieniujących ciepło, takich jak piece czy grzejniki. Wyjątek stanowią zestawy urządzeń gazowych z butlami, na przykład kuchenki gazowe przystosowane do takiego zasilania.
Szczegółowe wymagania dotyczą także sposobu podłączenia butli do kuchenki gazowej. Dozwolone jest wyłącznie użycie elastycznego przewodu o długości nieprzekraczającej 3 metrów, odpornego na działanie składników gazu płynnego, uszkodzenia mechaniczne oraz temperaturę do 60 st. C. Przewód ten musi charakteryzować się wytrzymałością na ciśnienie co najmniej 300 kPa, co ma ograniczyć ryzyko rozszczelnienia instalacji.
Jak podkreśla Zakopiańska Spółdzielnia Mieszkaniowa (ZSM), szczególnie rygorystyczne zasady obowiązują w budynkach mających więcej niż cztery kondygnacje naziemne. W takich obiektach całkowicie zabronione jest zarówno przechowywanie, jak i użytkowanie butli gazowych. W praktyce oznacza to, że jeśli budynek nie jest podłączony do sieci gazu ziemnego, mieszkańcy nie mogą korzystać z gazu w żadnej formie. Jedyną dopuszczalną alternatywą pozostają wówczas kuchenki elektryczne oraz płyty indukcyjne.
Prezes ZSM Ronald Szczygieł, cytowany przez "Tygodnik Podhalański”, podkreśla, że nieprzestrzeganie wskazanych zasad stanowi nie tylko poważne naruszenie przepisów budowlanych i przeciwpożarowych, lecz także bezpośrednie zagrożenie dla życia i zdrowia wszystkich lokatorów. Zwraca on uwagę, że osoby ignorujące obowiązujące regulacje ponoszą odpowiedzialność cywilną i karną za spowodowanie zagrożenia, szkód lub wypadków. Z tego względu bezpieczeństwo mieszkańców oraz całego budynku traktowane jest jako nadrzędne, a łamanie zakazu używania butli gazowych będzie uznawane za naruszenie obowiązujących przepisów oraz zasad współżycia społecznego.