biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Handel > Kontrolerzy zatrzymali 2,5 tony transportu z Tajlandii. To chcieli wwieźć do Polski
Julia Bogucka
Julia Bogucka 24.02.2026 20:01

Kontrolerzy zatrzymali 2,5 tony transportu z Tajlandii. To chcieli wwieźć do Polski

Kontrolerzy zatrzymali 2,5 tony transportu z Tajlandii. To chcieli wwieźć do Polski
Fot. Kelly/Pexels/CanvaPro

Inspektorzy z Warszawy wstrzymali transport z Azji przeznaczony dla miłośników kuchni orientalnej. Tony żywności nie trafią do obrotu, wiadomo, dlaczego tak się stało. Wykryto liczne nieprawidłowości, warto o tym wiedzieć.

  • Te instytucje dbają o bezpieczeństwo żywności
  • Polska importuje żywność z Azji
  • Tony żywności z Azji zatrzymano w Polsce

Te instytucje dbają o bezpieczeństwo żywności

Większość konsumentów robiących codzienne zakupy w supermarketach czy osiedlowych sklepikach rzadko zastanawia się nad drogą, jaką przebył produkt, zanim trafił na sklepową półkę. Żyjemy w przeświadczeniu, że skoro towar jest dostępny w legalnym obrocie, to z definicji musi być bezpieczny i spełniać wyśrubowane normy. Rzeczywistość globalnego łańcucha dostaw jest jednak znacznie bardziej skomplikowana, a kluczową rolę w zapewnieniu bezpieczeństwa żywności w Polsce odgrywa IJHARS, czyli Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. To właśnie ta instytucja, często mylona z Sanepidem, koncentruje się na kontroli jakości handlowej oraz zgodności towaru z deklaracjami producenta, pozostawiając kwestie bezpieczeństwa sanitarnego i mikrobiologicznego właściwym służbom sanitarnym.

Kontrolerzy zatrzymali 2,5 tony transportu z Tajlandii. To chcieli wwieźć do Polski
Fot. Nuttapong punna/Getty Images/CanvaPro

Kompetencje inspektorów są szerokie i obejmują kontrolę jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych zarówno na etapie produkcji, jak i obrotu, włączając w to towary importowane z krajów trzecich. W praktyce oznacza to, że funkcjonariusze IJHARS są pierwszą linią obrony przed napływem żywności, która może wprowadzać konsumenta w błąd lub, co gorsza, stanowić zagrożenie dla jego zdrowia poprzez ukrywanie faktycznego składu. Polskie regulacje w tym zakresie są ściśle zharmonizowane z prawem unijnym, które uchodzi za jedno z najbardziej restrykcyjnych na świecie. Każda partia towaru wjeżdżająca na teren Wspólnoty musi posiadać odpowiednią dokumentację, a etykieta nie może być jedynie zbiorem przypadkowych haseł reklamowych, lecz precyzyjną informacją o tym, co jemy.

System kontroli działa dwutorowo. Z jednej strony mamy rutynowe, planowane audyty u producentów i dystrybutorów, a z drugiej kontrole graniczne, które mają za zadanie wyłapać nieprawidłowości, zanim produkt w ogóle trafi do dystrybucji. To właśnie na tym etapie najczęściej dochodzi do zatrzymań towarów spoza Unii Europejskiej, gdzie standardy produkcji i znakowania często drastycznie odbiegają od europejskich norm. Służby muszą balansować między płynnością handlu zagranicznego a bezwzględnym wymogiem ochrony konsumenta, co w przypadku importu z odległych rynków azjatyckich staje się wyzwaniem logistycznym i merytorycznym.

Polska importuje żywność z Azji

Import żywności z Azji do Polski to temat rzeka, który od lat budzi emocje zarówno wśród ekonomistów, jak i dietetyków. Z jednej strony rosnąca popularność kuchni orientalnej napędza popyt na autentyczne składniki, od sosów rybnych, przez grzyby mun, aż po specyficzne warzywa. Z drugiej jednak strony, na masową skalę sprowadzamy produkty, które z powodzeniem moglibyśmy produkować w kraju lub pozyskiwać od bliższych sąsiadów. Decyduje tutaj jednak brutalna kalkulacja ekonomiczna. Choć mit o ekstremalnie taniej sile roboczej w Chinach czy innych krajach regionu powoli upada w zderzeniu z rosnącymi kosztami produkcji w Azji, to specyfika tamtejszych rynków i skala wytwarzania wciąż sprawiają, że nawet po doliczeniu frachtu towar bywa konkurencyjny cenowo.

Warto jednak zadać sobie pytanie, co tak naprawdę kryje się za niską ceną importowanej żywności. Często jest to jakość, która balansuje na granicy akceptowalności. Problemem nie jest tylko sama obecność konserwantów, ale transparentność informacji o nich. Polski importer, chcąc wprowadzić taki produkt na rynek, bierze na siebie ogromną odpowiedzialność za dostosowanie etykiety do wymogów lokalnego prawa. Niestety, praktyka pokazuje, że choć żywność z Azji sprzedawana w Polsce generalnie nie odbiega jakością, to nie zawsze udaje się jej sprostać rygorystycznym wymaganiom europejskiego rynku.

Szczególnym przypadkiem są produkty przetworzone, takie jak kiszonki czy pasty. W ich przypadku weryfikacja organoleptyczna, czyli wzrokowa lub smakowa, jest niewystarczająca, by ocenić skład. Tutaj kluczowa staje się dokumentacja i precyzyjne oznakowanie. Import z Azji to nie tylko ryż czy przyprawy, ale coraz częściej gotowe półprodukty, które trafiają do gastronomii. Jeśli na tym etapie zawiedzie kontrola, w restauracji czy barze szybkiej obsługi klient nie ma już żadnych szans na zweryfikowanie tego, co ląduje na jego talerzu. Dlatego też każda informacja o zatrzymaniu dużej partii towaru na granicy jest sygnałem, że system uszczelniania rynku działa, choć skala importu sprawia, że jest to walka przypominająca nieco syzyfową pracę.

Zobacz też: W PRL-u każdy robił tu zakupy. Dziś kolejne punkty są masowo zamykane

Tony żywności z Azji zatrzymano w Polsce

Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych ponownie zatrzymała transport żywności kierowany na polski rynek. Tym razem kontrolerzy skupili się na partii kapusty kiszonej pochodzącej z Tajlandii. Łączna masa zatrzymanego towaru wyniosła 2,5 tony. Według komunikatu warszawskiego oddziału IJHARS, transport nie został dopuszczony do sprzedaży z powodu licznych nieprawidłowości w oznakowaniu produktów. Inspektorzy zwrócili uwagę przede wszystkim na brak informacji o istotnych składnikach żywności, które powinny znaleźć się na etykiecie. Oprócz tego stwierdzono inne błędy w oznaczeniach, które mogły wprowadzać konsumentów w błąd lub utrudniać im świadomy wybór zakupów.

IJHARS w Warszawie uniemożliwiła wprowadzenie na polski rynek partii kapusty kiszonej o łącznej masie 2,5 tony, importowanej z Tajlandii, z powodu niewykazania na etykiecie produktu istotnych składników i innych licznych błędów w oznakowaniu - czytamy w mediach społecznościowych.

#IJHARS w Warszawie uniemożliwiła wprowadzenie na polski rynek partii kapusty kiszonej o łącznej masie 2,5 tony, importowanej z Tajlandii, z powodu niewykazania na etykiecie produktu istotnych składników i innych licznych błędów w oznakowaniu

Służby podkreślają, że prawidłowe oznakowanie produktów spożywczych jest jednym z kluczowych elementów bezpieczeństwa żywności. Dzięki dokładnym informacjom na etykietach konsumenci mogą świadomie wybierać produkty, a inspekcje takie jak IJHARS mogą skutecznie przeciwdziałać wprowadzaniu na rynek towarów niezgodnych z obowiązującymi przepisami.

Zatrzymanie partii kapusty kiszonej z Tajlandii pokazuje, że IJHARS konsekwentnie monitoruje importowane produkty spożywcze i reaguje na wszelkie nieprawidłowości. Dzięki takim kontrolom służby mają możliwość zapobiegania wprowadzeniu na rynek towarów, które nie spełniają wymogów prawnych dotyczących oznakowania, co w efekcie chroni zdrowie konsumentów oraz wspiera uczciwą konkurencję w handlu żywnością.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Julia Bogucka
O autorze
Julia Bogucka
Redaktor BiznesINFO
Redaktorka specjalizująca się w tematyce nowych technologii, innowacji oraz ich wpływu na gospodarkę i codzienne życie. W swojej pracy łączy doświadczenie dziennikarskie z zainteresowaniem sztuczną inteligencją, mediami cyfrowymi i rozwojem nowoczesnych rozwiązań technologicznych.Obszary specjalizacji:Nowe technologie, sztuczna inteligencja, innowacje, media cyfrowe, biznes i gospodarka.Doświadczenie dziennikarskie zdobywała między innymi w radiu akademickim. Obecnie pracuje jako redaktorka portalu biznesowo-finansowego, gdzie przygotowuje materiały dotyczące technologii, gospodarki, rynku pracy, finansów i zmian istotnych dla konsumentów. Do redakcji BiznesINFO dołączyła w styczniu 2025 roku, w Iberionie pracuje od stycznia 2024 roku.Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Marii Curie Skłodowskiej w Lublinie. Jej zainteresowania naukowe koncentrują się wokół komunikacji człowieka ze sztuczną inteligencją, mediów oraz relacji rozwijanych z technologiami komunikacyjnymi.Stypendystka Stypendium im. Leopolda Ungera w X edycji. Do jej osiągnięć należą również działalność w radiu akademickim oraz rozwijanie dorobku naukowego w obszarze komunikacji społecznej, mediów i sztucznej inteligencji.
Zobacz wszystkie artykuły autora >
Wybór Redakcji
Lidl wycofany produkt
Lidl wycofuje popularny produkt. Wykryto jad kiełbasiany, po spożyciu można wylądować w szpitalu
kontrola słodyczy
Przebadali słodycze w sklepach w całym kraju. Polacy nawet nie zdają sobie sprawy, co kupują
Jajka
Jajka w Europie skażone salmonellą. Polska na liście krajów zagrożonych
Sanepid Salmonella
Fala zachorowań w Toruniu. Służby sprawdzają możliwe źródło zakażenia
Biedronka wycofany produkt
Ważny apel do klientów Biedronki. W produktach wykryto toksynę
telefon z PRL
Arcytrudny quiz o PRL. To nie tylko długie kolejki i kartki na mięso. Sprawdź się
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: