Mieszkowski pod Teatrem Polskim we Wrocławiu
wikimedia
Autor Przemysław Terlecki - 24 Lipca 2019

Mieszkowski wydał na taksówki krocie. Rachunki posła po 3 latach są nieprawdopodobne

Taxi Krzysztof Mieszkowski musiał zamawiać naprawdę bardzo często, skoro poseł klubu PO-Koalicja Obywatelska wydał na nie niemalże 74 tys. złotych w 3 lata. Poseł zaliczany jest tym samym do raczej niechlubnych rekordzistów wśród deputowanych.

Taxi Krzysztof Mieszkowski zamawiał najczęściej i najwięcej spośród wszystkich polskich deputowanych. Jak podaje Wirtualna Polska, polityk, który na początku kadencji Sejmu zasilał szeregi Nowoczesnej, a obecnie jest członkiem klubu PO-Koalicja Obywatelska, wydał na przejazdy taksówkami aż 74 tys. złotych, co czyni go absolutnym rekordzistą. Co na ten temat ma do powiedzenia sam Mieszkowski?

Jak tłumaczy główny zainteresowany, cytowany przez Wirtualną Polskę, przejazdy taksówkami były związane z jego "aktywnością poselską": "Wydatki na taksówki są związane z moją aktywnością poselską i mieszczą się w budżecie biura".

Taxi było ulubionym środkiem transportu Mieszkowskiego?

Wygląda więc na to, że poseł Mieszkowski umiejscowił taxi jako swój ulubiony sposób transportu. Choć jest rekordzistą, w Sejmie nie brakuje mu podobnych. W sprawozdaniach poselskich znaleźć można także informacje dotyczące kilometrówek, czyli zwrotów za paliwo wykorzystane do przemieszczania się w celu pełnienia swoich poselskich obowiązków. Rekordzistą w tej materii jest Piotr Liroy-Marzec, który w ciągu roku pobrał 41 tys. złotych rocznie i przekroczył tym samym limit 35 tys. złotych.

Znacznie bardziej kontrowersyjna jest jednak sprawa wiceministra cyfryzacji, Adama Andruszkiewicza, który w ciągu lat 2016-2018 pobrał z publicznej kasy 90 tys. złotych na kilometrówki. W samym 2016 roku pobrał 35 tys. złotych, choć nie miał ani prawa jazdy, ani auta - jak wynika z oświadczenia majątkowego. Jak jednak tłumaczy Marcin Zabłudowski z jego biura poselskiego, auta w wykazie nie ma, bo jego wartość nie przekracza 10 tys. złotych.

Auta w oświadczeniu nie ma, bo był to samochód o wartości poniżej 10 tys. zł użytkowany na podstawie umowy użyczenia. Od momentu, gdy Adam Andruszkiewicz został ministrem, nie pobiera już tego ryczałtu - mówił Wirtualnej Polsce Zabłudowski.

Następny artykułNie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj biznesinfo.pl na:Obserwuj nas na Google News Google News