Telefon od "córki” kosztował seniora 91 tys. zł. Policja ostrzega przed oszustami
Oszuści coraz częściej wykorzystują nie tylko technologię, ale też emocje. Wystarczy telefon, płacz w słuchawce i historia o bliskiej osobie w niebezpieczeństwie, aby ofiara straciła czujność. Tak było w przypadku 75-latka z powiatu kluczborskiego, który stracił dziesiątki tysięcy złotych.
Oszustwa w Polsce. Przestępcy chcą pieniędzy, danych i dostępu do kont
Oszustwa są jednym z najpowszechniejszych zagrożeń, z jakimi mierzą się Polacy. Dotyczą zarówno osób starszych, jak i młodszych, klientów banków, użytkowników internetu, kupujących online, przedsiębiorców i osób korzystających z mediów społecznościowych. Zmieniają się narzędzia, ale cel pozostaje podobny: wyłudzić pieniądze, dane osobowe, loginy, hasła albo dostęp do rachunku bankowego. Przestępcy wykorzystują presję czasu, strach, zaufanie do instytucji i troskę o bliskich. Podszywają się pod członków rodziny, policjantów, prokuratorów, pracowników banku, kurierów, urzędników, sprzedawców, znajomych z komunikatorów albo konsultantów technicznych. Ofiara ma działać szybko, bez zastanowienia i bez konsultacji z inną osobą.

Skala problemu jest duża. Policja informowała, że w 2025 r. odnotowano 5226 oszustw “na legendę”, a poszkodowani stracili łącznie ponad 158 mln zł. W takich sprawach zatrzymano 641 osób. To pokazuje, że mimo kampanii ostrzegawczych ten typ przestępczości nadal przynosi oszustom ogromne zyski. Oszustwa ”na legendę” działają dlatego, że są oparte na gotowym scenariuszu. Ofiara słyszy historię o wypadku, pilnej operacji, zagrożonych oszczędnościach, próbie włamania na konto albo tajnej akcji policji. W takiej sytuacji emocje mogą wyłączyć zdrowy rozsądek. Człowiek skupia się na ratowaniu bliskiej osoby albo własnych pieniędzy, a nie na sprawdzaniu, czy rozmówca mówi prawdę.
Przestępcy chcą przede wszystkim gotówki, przelewów, kodów BLIK, dostępu do bankowości elektronicznej, danych z dowodu osobistego, numerów kart płatniczych i haseł. Czasem proszą o przekazanie pieniędzy kurierowi albo "policjantowi”. Innym razem nakłaniają do instalacji aplikacji, kliknięcia linku albo podania danych logowania. Skutki oszustwa są dotkliwe nie tylko finansowo. Ofiary często czują wstyd, lęk i poczucie winy, choć odpowiedzialność leży po stronie przestępców. Szczególnie bolesne są sprawy seniorów, którzy tracą oszczędności życia i dopiero po czasie orientują się, że zostali zmanipulowani.
Cyberprzestępcy i nowe metody. Oszustwa są coraz trudniejsze do rozpoznania
Współczesne oszustwa coraz rzadziej przypominają proste, łatwe do rozpoznania wiadomości. Cyberprzestępcy korzystają z telefonów, SMS-ów, e-maili, komunikatorów, fałszywych stron internetowych, reklam w mediach społecznościowych, fałszywych paneli płatności i podszywania się pod prawdziwe instytucje. Atak może zacząć się od jednego linku, jednej rozmowy albo jednej wiadomości od "znajomego”. Najczęstszym mechanizmem w internecie pozostaje phishing, czyli podszywanie się pod zaufany podmiot w celu wyłudzenia danych lub pieniędzy. CERT Polska informował, że w 2025 r. zarejestrował blisko 80 tys. przypadków phishingu, co stanowiło około 30 proc. wszystkich incydentów. Na Listę Ostrzeżeń wpisano też niemal 250 tys. złośliwych domen, w większości wykorzystywanych w kampaniach phishingowych.

Coraz większym problemem jest również łączenie klasycznych metod telefonicznych z cyfrowymi. Oszust może najpierw zadzwonić i wzbudzić strach, później wysłać link, poprosić o kod BLIK, nakłonić do przelewu albo przekierować rozmowę do kolejnej osoby. Ofiara ma wrażenie, że uczestniczy w oficjalnej procedurze, podczas gdy w rzeczywistości wykonuje polecenia przestępców. Nowoczesna technologia ułatwia oszustom personalizowanie ataków. W internecie można znaleźć imiona, miejsca pracy, zdjęcia, informacje o rodzinie, zainteresowania i dane kontaktowe. Im więcej szczegółów zna przestępca, tym bardziej wiarygodna może wydawać się rozmowa. Do tego dochodzą narzędzia pozwalające podszywać się pod numery telefonów, tworzyć fałszywe strony i automatyzować wysyłkę wiadomości.
Nie wszystkie oszustwa wymagają jednak zaawansowanej technologii. Czasem najskuteczniejsza okazuje się manipulacja emocjonalna. Przestępca dzwoni, płacze, udaje bliską osobę, mówi o wypadku, areszcie, prokuratorze albo konieczności natychmiastowej wpłaty. Taki scenariusz jest prosty, ale bardzo skuteczny, bo uderza w najważniejszy punkt: troskę o rodzinę. Dlatego policja i instytucje publiczne powtarzają, że w razie podejrzanej rozmowy trzeba się rozłączyć i samodzielnie skontaktować z bliską osobą albo z numerem alarmowym. Nie wolno przekazywać pieniędzy nieznajomym, nawet jeśli rozmówca twierdzi, że działa w imieniu policji, sądu, prokuratury albo członka rodziny.
Zobacz też: Nowy przedmiot wchodzi do szkół. Jest komunikat MEN. Zmiany już od 1 września 2026
75-latek stracił 91 tys. zł. Myślał, że pomaga córce
Sprawa dotyczy 75-letniego emeryta z powiatu kluczborskiego. Mężczyzna odebrał telefon stacjonarny od zapłakanej kobiety, która podawała się za jego córkę. Twierdziła, że miała wypadek, potrąciła osobę na przejściu i grozi jej więzienie. Według relacji przytoczonej przez Komendę Wojewódzką Policji w Opolu rzekomy prokurator miał zażądać 125 tys. zł. Oszustka zbudowała całą historię tak, aby senior nie miał czasu na zastanowienie. Mówiła, że jest w szpitalu, zabrano jej telefon i pilnują jej policjanci. Prosiła o pieniądze, dolary albo złoto. Zapowiedziała też, że do domu przyjedzie osoba, która odbierze gotówkę.
Kluczowe było to, że kobieta nie pozwoliła mężczyźnie się rozłączyć. Cały czas utrzymywała połączenie, przez co 75-latek nie mógł spokojnie sprawdzić informacji ani zadzwonić do prawdziwej córki. To typowy element takich oszustw: ofiara ma pozostawać pod presją i wykonywać polecenia bez kontaktu z rodziną. Senior uwierzył, że pomaga córce. Włożył do kartonu 60 tys. zł, szczelnie go okleił i około południa przekazał nieznanej kobiecie, która przyszła pod jego dom. Później oszuści uznali, że to za mało. Tego samego dnia ponownie skontaktowali się z mężczyzną i namówili go do przekazania kolejnych 31 tys. zł. Łącznie stracił 91 tys. zł.
Do następnego dnia 75-latek był przekonany, że zrobił wszystko, aby pomóc córce. Prawda wyszła na jaw dopiero wtedy, gdy skontaktowała się z nim jego prawdziwa córka. Powiedziała, że nie miała żadnego wypadku, nie jest w szpitalu i nie potrzebowała pieniędzy. Dopiero wtedy senior zrozumiał, że padł ofiarą oszustwa, i zgłosił sprawę policji. Policja prowadzi czynności, które mają pomóc ustalić sprawców i odzyskać pieniądze. Funkcjonariusze przypominają przy tym, że policjanci ani prokuratorzy nie wysyłają nikogo po gotówkę, złoto czy waluty obce. O areszcie, kaucji i środkach zapobiegawczych nie decyduje osoba dzwoniąca przez telefon, lecz sąd w formalnym postępowaniu.