Udostępnił zdjęcie, będąc na L4. ZUS nie miał litości, upomniał się o pieniądze
Ubezpieczeni wciąż zapominają, że czas absencji chorobowej to nie urlop. Niefortunny wpis w mediach społecznościowych kosztował już niejednego pracownika publiczne pieniądze. System ubezpieczeń społecznych uszczelnia procedury kontrolne, a wirtualna beztroska może zderzyć się z urzędniczą rzeczywistością. Przekonali się o tym ci Polacy.
- ZUS wypłaca świadczenia Polakom
- Polacy wciąż popełniają te błędy, będąc na zwolnieniu
- Kontrole wykazały nieprawidłowości, tym Polakom odebrano świadczenie
ZUS wypłaca świadczenia Polakom
Jednym z głównych zadań Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, czyli państwowej instytucji zarządzającej funduszami ubezpieczeń społecznych, jest dystrybucja środków do osób faktycznie pozbawionych możliwości zarobkowania. Polacy najczęściej korzystają z przerw w pracy z powodu chorób układu mięśniowo-szkieletowego oraz problemów o podłożu psychicznym. Każdego roku przekłada się to na dziesiątki milionów dni spędzonych na leczeniu.
Formalne zasady przyznawania zasiłków są bardzo rygorystyczne i zależą od przyczyny niedyspozycji. Standardowe zwolnienie lekarskie gwarantuje utrzymanie osiemdziesięciu procent dotychczasowego wynagrodzenia. Wyjątkiem są między innymi wypadki w drodze do pracy oraz okres ciąży, kiedy ubezpieczony zachowuje pełne sto procent pensji. Kwestią budzącą największe kontrowersje pozostają kody wpisywane przez medyków.
Potocznie znane L4 może przybrać formę dokumentu z cyfrą jeden, wskazującą, że chory powinien leżeć i leczyć się w domu, co jednak nie oznacza bezwzględnego nakazu pozostawania w łóżku. Częściej spotykany jest jednak kod z cyfrą dwa, który pozwala pacjentowi chodzić.
Niestety ubezpieczeni nagminnie interpretują ten zapis jako przyzwolenie na swobodne przemieszczanie się. Tymczasem adnotacja ta zezwala wyłącznie na wykonywanie czynności niezbędnych do zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych. Chory może zatem samodzielnie udać się do apteki po medykamenty lub na wyznaczoną wizytę kontrolną do przychodni. Wyjście do galerii handlowej, spacer po parku czy udział w imprezie rodzinnej stanowią drastyczne naruszenie warunków leczenia.

Polacy wciąż popełniają te błędy, będąc na zwolnieniu
Nieznajomość przepisów lub celowe ich ignorowanie prowadzi do zjawiska wyłudzania świadczeń. Wykorzystywanie czasu przeznaczonego na kurację w sposób niezgodny z jego celem jest poważnym naruszeniem prawa. Część pracowników traktuje ten okres jako okazję do przeprowadzenia gruntownego remontu mieszkania, świadczenia pracy na rzecz innego podmiotu gospodarczego lub po prostu wyjazdu na wczasy. W dobie powszechnej cyfryzacji udowodnienie takich nadużyć stało się dla urzędników znacznie łatwiejsze, a media społecznościowe stanowią obecnie prawdziwą kopalnię wiedzy dla inspektorów.
Publikowanie fotografii z górskich wycieczek lub radosnych spotkań towarzyskich w trakcie zadeklarowanej niezdolności do pracy to proszenie się o kłopoty. Państwowa jednostka nie monitoruje wprawdzie samodzielnie portali społecznościowych za pomocą zaawansowanych algorytmów, lecz opiera się na zgłoszeniach z zewnątrz. Znacznie skuteczniejsze okazują się bowiem tradycyjne donosy.

Do wydziałów kontroli masowo spływają zrzuty ekranu oraz zdjęcia przesyłane przez czujnych znajomych, sąsiadów, a często również sfrustrowanych współpracowników, którzy muszą wykonywać obowiązki za nieobecną osobę. Otrzymane w ten sposób materiały dowodowe dają twardą podstawę do wszczęcia postępowania wyjaśniającego. Urząd ma ustawowy obowiązek dbać o powierzone pieniądze, dlatego każda udokumentowana nieprawidłowość kończy się decyzją o wstrzymaniu wypłat.
Konsekwencje takich działań wykraczają jednak daleko poza samą utratę świadczenia. W przypadku potwierdzenia nadużycia osoba pobierająca zasiłek może zostać zobowiązana do zwrotu nienależnie otrzymanych środków wraz z odsetkami, a w skrajnych sytuacjach sprawa może zostać skierowana na drogę postępowania karnego. Dodatkowo informacja o nieprawidłowościach może negatywnie wpłynąć na relacje z pracodawcą i współpracownikami, podważając wiarygodność oraz zaufanie w miejscu pracy. W praktyce krótkotrwała, pozorna korzyść finansowa okazuje się więc obarczona poważnym ryzykiem prawnym i wizerunkowym, którego skutki mogą być odczuwalne przez wiele lat.
Kontrole wykazały nieprawidłowości, tym Polakom odebrano świadczenie
Jak wynika z danych przekazanych przez regionalną rzeczniczkę Zakład Ubezpieczeń Społecznych z woj. lubuskiego, cytowanych przez Interię Biznes, w 2025 r. w regionie przeprowadzono ponad 11 tys. kontroli, a w blisko 800 przypadkach zakwestionowano prawo do świadczeń. Część nieprawidłowości została ujawniona dzięki sygnałom od osób trzecich, które przekazywały do ZUS dokumentację zdjęciową lub zrzuty ekranu z portali społecznościowych.
Wśród przykładów znalazł się mężczyzna, który w trakcie zwolnienia lekarskiego relacjonował w internecie romantyczny wyjazd do Paryża. Inny ubezpieczony publikował zdjęcia z pobytu na Zanzibarze, pozując z egzotycznym zwierzęciem. W obu przypadkach ZUS uznał, że aktywności te nie służyły rekonwalescencji, a ich charakter budził wątpliwości co do zasadności dalszego pobierania świadczenia. Zasiłek został cofnięty, a nienależnie wypłacone środki podlegały zwrotowi.
Jeszcze poważniejsze konsekwencje spotkały osoby, które w czasie L4 podejmowały aktywność zawodową. Przykładem jest lekarz, który podczas własnej niezdolności do pracy wystawiał pacjentom zwolnienia i recepty. Tego rodzaju działania są jednoznacznie interpretowane jako sprzeczne z celem zwolnienia lekarskiego, którym jest odzyskanie zdolności do pracy. Nowelizacja przepisów doprecyzowuje pojęcie “niewłaściwego wykorzystania” zwolnienia, zastępując je definicją ”podejmowania aktywności niezgodnej z celem zwolnienia”.
Oznacza to, że samo wyjście z domu, np. do apteki czy na wizytę lekarską, nie stanowi naruszenia, o ile nie utrudnia powrotu do zdrowia. Jednak publiczne dokumentowanie aktywności, które mogą sugerować brak rzeczywistej niezdolności do pracy lub podejmowanie czynności ją podważających, może skutkować utratą prawa do zasiłku. W dobie mediów społecznościowych granica między prywatnością a materiałem dowodowym w postępowaniu kontrolnym staje się więc coraz bardziej płynna.