Steam cooling towers of the Mochovce nuclear power plant are seen on November 3, 2008 in southern of Slovakia between the towns of Nitra and Levice. The Slovak unit of the Italian firm Enel SpA started the construction of two new reactors at the Mochovce nuclear plant as the utility seeks to tap rising energy demand. AFP PHOTO/Samuel Kubani
East News, Samuel Kubani
Autor Kamila Jeziorska - 17 Stycznia 2021

Blok w elektrowni atomowej na Białorusi odłączony. System ochrony nagle zadziałał

Białoruś niedawno ku niezadowoleniu Litwy otworzyła swoją elektrownię atomową. Niestety, ale z ambitnych planów i mocy, które miała generować białoruska elektrownia atomowa nici. Wszystko przez to, że doszło do jej awarii. Ministerstwo energetyki Białorusi zapewnia, że poziom promieniowania jest w normie. Czy powinniśmy obawiać się powtórki z Czarnobyla?

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co stało się z elektrownią atomową na Białorusi
  • Czy Polska ma się czego obawiać
  • Jak do sprawy podeszły władze Białorusi

Białoruś z własną elektrownią atomową

Białoruś zapowiadała otwarcie elektrowni atomowej jako niesamowitą szansę dla swojego kraju pod względem gospodarczym, ale także ekonomicznym. Elektrownia atomowa usytuowana jest w Ostrowcu, bardzo blisko granicy z Litwą i jak nietrudno wywnioskować, lokalizacja wzbudziła słuszne wątpliwości strony litewskiej. W całkiem niedalekiej odległości od elektrowni znajduje się bowiem Wilno.

Władze Litwy utrzymują, że elektrownia Białorusi może stanowić zagrożenie dla obywateli jej kraju, a jakakolwiek awaria odbije się także na państwach ościennych. Przypomnijmy, że Litwa zdecydowała się zakupić tabletki jodku potasublokujące gromadzenie radioaktywnego jodu w tarczycy.

- Powinniśmy zachować czujność i gotowość do reagowania, zwłaszcza, gdy chodzi o ochronę naszych mieszkańców - mówił w majowym komunikacie litewski minister zdrowia Aurelijus Veryga cytowany przez PAP.

Okazuje się, że podejrzenia Litwy mogą być prorocze. Wszystko wskazuje bowiem na to, że w elektrowni atomowej na Białorusi doszło do awarii. Według doniesień portalu Onet, pierwszy blok białoruskiej elektrowni atomowej został odłączony od zasilania. Zadziałał system ochrony reaktora.

"System ochrony zadziałał w trakcie eksploatacji testowo-przemysłowej pierwszego bloku" - cytuje białoruskie ministerstwo energetyki portal bankier.pl. Według władz Białorusi nie ma zagrożenia promieniowaniem, a jego wskaźniki utrzymują się w normie.

Białoruś, awaria i obawy o zdrowie

Nietrudno się domyśleć, że w ślad za innymi krajami, pomiar promieniowania postanowiła sprawdzić także Polska. - Nasze stacje pomiarowe rozmieszczone przy granicy z Białorusią nie odnotowały żadnych odchyleń od normy - powiedział Stanisław Janikowski rzecznik Państwowej Agencji Atomistyki (PAA) cytowany przez Onet.

Stanisław Janikowski dodał, że władze Białorusi nie przekazały Polsce żadnej oficjalnej informacji w tej sprawie. Jednocześnie zastrzegł, że prawdopodobnie nie wydarzy się nic takiego, co mogłoby spowodować ewentualne zmiany.

- Nic nie wskazuje na to, żeby to zdarzenie prowadziło do uwolnienia substancji promieniotwórczej, które by nam zagrażało. Ale oczywiście śledzimy sytuację na bieżąco i będziemy informować jeśli nastąpią jakieś zmiany - powiedział.

Dodał, że elektrownia na Białorusi jest nowa i znajduje się w fazie rozruchu. W związku z tym testowane są tam różne rozwiązania.

Następny artykułNie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj biznesinfo.pl na:Obserwuj nas na Google News Google News