biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Finanse > Za taką monetę 10 gr płacą aż 30 tys. zł. Koniecznie sprawdź w portfelu
Zuzanna Kabot
Zuzanna Kabot 16.01.2026 20:10

Za taką monetę 10 gr płacą aż 30 tys. zł. Koniecznie sprawdź w portfelu

Za taką monetę 10 gr płacą aż 30 tys. zł. Koniecznie sprawdź w portfelu
Fot. Arkadiusz Ziolek/East News

Moda na przedmioty z czasów PRL-u przybiera na sile. Choć dla wielu z nas pamiątki po przodkach to jedynie zakurzone bibeloty, w rzeczywistości mogą przynieść nam gigantyczny zarobek. Dziesięciogroszówka z tamtego okresu może być warta aż kilkadziesiąt tysięcy złotych, ale kluczowy jest jeden szczegół. Polacy powinni dokładnie przeszukać swoje portfele i szuflady.

  • Sentymentalny powrót do estetyki z czasów PRL-u
  • Skarby ukryte głęboko w szufladach i piwnicach
  • Ta moneta z PRL-u jest warta fortunę. Polacy powinni przeszukać portfele

Sentymentalny powrót do estetyki z czasów PRL-u

Współczesne wnętrza coraz częściej wypełniają się przedmiotami, które jeszcze trzy dekady temu były symbolem szarej codzienności Polski Ludowej. Na aukcjach internetowych pojawia się coraz więcej rzeczy z tamtego okresu, a ich ceny osiągają zawrotne poziomy. Fenomen popularności designu z lat 60., 70. i 80. nie ogranicza się już tylko do kultowych foteli typu 366 projektu Józefa Chierowskiego czy charakterystycznej ceramiki z Włocławka.

Zjawisko to ma znacznie głębsze podłoże niż tęsknota za młodością; to wyraz poszukiwania autentyczności w świecie zdominowanym przez masową produkcję. Przedmioty z tamtych lat, mimo powstania w warunkach permanentnego braku surowców, cechowały się niepodrabialnym stylem i trwałością. Rynek wtórny przeżywa prawdziwe oblężenie, a giełdy staroci i portale aukcyjne pękają w szwach od ofert sprzedaży wszystkiego, co kojarzy się z epoką Edwarda Gierka czy Wojciecha Jaruzelskiego. To, co kiedyś było koniecznością, dziś staje się luksusowym dodatkiem w nowoczesnych apartamentach.

Za taką monetę 10 gr płacą aż 30 tys. zł. Koniecznie sprawdź w portfelu
Fot. tassilo111/Pixabay

Skarby ukryte głęboko w szufladach i piwnicach

Dla przeciętnego Polaka wizyta w piwnicy lub na strychu rodzinnego domu może okazać się świetną decyzją i najbardziej dochodową wyprawą w życiu. Stare przedmioty z okresu PRL przestały być traktowane wyłącznie jako kategoria modowa, a stały się realną alternatywą inwestycyjną. Inwestorzy coraz częściej lokują kapitał w dobrach alternatywnych, widząc w nich ochronę przed inflacją, czyli procesem spadku siły nabywczej pieniądza. 

Wśród poszukiwaczy skarbów prym wiodą numizmatycy, dla których stara moneta to unikalna historia i rzadkość występowania. Wiele osób nie ma pojęcia, że w ich domach, w zapomnianych portmonetkach, mogą spoczywać przedmioty warte fortunę. Rynek kolekcjonerski jest niezwykle hojny – liczy się stan zachowania, oryginalność i unikalne cechy egzemplarza. Zanim zdecydujemy się na wyrzucenie staroci, warto zweryfikować ich wartość, gdyż granica między złomem a majątkiem bywa niezwykle cienka.

Co ważne, gigantyczną wartość mogą mieć nie tylko kultowe meble, które w PRL-u można było znaleźć w wielu polskich domach czy przedmioty użytku codziennego, ale również banknoty i monety. Szczególną uwagę przyciąga dziesięciogroszówka, która jest nie tylko najdroższą, ale zarazem najrzadszą monetą z tamtego okresu. Cena, za którą została sprzedana na jednej z aukcji przyprawia o zawrót głowy.

Ta moneta z PRL-u jest warta fortunę. Polacy powinni przeszukać portfele

Prawdziwa sensacja numizmatyczna dotyczy niepozornej monety o nominale 10 groszy z 1973 roku. Choć w tamtym czasie wybito ich astronomiczne 80 milionów egzemplarzy, jedna konkretna seria rozpala wyobraźnię kolekcjonerów. Co jednak ważne, nie każda z tych monet przyciąga uwagę numizmatyków. Chodzi konkretnie o unikatowe egzemplarze wybite w jednym miejscu - Kremnicy, czyli mieście leżącym w sercu Słowacji (w czasach PRL-u była to wschodnia Czechosłowacja), które posiadają charakterystyczny defekt.

Kluczowy szczegół, sprawiający, że ta dziesięciogroszówka osiąga tak zawrotne ceny, jest brak znaku mennicy pod lewą łapą orzełka. Ten drobny szczegół zamienia pospolitą dziesięciogroszówkę w inwestycyjny Graal. Jak podaje portal Interia Biznes, za taki egzemplarz w idealnym stanie zachowania kolekcjonerzy są gotowi zapłacić niebotyczne kwoty. Rekordowa licytacja w Domu Aukcyjnym Marciniak pokazała, że cena za ten numizmat może sięgnąć aż ponad 33 tys. złotych.

Warto zatem wyposażyć się w lupę i dokładnie przejrzeć stare monety z czasów PRL-u, bo szansa na znalezienie monety bez znaku mennicy wciąż istnieje, a jej wartość rynkowa systematycznie rośnie. Jeśli znajdziemy w swoich zbiorach monetę z tym nietypowym defektem w dobrym stanie, możemy liczyć na naprawdę potężny zastrzyk gotówki.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
kierowca
Miliony praw jazdy do wymiany. Tych kierowców czeka wizyta w urzędzie, padła data
Biedronka
Biedronka zaszalała. Znana marka ubrań od 15 stycznia na półkach, klienci ruszyli do sklepów
Multikino
Dwa znane kina do likwidacji. Zamknięcie już 1 marca, widzom zostało mało czasu
Analiza numizmatyczna monety kolekcjonerskiej NBP: Stanisław Konarski
Nowa moneta już dziś w portfelach Polaków. Jak wygląda i ile jest warta?
Dwuzłotówka
Koniecznie sprawdź portfel i skarbonkę. Ta moneta jest warta małą fortunę
telefon z PRL
Arcytrudny quiz o PRL. To nie tylko długie kolejki i kartki na mięso. Sprawdź się
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: