biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Finanse > Chciała tylko podać kod BLIK znajomemu, konsekwencje były opłakane. Wszystkich to może spotkać
Julia Czwórnóg
Julia Czwórnóg 13.02.2026 20:44

Chciała tylko podać kod BLIK znajomemu, konsekwencje były opłakane. Wszystkich to może spotkać

Chciała tylko podać kod BLIK znajomemu, konsekwencje były opłakane. Wszystkich to może spotkać
Fot. Wojciech Olkusnik/East News

Systemy bezpieczeństwa polskich banków stają się coraz bardziej restrykcyjne, co paradoksalnie może uderzyć w uczciwych użytkowników. Przekonała się o tym klientka, dla której chęć pomocy znajomemu zakończyła się całkowitym odcięciem od środków do życia. To, co w teorii miało być szybką operacją finansową, w oczach algorytmów stało się podręcznikowym przykładem cyberprzestępstwa, uruchamiając lawinę procedur, których nie da się łatwo zatrzymać.

  • Kiedy algorytm wie o nas więcej niż byśmy chcieli
  • Fatalny finał koleżeńskiej przysługi na odległość
  • Konsekwencje złamania regulaminu i przyszłość płatności

Kiedy algorytm wie o nas więcej niż byśmy chcieli

Współczesna bankowość mobilna opiera się na zaufaniu do technologii, ale to zaufanie jest obustronne. Banki, dysponując zaawansowanymi narzędziami analitycznymi, monitorują nie tylko to, co robimy w samej aplikacji, ale również kontekst, w jakim dochodzi do transakcji.

Kluczowym elementem tej układanki jest geolokalizacja oraz status urządzenia. Instytucje finansowe potrafią zweryfikować, czy smartfon z zainstalowaną aplikacją znajduje się w pobliżu punktu sprzedaży lub bankomatu, w którym właśnie dochodzi do autoryzacji operacji. Jeśli system odnotuje, że zatwierdzasz płatność w Warszawie, a fizyczna wypłata ma miejsce w oddalonym o setki kilometrów Wrocławiu, natychmiast zapala się czerwona lampka.

Chciała tylko podać kod BLIK znajomemu, konsekwencje były opłakane. Wszystkich to może spotkać
Fot. Pixabay/StockSnap

Nie jest to jednak jedyny parametr brany pod uwagę przez systemy antyfraudowe (rozwiązania służące do wykrywania i zapobiegania oszustwom finansowym). Okazuje się, że banki posiadają wiedzę o tym, czy w momencie generowania lub potwierdzania transakcji użytkownik prowadzi aktywną rozmowę telefoniczną. Jest to możliwe dzięki uprawnieniom, jakie przyznajemy aplikacji podczas jej instalacji.

Co istotne, dotyczy to wyłącznie tradycyjnych połączeń komórkowych. Rozmowy prowadzone za pośrednictwem szyfrowanych komunikatorów internetowych, takich jak WhatsApp czy Signal, pozostają poza zasięgiem wzroku bankowych algorytmów. Ta asymetria informacji sprawia, że zwykłe połączenie głosowe może stać się dla nas obciążającym dowodem w ocenie ryzyka kredytowego lub bezpieczeństwa konta.

Fatalny finał koleżeńskiej przysługi na odległość

Mechanizmy te zadziałały z bezwzględną precyzją w przypadku opisanym przez "Gazetę Wyborczą". Czytelniczka dziennika postanowiła pożyczyć znajomemu kwotę rzędu kilkunastu tysięcy złotych. Zamiast standardowego przelewu bankowego, który mógłby trwać zbyt długo lub wiązać się z dodatkowymi opłatami, strony zdecydowały się na wykorzystanie systemu BLIK.

Kobieta wygenerowała kod w swojej aplikacji i przekazała go znajomemu, który czekał przed bankomatem w innym mieście. Aby skoordynować akcję, oboje pozostawali w stałym połączeniu telefonicznym.

Chciała tylko podać kod BLIK znajomemu, konsekwencje były opłakane. Wszystkich to może spotkać
Fot. Monkey Business Images/Canva

Dla bankowego systemu monitorującego bezpieczeństwo była to sytuacja alarmowa. Algorytm odnotował trzy kluczowe czynniki: nietypowo wysoką kwotę wypłaty gotówkowej, ogromną odległość między telefonem właścicielki a bankomatem oraz fakt, że kobieta w momencie autoryzacji prowadziła rozmowę. To połączenie parametrów idealnie wpisuje się w schemat oszustwa "na pracownika banku" lub "na policjanta", gdzie ofiara jest instruowana telefonicznie przez przestępcę, jak przekazać środki.

Reakcja była natychmiastowa – transakcja została zablokowana, a dostęp do konta całkowicie odcięty. Sprawę przypieczętowała analiza nagrań z monitoringu przy bankomacie, która wykazała, że gotówkę próbował podjąć mężczyzna, co w obliczu danych z konta kobiety potwierdziło podejrzenie przejęcia profilu przez osoby trzecie.

Zobacz też: Od 19 lutego koniec bezproblemowych wypłat BLIK. Zmiana dotyczy tysięcy urządzeń

Konsekwencje złamania regulaminu i przyszłość płatności

Choć klientka próbowała wyjaśnić sprawę, przedstawiając bankowi nawet odręcznie spisaną umowę pożyczki, sytuacja stała się skomplikowana z formalnego punktu widzenia. Udostępnienie kodu BLIK osobie trzeciej jest bowiem bezpośrednim naruszeniem regulaminu świadczenia usług płatniczych.

Banki stoją na stanowisku, że instrumenty płatnicze są ściśle osobiste, a ich przekazywanie innym – nawet w dobrej wierze – zdejmuje z instytucji odpowiedzialność za ewentualną utratę środków. W tym przypadku bank zadziałał prewencyjnie, chroniąc klientkę przed rzekomym oszustwem, jednak skutkiem ubocznym jest długotrwała blokada konta i konieczność przejścia przez uciążliwą procedurę wyjaśniającą.

Warto jednak zaznaczyć, że nie każda płatność BLIK-iem "na odległość" skończy się tak drastycznie. Banki stosują podejście kontekstowe, często ignorując drobne kwoty przekazywane wewnątrz rodziny czy płatności za korepetycje i zakupy. Problem pojawia się w momencie kumulacji ryzyk.

Granica między wygodą a bezpieczeństwem staje się coraz cieńsza, a klienci muszą mieć świadomość, że każde odstępstwo od standardowego zachowania jest analizowane przez sztuczną inteligencję. W dobie rosnącej liczby wyłudzeń, banki wolą zablokować dziesięciu uczciwych klientów, niż dopuścić do jednej skutecznej kradzieży. Dla użytkownika oznacza to jedno: zasada ograniczonego zaufania do technologii powinna działać w obie strony.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: