biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Handel > Uwielbiany sklep otwarty także w każdą niedzielę. Klienci się ucieszą, sieć sprytnie obchodzi przepisy
Julia Bogucka
Julia Bogucka 15.06.2026 09:06

Uwielbiany sklep otwarty także w każdą niedzielę. Klienci się ucieszą, sieć sprytnie obchodzi przepisy

Uwielbiany sklep otwarty także w każdą niedzielę. Klienci się ucieszą, sieć sprytnie obchodzi przepisy
Fot. Pressmaster/CanvaPro

Ograniczenia w handlu od lat budzą ogromne kontrowersje na polskim rynku. Duże sieci detaliczne wielokrotnie próbowały znaleźć luki w przepisach, by przyciągnąć klientów. Kiedy wydawało się, że ustawodawca zamknął wszystkie furtki, branża ponownie udowadnia, że kreatywność biznesu nie zna granic.

Regulacje pełne wyjątków i rynkowa specyfika polskiego handlu

Zakaz handlu w niedzielę obowiązuje w Polsce od marca 2018. Wprowadzany był etapami, początkowo pozwalał na otwieranie placówek w pierwszą i ostatnią niedzielę miesiąca, by docelowo w dwa tysiące dwudziestym roku ograniczyć tę możliwość do zaledwie siedmiu dni w kalendarzu. Wyjątki obejmują zazwyczaj weekendy poprzedzające najważniejsze święta oraz okresy wzmożonego ruchu. Regulacja ta dotyczy zdecydowanej większości dużych obiektów, w których odbywają się zakupy detaliczne.

Uwielbiany sklep otwarty także w każdą niedzielę. Klienci się ucieszą, sieć sprytnie obchodzi przepisy
Fot. Aja Koska/Getty Images/CanvaPro

Celem ustawodawcy było zagwarantowanie pracownikom sektora handlowego prawa do odpoczynku. Prawo to okazało się jednak dziurawe, a katalog wyłączeń od początku budził kontrowersje. Ustawa przewiduje ponad trzydzieści wyjątków, zezwalając na funkcjonowanie stacji paliw, aptek czy placówek, gdzie za ladą staje sam właściciel. Sklepy spożywcze w Polsce tworzą zróżnicowany ekosystem, mocno odróżniający nas od innych rynków, ponieważ rodzimi konsumenci wypracowali specyficzny model konsumpcji. Dominują tu potężne sieci dyskontów, które przejęły lwią część portfeli konsumentów.

Z drugiej strony na każdym osiedlu funkcjonują placówki typu convenience, czyli niewielkie sklepy stawiające na szybką obsługę i towary pierwszej potrzeby. Rodzimy konsument ceni sobie bliskość i dostępność, dlatego zamknięty hipermarket czy dyskont oznacza stratę utargu dla sieci i przesunięcie popytu w stronę mniejszych formatów. Właściciele dużych obiektów obserwują, jak w dni objęte restrykcjami obroty mniejszych konkurentów rosną w zawrotnym tempie, co budzi frustrację i napędza machinę poszukiwania luk prawnych. Społeczeństwo jest w tej kwestii podzielone: znaczna część z chęcią wróciłaby do możliwości robienia dużych zapasów w weekend, podczas gdy inni doceniają poprawę jakości życia pracowników.

Od usług pocztowych po wypożyczalnie sprzętu sportowego

Historia zmagań branży z ograniczeniami to w zasadzie kronika nieustannej gry z administracją państwową. Gdy tylko przepisy weszły w życie, rozpoczęło się testowanie ich szczelności. Pierwszym i najbardziej powszechnym sposobem na omijanie regulacji stało się przekształcanie marketów w placówki pocztowe. Proceder ten wykorzystywał wyłączenie dla firm świadczących usługi logistyczne. Giganci masowo podpisywali umowy z operatorami pocztowymi, przez co niemal każdy sklep zyskał status punktu odbioru przesyłek. W świetle ówczesnego prawa pozwalało to na legalne otwarcie drzwi w siódmy dzień tygodnia.

Skutki tego zjawiska były lawinowe, a konsumenci ponownie mogli robić duże zapasy. Ustawodawca szybko postanowił jednak uszczelnić przepisy. Nowelizacja wprowadziła warunek, zgodnie z którym status placówki pocztowej chroni przed zakazem tylko te obiekty, gdzie przychody z działalności kurierskiej wynoszą minimum czterdzieści procent obrotu. Wydawało się, że to ostateczny cios dla rynkowych forteli, jednak sposoby omijania zakazu handlu zaczęły ewoluować w kierunku bardziej egzotycznych rozwiązań.

Niektóre markety próbowały funkcjonować jako dworce autobusowe, inne instalowały w swoich wnętrzach wypożyczalnie sprzętu sportowego. Pojawiały się także próby przekształcania części obiektów w punkty informacji turystycznej. Metody te wiązały się z ogromnym ryzykiem prawnym i wzmożonymi kontrolami. Inspektorzy skrupulatnie analizowali charakter działalności, często kierując sprawy do sądów. Pokazywało to wyraźnie, że determinacja w walce o klienta jest warta zaryzykowania wysokich kar, a rynek zawsze szuka luki.

Zobacz też: Nowy hit nad Bałtykiem. Znajdziesz go w każdej budce, zajadają się nie tylko najmłodsi

Regały z książkami obok nabiału, czyli najnowszy rynkowy fortel

Sklep E.Leclerc w Radomiu znalazł sposób na działalność także w niedziele objęte zakazem handlu. Placówka przy ul. Toruńskiej 1 poinformowała, że od 14 czerwca 2026 r. będzie otwarta w każdą niedzielę, również tę niehandlową. Klienci będą mogli robić zakupy w godz. 10-17. Podstawą do otwarcia sklepu ma być uruchomienie na jego terenie "Kącika Czytelniczego”. To przestrzeń przygotowana z myślą o osobach zainteresowanych książkami i odpoczynkiem. W ramach inicjatywy działa także Klub Czytelnika, do którego można dołączyć po złożeniu wniosku w punkcie obsługi klienta. Dzięki temu placówka korzysta z wyjątku przewidzianego dla działalności związanej z usługami bibliotecznymi.

Rozwiązanie szybko wzbudziło kontrowersje, ponieważ podobne praktyki są postrzegane jako sposób na obchodzenie ograniczeń w handlu w niedziele. Coraz więcej sklepów spożywczych próbuje wykorzystywać luki w przepisach, uruchamiając na swoim terenie dodatkowe usługi, które formalnie pozwalają im przyjmować klientów także w dni objęte zakazem.

Krytycznie do takich działań odnoszą się związki zawodowe. Przedstawiciele handlowej Solidarności od dawna wskazują, że część sieci szuka pretekstów do otwierania sklepów w niedziele niehandlowe, zamiast respektować cel przepisów. Alfred Bujara, przewodniczący sekcji handlowej NSZZ "Solidarność”, przekonywał w rozmowie z portalspozywczy.pl, że obecne kary są zbyt niskie i nie zniechęcają przedsiębiorców do naginania prawa.

W Polsce bardziej opłaca się naginać przepisy niż ich przestrzegać. Kary za otwieranie sklepu w niehandlowe niedziele są zbyt niskie, powinny być zdecydowanie bardziej dotkliwe i o to będziemy również wnioskować do pani minister Dziemianowicz-Bąk - przekonywał Bujara.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Jagody słoik
Tak oszukują na jagodach. Przed zakupem koniecznie sprawdź jeden szczegół
Wakacje prohibicja
Turystyczny raj Polaków ma dość nocnych imprez. Władze sięgnęły po zakaz
Pieniądze
Nawet 1978,49 zł co miesiąc za urodzenie dziecka. Tym kobietom należy się dodatek z ZUS
Lidl wyciek
Klienci Lidla dostają pilne wiadomości. Doszło do wycieku danych
Zakupy niedziela handlowa
Czy w niedzielę 12 lipca sklepy są otwarte? Ważna informacja dla planujących zakupy
telefon z PRL
Arcytrudny quiz o PRL. To nie tylko długie kolejki i kartki na mięso. Sprawdź się
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: