„Zaginiona wyspa” na Bałtyku ma nowego właściciela. Zakup za 60 tys. euro może się opłacić
Jedna z najbardziej nietypowych wysp na Bałtyku została sprzedana. Ostervilm to około 700 metrów kwadratowych betonowej konstrukcji osadzonej na drewnianych palach, będącej reliktem czasów NRD. Przez lata obiekt niszczał i odstraszał, dziś jednak ma szansę na drugie życie. Nowy właściciel ma już konkretny pomysł na zagospodarowanie wyspy.
Nietypowa "wyspa" z betonu pośrodku Bałtyku
Ostervilm położona jest około trzy kilometry na wschód od rezerwatu przyrody Vilm w Zatoce Greifswaldzkiej i dziś funkcjonuje głównie jako historyczna ciekawostka. Wyspa powstała w latach 50. XX wieku jako stacja demagnetyzacji wschodnioniemieckiej marynarki wojennej. W tym miejscu neutralizowano pola magnetyczne jednostek pływających - kable ułożone na dnie morskim pozwalały ograniczyć ich sygnaturę magnetyczną, co utrudniało wykrycie przez miny magnetyczne.
Cała konstrukcja została posadowiona na około 600 palach sięgających 10 metrów w głąb dna morskiego. Po latach użytkowania obiekt zaczął popadać w ruinę i dziś składa się m.in. z metalowych kontenerów, budynku z powybijanymi szybami oraz zniszczonej infrastruktury technicznej.
Przez długi czas Ostervilm jedynie straszyła swoim wyglądem, jednak obecnie pojawia się szansa na jej odnowienie. Jeszcze przed finalizacją zakupu inwestor miał znaleźć partnera do odbudowy obiektu i opracować wstępny pomysł na jego przyszłe zagospodarowanie.
Wyspa pod młotek. Ostervilm ma nowego właściciela
Informacje o sprzedaży wyspy potwierdzają, że projekt wzbudził duże zainteresowanie inwestorów. Platforma morska Ostervilm została wystawiona na sprzedaż około miesiąc temu. Cena wywoławcza wynosiła 39 tys. euro, jednak ostatecznie betonową konstrukcję sprzedano za 60 tys. euro, czyli o około 33 proc. więcej niż zakładano. W przetargu wpłynęło łącznie 20 ofert, co pokazuje skalę zainteresowania nietypowym obiektem.
Zwycięzcą postępowania, które zakończyło się 4 czerwca, została austriacka firma McCube, specjalizująca się w produkcji modułowych domów prefabrykowanych. Nowy właściciel, Oliver Pesendorfer, zapłacił za platformę relatywnie niewielką kwotę w porównaniu z przyszłymi kosztami inwestycji, bowiem modernizacja i odbudowa zaniedbanego przez lata obiektu będą wielokrotnie droższe niż sama cena zakupu.
Zobacz także: "Polacy wykupują jak szaleni. W 2026 wstyd nie mieć w kuchni"
Ambitne plany na zagospodarowanie zapomnianej wyspy. Taki biznes chcą tam rozkręcić
Plany nowego właściciela dotyczą przede wszystkim wykorzystania Ostervilm jako przestrzeni eventowej i kulturalnej. Oliver Pesendorfer, szef McCube, widzi na sztucznej wyspie miejsce organizacji wydarzeń, w tym również wesel. Jak podkreśla, wcześniejsze próby przekształcenia obiektu w ośrodek wypoczynkowy zakończyły się niepowodzeniem około 10 lat temu.
Mimo złego stanu technicznego nieruchomość jeszcze przed aukcją cieszyła się dużym zainteresowaniem.
Codziennie dzwoniliśmy z całych Niemiec, do dziesiątek, a może nawet kilkuset zainteresowanych osób, które były tym zainteresowane - powiedział Kai Rocholl, członek zarządu Norddeutsche Grundstücksauktionen AG.
Sam Pesendorfer przyznaje, że zainteresowanie było na tyle duże, iż już przed przetargiem nawiązał współpracę z partnerem biznesowym.
Możemy znaleźć synergię w sposobie wykorzystywania wyspy - tłumaczył Pesendorfer w rozmowie z dziennikiem „Bild”.