Z jego konta wyparowało 90 tys. zł, wystarczyła seria telefonów. Ta historia to przestroga dla Polaków
Wyobraź sobie, że odbierasz telefon od osoby podającej się za pracownika twojego banku. Nie proszą o hasło, nie każą instalować podejrzanych aplikacji, a mimo to kilka godzin później z twojego konta znika niemal sto tysięcy złotych. Brzmi jak scenariusz filmu sensacyjnego? Niestety to nowa, brutalnie skuteczna rzeczywistość polskich internautów, którzy padają ofiarą zaawansowanego oszustwa.
- Oszuści uderzają w emocje ofiary
- Konto „techniczne” - jedna z najgorszych pułapek
- Mężczyzna stracił 90 tys. złotych
Oszuści uderzają w emocje ofiary
Większość z nas uważa się za osoby odporne na manipulacje, jednak przestępcy coraz rzadziej uderzają w naszą niewiedzę technologiczną, a coraz częściej w pierwotny strach o dorobek życia. Historia, którą opisał Sekurak, jest przestrogą dla wielu.
Scenariusz, który dotknął pana Marka, zaczyna się od klasycznego „vishingu” (oszuści wykorzystują rozmowę telefoniczną do wyłudzenia danych lub pieniędzy). Pierwszy kontakt jest zazwyczaj chłodny i profesjonalny: informacja o rzekomej pożyczce zaciągniętej na nasze dane.

To moment, w którym u ofiary pojawia się wyrzut adrenaliny i chęć natychmiastowego wyjaśnienia sprawy. Co istotne, oszuści nie chcą od razu pieniędzy. Budują wiarygodność, „przełączając” rozmowę między rzekomymi działami bezpieczeństwa, konsultantami banku X, a nawet osobami podszywającymi się pod Narodowy Bank Polski.
Ta wielopoziomowa struktura kłamstwa sprawia, że czujność ofiary zostaje uśpiona, bo przecież „tyle instytucji nie może brać udziału w spisku”. Czy wiedzieliście, że przestępcy potrafią utrzymywać ofiarę na linii nawet przez kilka godzin, nie pozwalając jej na chwilę racjonalnego zastanowienia?
Konto „techniczne” - jedna z najgorszych pułapek
Kluczowym momentem ataku jest przekonanie ofiary, że jej środki są zagrożone z powodu wewnętrznego wycieku danych w banku. Przestępcy wykorzystują tu autorytet instytucji państwowych, wysyłając podrobione wiadomości SMS, które dzięki technice „spoofingu” (podszywanie się pod dowolną nazwę nadawcy) wyświetlają się w telefonie w tym samym wątku, co prawdziwe komunikaty z banku czy NBP.
Ofiara otrzymuje maila z domeny, która brzmi profesjonalnie – np. dzialbezpieczenstwa.com – zawierającego rzekomo oficjalne dokumenty PDF o „oznakowaniu pieniędzy”. W rzeczywistości to starannie przygotowane fałszywki często zawierające jednak drobne błędy ortograficzne, takie jak „włamanie chakierskie” czy „wyciek dannych”, które w stresie łatwo przeoczyć.
Następnie oszuści instruują ofiarę, by udała się do fizycznego oddziału banku, wypłaciła gotówkę i wpłaciła ją na tzw. konto techniczne za pomocą kodów BLIK (system płatności mobilnych). Dlaczego każą odwiedzać różne bankomaty? To prosta metoda na ominięcie limitów wpłat i uniknięcie blokad bezpieczeństwa, które mogłyby zostać uruchomione przy jednej, dużej transakcji.
Mężczyzna stracił 90 tys. złotych
Historia pana Marka, który stracił 90 000 zł, choć jeszcze kilka dni wcześniej śmiałby się z takiej możliwości, jest bolesną lekcją dla wszystkich użytkowników bankowości elektronicznej. Najważniejszą zasadą bezpieczeństwa w 2026 roku pozostaje zasada ograniczonego zaufania do przychodzących połączeń.
Jeśli ktokolwiek dzwoni do Ciebie, twierdząc, że Twoje pieniądze są zagrożone, najbezpieczniejszym ruchem jest natychmiastowe rozłączenie się. Następnie należy samodzielnie, ręcznie wybrać numer na oficjalną infolinię swojego banku i zweryfikować te doniesienia. Pamiętajmy również o usłudze „Zastrzeż PESEL” (narzędzie ograniczające możliwość zaciągnięcia zobowiązań na skradzione dane), która stała się standardem w ochronie przed niechcianymi kredytami.
Warto też zwracać uwagę na detale: wschodni akcent rozmówców czy wspomniane literówki w dokumentach to ewidentne sygnały ostrzegawcze. Jeśli padłeś ofiarą oszustwa lub podejrzewasz próbę ataku, niezwłocznie zgłoś sprawę do CERT Polska (zespół reagowania na incydenty komputerowe) oraz na policję. Tylko szybka reakcja i budowanie świadomości wśród znajomych mogą realnie ograniczyć skalę tego procederu.