Już trafiły do sklepów. Niesłychane, skąd pochodzą truskawki, Polacy kupują na potęgę
Na krajowym rynku owoców miękkich doszło do bezprecedensowego przetasowania, które na nowo definiuje układ sił w handlu zagranicznym. Choć Polska od lat uchodzi za europejskie zagłębie truskawkowe, najnowsze dane z 2025 roku pokazują, że nasza zależność od dostaw z Afryki Północnej osiągnęła punkt krytyczny.
- Polscy hodowcy przyćmieni przez rekordowy import truskawek
- Pogoda pokrzyżowała plany polskim producentom truskawek
- Polska zapłaciła miliony za zagraniczne truskawki
Polscy hodowcy przyćmieni przez rekordowy import truskawek
Polska od dekad budowała swoją pozycję jako jeden z największych na świecie eksporterów mrożonych owoców, ale ten potężny sektor gospodarki coraz częściej przypomina mechanizm, który do sprawnego działania potrzebuje zewnętrznego paliwa. Krajowe przetwórstwo ewoluuje w stronę produktów o wysokim stopniu przetworzenia, takich jak zaawansowane mieszanki jagodowe, specjalistyczne przeciery dla przemysłu spożywczego czy komponenty do jogurtów i deserów.
To przejście na wyższy poziom łańcucha wartości dodanej wymaga jednak czegoś, czego polskie rolnictwo, targane kaprysami aury, nie jest w stanie zagwarantować: absolutnej ciągłości dostaw surowca o stałych parametrach jakościowych. Aby utrzymać wypracowane przez lata kontrakty z globalnymi sieciami handlowymi i koncernami spożywczymi, polscy przetwórcy musieli w minionym roku gwałtownie zwiększyć zależność od importu.

Bez tego ruchu realizacja zobowiązań kontraktowych byłaby fizycznie niemożliwa, co groziłoby utratą rynków zbytu na rzecz konkurencji z Serbii czy Ukrainy. W efekcie import stał się swoistą polisą ubezpieczeniową dla polskiego reeksportu (ponownego wywozu towarów sprowadzonych z zagranicy), pozwalając naszym zakładom pracować na pełnych obrotach nawet wtedy, gdy lokalne chłodnie świeciły pustkami.
Pogoda pokrzyżowała plany polskim producentom truskawek
Rok 2025 zostanie zapamiętany przez polskich plantatorów jako czas wyjątkowo bolesnych lekcji. Głównym winowajcą kryzysu produkcyjnego okazały się gwałtowne przymrozki, które nawiedziły Polskę w maju, niszcząc kwiaty i zawiązki owoców w najbardziej kluczowym momencie wegetacji.
Straty w zbiorach były na tyle dotkliwe, że krajowa podaż truskawek drastycznie spadła, windując ceny skupu do poziomów nieakceptowalnych dla dużych zakładów przetwórczych. Do problemów natury meteorologicznej dołączyły szybko rosnące koszty prowadzenia działalności, które systematycznie podkopują konkurencyjność polskich gospodarstw na arenie międzynarodowej.

Coraz wyższe oczekiwania płacowe pracowników sezonowych oraz drastyczne podwyżki cen energii niezbędnej do mrożenia i przechowywania owoców sprawiły, że polska truskawka stała się produktem luksusowym w segmencie, w którym liczy się przede wszystkim niska cena jednostkowa.
Ta luka cenowa otworzyła drzwi dostawcom z regionów o znacznie stabilniejszym klimacie i niższych kosztach pracy. Analitycy rynkowi zwracają uwagę, że sytuacja ta nie jest jedynie chwilowym zachwianiem, ale elementem szerszego trendu, w którym polskie rolnictwo musi szukać nowych dróg przetrwania w starciu z tańszą konkurencją spoza Unii Europejskiej.
Polska zapłaciła miliony za zagraniczne truskawki
Skalę tego zjawiska najlepiej obrazują twarde dane liczbowe, które napłynęły z raportów firmy analitycznej East Fruit. W 2025 roku na polski rynek trafiło oszałamiające 62 200 ton mrożonych truskawek z Egiptu, co stanowi aż 2,2-krotność wolumenu odnotowanego zaledwie rok wcześniej.
Aby uświadomić sobie dynamikę tego wzrostu, warto podkreślić, że dostawy z minionego roku przewyższyły łączną wartość importu z lat 2023 i 2024 razem wziętych. Za ten potężny ładunek owoców Polska zapłaciła Egiptowi ponad 282 mln zł, umacniając ten kraj na pozycji absolutnego lidera dostaw. Egipscy handlowcy wykazali się przy tym niezwykłą sprawnością logistyczną, dostarczając surowiec przez cały rok, przy czym szczytowe wolumeny przypadły na okres od kwietnia do września.
Największe uderzenie nastąpiło w lipcu, kiedy to import osiągnął poziom 9500 ton, co było wynikiem 2,6 razy wyższym niż w lipcu 2024 roku. Niewiele mniejsze transporty docierały do nas w maju (9200 ton) oraz czerwcu (9300 ton). W rezultacie udział Egiptu w całkowitym imporcie truskawek do Polski wzrósł do dominującego poziomu 73,6 proc., wobec 69,4 proc. rok wcześniej.
Tak silna koncentracja na jednym kierunku dostaw pokazuje, że Egipt stał się dla polskiego sektora owocowego partnerem nieodzownym, ale jednocześnie generuje pytania o długofalowe bezpieczeństwo surowcowe rodzimej branży przetwórczej w obliczu postępującej marginalizacji krajowych upraw.