Lepiej poczekaj z przejściem na emeryturę do tej daty. Można dostać nawet kilkaset złotych więcej
Osoby planujące przejście na emeryturę powinny uważnie sprawdzić termin złożenia wniosku do ZUS. Czerwcowa waloryzacja składek emerytalnych może znacząco zwiększyć wysokość przyszłego świadczenia. W niektórych przypadkach różnica wynosi nawet kilkaset złotych miesięcznie, co w skali roku daje dodatkowe tysiące złotych.
ZUS podniesie wartość składek. Resort podał nowy wskaźnik
Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej poinformowało o tegorocznym wskaźniku rocznej waloryzacji składek emerytalnych. W 2026 roku wyniesie on 9,81 proc. Oznacza to, że w czerwcu Zakład Ubezpieczeń Społecznych zwiększy wartość środków zgromadzonych na kontach emerytalnych osób, które nadal pracują i nie pobierają jeszcze świadczenia.
To właśnie od wysokości zgromadzonego kapitału zależy później wysokość emerytury wyliczanej przez ZUS. Im wyższy stan konta po przeliczeniu, tym większe miesięczne świadczenie. Choć tegoroczny wskaźnik jest niższy niż w poprzednich latach, eksperci podkreślają, że nadal oznacza bardzo korzystną zmianę dla przyszłych emerytów.
Jeszcze rok temu waloryzacja składek wyniosła 14,41 proc., a dwa lata temu 14,87 proc. Było to związane przede wszystkim z wysoką inflacją i dynamicznym wzrostem wynagrodzeń. Obecnie sytuacja gospodarcza jest bardziej stabilna, dlatego wskaźnik jest niższy. Nie zmienia to jednak faktu, że niemal 10-procentowy wzrost wartości składek może realnie przełożyć się na wysokość przyszłych emerytur milionów Polaków. Szczególnie skorzystają osoby mające wysoki kapitał zgromadzony w ZUS oraz ci, którzy planują zakończenie aktywności zawodowej w najbliższych miesiącach.

Lipiec może okazać się najlepszym momentem na przejście na emeryturę
Eksperci od systemu emerytalnego od lat zwracają uwagę, że termin przejścia na emeryturę ma ogromne znaczenie dla wysokości świadczenia. W praktyce kilka tygodni różnicy może zdecydować o tym, czy emeryt otrzyma z ZUS kilkaset złotych więcej każdego miesiąca. W tym roku szczególnie korzystny może być lipiec.
Powód jest prosty. Osoby, które złożą wniosek o emeryturę w maju lub czerwcu, mogą mieć świadczenie wyliczone jeszcze przed roczną waloryzacją składek. Tymczasem osoby przechodzące na emeryturę po czerwcowym przeliczeniu otrzymają świadczenie uwzględniające już podwyższony kapitał. To właśnie dlatego wielu doradców emerytalnych sugeruje, aby — jeśli to możliwe — poczekać ze złożeniem dokumentów do lipca.
W ostatnich latach popularnym terminem przechodzenia na emeryturę był początek roku. Wielu seniorów wybierało styczeń lub luty, ponieważ wtedy szybciej obejmowała ich coroczna waloryzacja świadczeń oraz mogli liczyć na wypłatę trzynastej emerytury. Coraz więcej osób zaczyna jednak analizować również czerwcową waloryzację składek. Przy wysokim kapitale emerytalnym może ona przynieść znacznie większe korzyści niż wcześniejsze przejście na świadczenie. Eksperci podkreślają, że decyzja powinna być podejmowana indywidualnie, najlepiej po wcześniejszej analizie danych zapisanych na koncie w ZUS i wyliczeniach przygotowanych przez doradcę emerytalnego.
Emerytura wyższa nawet o kilkaset złotych miesięcznie
Skala korzyści wynikających z waloryzacji zależy przede wszystkim od wieku przyszłego emeryta oraz wysokości zgromadzonego kapitału. Im dłużej ktoś pracuje i odkłada składki, tym większy może być efekt czerwcowego przeliczenia. Różnice w wysokości świadczeń są bardzo wyraźne i w wielu przypadkach przekraczają 200–300 zł miesięcznie.
Według przykładu przytoczonego przez "SuperExpress" kobieta w wieku 60 lat, która zgromadziła 600 tys. zł kapitału emerytalnego, może zwiększyć swoje świadczenie z około 2231 zł do 2450 zł brutto miesięcznie, jeśli poczeka ze złożeniem wniosku do lipca. Oznacza to wzrost o 219 zł co miesiąc. Jeszcze większą różnicę odczuje 65-latek posiadający 700 tys. zł kapitału — jego emerytura może wzrosnąć z 3143 zł do 3452 zł brutto, czyli o 309 zł miesięcznie.
Eksperci przypominają, że emerytura jest świadczeniem wypłacanym do końca życia, dlatego nawet pozornie niewielkie różnice mogą w dłuższej perspektywie oznaczać dziesiątki tysięcy złotych więcej.