Wiadomo, co dalej z programem SAFE. Donald Tusk właśnie potwierdził
Polska zbliża się do podpisania unijnej umowy SAFE, która ma otworzyć drogę do miliardów euro na zakupy sprzętu wojskowego. W Erywaniu premier Donald Tusk zapowiedział, że rząd będzie na to gotowy najprawdopodobniej w piątek, gdy finalizowane są dokumenty wymagające koordynacji z Komisją Europejską.
Rząd zapowiada finalizację programu SAFE
Donald Tusk przedstawił najnowsze informacje na temat uruchomienia unijnego instrumentu podczas swojej wizyty w Armenii. Wcześniej przedstawiciele gabinetu zapowiadali, że formalności mogą zostać domknięte niemal natychmiast. Dokumentacja wymaga jednak precyzyjnej koordynacji pomiędzy Warszawą a Brukselą, co wymagało dodatkowych godzin na uzgodnienia prawne.
2 maja pełnomocniczka rządu ds. SAFE Magdalena Sobkowiak-Czarnecka poinformowała, że rząd podejmie konkretne działania w tej kwestii już w najbliższym czasie.
Z naszej strony będą cztery podpisy: wicepremiera i ministra obrony Władysława Kosiniaka-Kamysza, ministra finansów Andrzeja Domańskiego i dwóch przedstawicieli Banku Gospodarstwa Krajowego. (…) Ze strony Komisji Europejskiej będą dwa podpisy: komisarza do spraw obronności Andriusa Kubiliusa i komisarza ds. budżetu Piotra Serafina — poinformowała Magdalena Sobkowiak-Czarnecka.
Instrument SAFE to program o łącznej puli wsparcia wynoszącej 150 miliardów euro. Środki te są kierowane w formie nisko oprocentowanych pożyczek, które mają wesprzeć zakupy i produkcję uzbrojenia na terenie Europy. Dla naszego kraju przewidziano alokację w wysokości 43,7 miliarda euro.

Warto zauważyć, że według zapewnień przedstawicieli resortu finansów, ponad cztery piąte tych środków ma trafić bezpośrednio do krajowych podmiotów gospodarczych. Pieniądze te pozwolą na realizację długofalowych planów, w tym budowę wielowarstwowej obrony przeciwlotniczej oraz nowoczesnych systemów bezzałogowych.
Rząd znalazł sposób na realizację SAFE, mimo weta Karola Nawrockiego
Zgodnie z unijnymi przepisami, do końca maja obowiązują specjalne warunki, które pozwalają państwom członkowskim na samodzielne zamawianie sprzętu. Po tym terminie konieczne będzie poszukiwanie partnerów z innych państw, co mogłoby wydłużyć procedury przetargowe i utrudnić realizację krajowych zamówień. Czas odgrywa więc kluczową rolę.
Wiosną tego roku doszło do politycznego sporu wokół ustawy wdrażającej te przepisy po tym, jak głowa państwa zdecydowała o jej zawetowaniu. Aby uniknąć opóźnień, strona rządowa przyjęła uchwałę uruchamiającą alternatywny mechanizm, omijający konieczność podpisywania nowej ustawy.
Zgodnie z tym planem, finansowanie zostanie zrealizowane za pośrednictwem Banku Gospodarstwa Krajowego, który zaciągnie zobowiązanie na rzecz Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych. Dostęp do taniego finansowania zewnętrznego stanowi istotną szansę na uniezależnienie dostaw i rozwój własnych mocy produkcyjnych. Pozwala to na realizację celów w trudnym otoczeniu makroekonomicznym.
Zobacz też: Czarnek domaga się zmian w 800 plus. Nie każde dziecko miałoby dostawać tyle samo
Program SAFE budzi kontrowersje - walka na argumenty zwolenników i przeciwników
Zwolennicy inicjatywy wskazują, że unijne wsparcie finansowe stanowi szansę na dynamiczny rozwój krajowego sektora zbrojeniowego i uniezależnienie dostaw sprzętu od zagranicznych dostawców. Podpisanie umowy SAFE pozwoli na uruchomienie środków, które wzmocnią polski przemysł i zapewnią nowoczesne rozwiązania obronne.
Ich zdaniem szybkie działania rządu w obliczu weta prezydenckiego pokazują determinację w realizacji strategicznych planów inwestycyjnych związanych z obronnością. Wykorzystanie nisko oprocentowanych pożyczek odegra kluczową rolę w stabilizowaniu wydatków państwa i zapewnieniu płynności finansowej dla FWSZ. Zbliżający się koniec maja wyznacza ostateczną datę, po której elastyczność zamówień ulegnie zmianie, co czyni podpisanie dokumentów priorytetem.
Z kolei przeciwnicy unijnego programu pożyczkowego SAFE, w tym przedstawiciele opozycji oraz prezydent Karol Nawrocki, przedstawiają szereg argumentów politycznych, prawnych oraz ekonomicznych, wskazując na zagrożenia związane z zaciągnięciem tego długu. Krytycy zwracają uwagę przede wszystkim na wymóg „Buy European”, który zakłada, że co najmniej 65 proc. komponentów i sprzętu musi pochodzić z krajów Unii Europejskiej, co w ich ocenie faworyzuje dostawców z Francji i Niemiec, a ogranicza swobodę wyboru najnowocześniejszych rozwiązań z USA czy Korei Południowej.
Wskazują oni także na ryzyko walutowe oraz koszty odsetek związane z pożyczką rzędu kilkudziesięciu miliardów euro, co może w znaczący sposób obciążyć finanse publiczne i zbliżyć Polskę do konstytucyjnego limitu zadłużenia. Dodatkowo pojawiają się obawy o możliwość zablokowania środków przez Komisję Europejską w ramach mechanizmów związanych z praworządnością, a także wątpliwości natury prawnej i ustrojowej dotyczące ominięcia ustawy w wyniku weta prezydenckiego i oparcia finansowania na uchwale oraz Banku Gospodarstwa Krajowego.