biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Finanse > Dostałeś mandat za parkowanie pod sklepem? Musisz wiedzieć o tej luce
Anna  Badurska
Anna Badurska 11.02.2026 09:33

Dostałeś mandat za parkowanie pod sklepem? Musisz wiedzieć o tej luce

Dostałeś mandat za parkowanie pod sklepem? Musisz wiedzieć o tej luce
Fot. Jan BIELECKI/East News

Podjeżdżasz pod popularny dyskont, w głowie masz tylko listę zakupów i uciekający czas. Parking wydaje się pusty, więc szybko wysiadasz, trzaskasz drzwiami i znikasz między regałami, zapominając o pobraniu darmowego biletu. Kiedy wracasz z pełnymi siatkami, za wycieraczką widzisz białą kartkę, która w jednej sekundzie psuje Ci humor na resztę dnia, uderzając w Twój domowy budżet. Zanim jednak wyciągniesz telefon, by zrobić przelew, musisz to wiedzieć.

  • Polacy wolą mieć sprawę “z głowy” niż ze strachem czekać na rzekomego komornika
  • Czym naprawdę jest papierek pozostawiony za wycieraczką naszego samochodu?
  • Spór z firmą 

Pułapka ukryta w terminologii

Wielu kierowców wpada w niemal paniczny lęk, widząc dokument do złudzenia przypominający oficjalne wezwanie od służb mundurowych. Jednak rzeczywistość prawna jest zupełnie inna i znacznie bardziej złożona, niż sugeruje to agresywny ton druczku za wycieraczką. To, co potocznie nazywamy "mandatem" pod marketem, nie ma absolutnie nic wspólnego z Kodeksem wykroczeń ani uprawnieniami Policji czy Straży Miejskiej.

W rzeczywistości jest to jedynie wezwanie do zapłaty wynikające z rzekomego zawarcia umowy najmu miejsca parkingowego. Firmy zarządzające terenem przed supermarketami opierają swoje działanie na prawie cywilnym. Zakładają one, że samym faktem wjazdu na plac i zatrzymania pojazdu, akceptujesz ich regulamin – często napisany drobnym drukiem na tablicy, której nikt w pośpiechu nie czyta. Prawnicy, w tym ekspert Mateusz Ostrowski na swoich mediach społecznościowych, podkreślają jednak kluczowy fakt: nie jest to mandat ani nawet opłata dodatkowa w rozumieniu przepisów o drogach publicznych. To czysto prywatne roszczenie, które opiera się na bardzo kruchych fundamentach.

Droga przez mękę dla zarządcy

Największym sekretem firm parkingowych, o którym nie przeczytasz w żadnym wezwaniu do zapłaty, jest to, jak trudne jest realne wyegzekwowanie od Ciebie pieniędzy, jeśli nie zrobisz tego dobrowolnie. Operatorzy liczą na Twój strach przed komornikiem czy wpisem do rejestru dłużników, ale droga do takich kroków jest długa i kręta. Aby ktoś mógł skutecznie żądać od Ciebie zapłaty, musi najpierw wstąpić na drogę sądową i złożyć pozew cywilny.

W tym momencie zaczynają się prawdziwe schody dla firmy parkingowej. W polskim procesie cywilnym to na powodzie (firmie) spoczywa ciężar dowodu. Zgodnie z analizami ekspertów, zarządca musi wskazać w pozwie konkretną osobę, która w danym miejscu i czasie faktycznie zaparkowała samochód. W większości przypadków jest to zadanie niemal niemożliwe do zrealizacji. Sam fakt bycia właścicielem pojazdu w świetle prawa cywilnego nie oznacza automatycznie, że to właśnie Ty siedziałeś za kierownicą w momencie wjazdu pod sklep i to Ty zawarłeś ową "umowę najmu". Bez twardych dowodów, takich jak wyraźne nagranie z monitoringu identyfikujące kierowcę, ich roszczenie często staje się martwą literą prawa.

Kary UOKiK zmieniają zasady gry

Emocje wśród konsumentów budzi nie tylko sam system wystawiania wezwań, ale przede wszystkim bezwzględność i brak empatii, z jakimi działają niektórzy zarządcy. Często reklamacje są odrzucane "z automatu", nawet jeśli klient posiada paragon potwierdzający zakupy w danym sklepie. Na szczęście państwowe instytucje zaczęły dostrzegać te nieuczciwe praktyki.

Przełomem w walce o prawa kierowców stały się działania Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Jednym z najgłośniejszych przykładów jest sprawa firmy Apcoa Parking Polska, która zarządza setkami parkingów pod popularnymi sieciami handlowymi. Za stosowanie nieuczciwych praktyk, które uderzały w zbiorowe interesy konsumentów, UOKiK nałożył na tego giganta karę wynoszącą ponad 822 tysiące złotych. Co niezwykle istotne dla każdego, kto czuje się pokrzywdzony, kara ta jest uprawomocniona. To jasny sygnał dla rynku: agresywny model biznesowy polegający na drenowaniu kieszeni roztargnionych klientów nie będzie dłużej tolerowany.

Zanim więc ulegniesz presji czasu i stresu, pamiętaj: wezwanie za wycieraczką to nie wyrok. Masz prawo do obrony, a prawo cywilne nakłada na operatorów obowiązki, których często nie są w stanie dopełnić przed sądem. Czy Twoje ciężko zarobione pieniądze powinny trafić na konto firmy, która stosuje metody uznane za nieuczciwe? Odpowiedź wydaje się oczywista.

Źródło: 

  • Decyzja Prezesa UOKiK nr RKR-4/2022
  • Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 8 listopada 2024 r. (sygn. akt VII AGa 120/24) 
  • Art. 384 Kodeksu cywilnego 
  • Ustawa o prawach konsumenta
Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: