Ryanair wrócił na europejskie niebo już 21 czerwca. Przywrócenie międzynarodowych połączeń lotniczych ucieszyło wielu Polaków, którzy po "narodowej kwarantannie" zapragnęli ruszyć na wakacje. Okazuje się, że euforia towarzysząca otwarciu nieba nad Europą nie potrwała zbyt długo. Irlandzki przewoźnik lotniczy poinformował właśnie o zawieszeniu wielu tras z Polski. Sprawdzamy, o które połączenia chodzi, a także co z zakupionymi już biletami.
PLL LOT może nie przetrwać kryzysu wywołanego koronawirusem. Sytuacja linii lotniczej od wielu lat nie była kolorowa, jednak obecnie przed przewoźnikiem jawi się wizja całkowitego bankructwa. Kilka dni temu pisaliśmy, że niebo nad Europą zostało już odmrożone, a z Polski i do Polski latają samoloty europejskich linii. Z Warszawy możemy wybrać się np. do Amsterdamu czy Paryża dzięki konsorcjum KLM-AirFrance, a do krajów niemieckojęzycznych zabierze nas Lufthansa. Jak na tym tle wypada narodowy LOT? Bardzo kiepsko, do tej pory nie przywrócił połączeń międzynarodowych. Co prawda LOT w sprzedaży oferuje bilety na grecką wyspę KOS, jak jednak podnoszą internauci rejsy są anulowane po kilku dniach od zakupu biletów.
Linie lotnicze bardzo niechętnie płacą odszkodowania pasażerom za opóźnienia lotów. Ponadto Komisja Europejska rozważa wprowadzenie niekorzystnych dla pasażerów zmian w obecnie obowiązującym ustawodawstwie. Wśród proponowanych do uchwalenia zapisów jest między innymi brak odszkodowań za techniczne usterki maszyn, czy wydłużenie czasu opóźnienia po którym przysługują pieniądze. Zmiany najprawdopodobniej dotkną także lotów odwołanych z przyczyny pandemii koronawirusa.
Wielu klientów patrząc na ceny w górach i nad morzem, złapie się na za głowę. Choć turyści dawno się przyzwyczaili, że w miejscowościach atrakcyjnych turystycznie trzeba więcej zapłacić, to coraz więcej osób ma już dość. Konsumenci zamieścili zdjęcia rachunku, na którym zapłacili 60 zł za dwa gofry i dwie kawy.
Przedstawiciele branży turystycznej spotkali się w poniedziałek z minister rozwoju Jadwigą Emilewicz i jej zastępcą Andrzejem Gut-Mostowym w siedzibie ministerstwa. O spotkaniu pisze Money.pl.W trakcie spotkania szefowa resortu rozwoju zapewniała branżę turystyczną, że chce “wypracować i przygotować instrumenty wsparcia, skutecznie je wdrożyć, żeby w miarę spokojnie przetrwać ten kryzysowy moment”. - Trudno dziś oszacować i przewidzieć skutki koronawirusa w Polsce. Monitorujemy sytuację. Jesteśmy w dialogu z branżą turystyczną. Kolejne spotkania będą się odbywać w siedzibie Ministerstwa Rozwoju co dwa tygodnie – powiedziała szefowa resortu rozwoju Jadwiga Emilewicz po spotkaniu.