biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Handel > Takie zastawy miały nasze babcie, dziś to rzadkość. Kolekcjonerzy płacą krocie
Julia Bogucka
Julia Bogucka 08.02.2026 19:19

Takie zastawy miały nasze babcie, dziś to rzadkość. Kolekcjonerzy płacą krocie

Takie zastawy miały nasze babcie, dziś to rzadkość. Kolekcjonerzy płacą krocie
Fot. ARKADIUSZ ZIOLEK/East News

Jeszcze kilka lat temu masywne naczynia zalegające w kredensach babć traktowane były jako symbol minionej epoki, a przy opróżnianiu mieszkań często lądowały w śmietniku. Dziś sytuacja na rynku kolekcjonerskim uległa dużej zmianie. To, co kiedyś uznawano za bezwartościowe, obecnie staje się obiektem pożądania inwestorów i osiąga niebotyczne ceny.

  • Nostalgia za okresem PRL trwa
  • Ta zastawa cieszy się zainteresowaniem
  • Za te naczynia trzeba zapłacić krocie

Nostalgia za okresem PRL trwa

Fenomen powrotu mody na przedmioty z okresu Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej to zjawisko złożone, wykraczające daleko poza zwykły sentyment. Socjologowie i analitycy rynku sztuki wskazują, że nostalgia za PRL-em nie jest tęsknotą za systemem politycznym czy gospodarką niedoboru, lecz raczej próbą odzyskania estetycznej tożsamości i wspomnień z czasów młodości. Dla pokolenia dzisiejszych trzydziesto- i czterdziestolatków meble, ceramika czy szkło z tamtych lat są symbolem trwałości i unikalnego wzornictwa, które drastycznie różni się od współczesnej, masowej produkcji dostępnej w sieciowych sklepach meblowych. Ten mechanizm psychologiczny stał się fundamentem potężnego rynku kolekcjonerskiego w Polsce. Zbieractwo przestało być domeną wąskiej grupy ekscentryków poszukujących białych kruków malarstwa, a stało się masowym hobby, w którym "zwykły Kowalski” dostrzega szansę na ulokowanie kapitału.

Takie zastawy miały nasze babcie, dziś to rzadkość. Kolekcjonerzy płacą krocie
Fot. Dawid Wolski/East News

Kolekcjonerstwo w Polsce przechodzi obecnie fazę profesjonalizacji. Ludzie nie gromadzą już przypadkowych przedmiotów, lecz budują tematyczne zbiory, koncentrując się na konkretnych hutach szkła, projektantach czy technikach wytwórczych. Wzrost zainteresowania polskim designem, takim jak projekty z Instytutu Wzornictwa Przemysłowego, sprawił, że ceny poszybowały w górę. Zastawa stołowa, niegdyś element codziennego użytku, zyskała status dzieła sztuki użytkowej. W tym kontekście szkło z okresu PRL, a w szczególności jego specyficzne odmiany, stało się jednym z najgorętszych towarów. Kupujący doceniają nie tylko formę, ale także historię stojącą za każdym przedmiotem, co w połączeniu z ograniczoną podażą, wszak wiele z tych kruchych przedmiotów uległo zniszczeniu, tworzy idealne warunki do wzrostu wartości. To właśnie ten sentymentalno-inwestycyjny miks sprawia, że przeszukiwanie strychów stało się dla wielu Polaków nowym sportem narodowym.

Ta zastawa cieszy się zainteresowaniem

Wśród szerokiej gamy szkła użytkowego to właśnie szkło uranowe budzi obecnie największe emocje. Czym właściwie jest ten owiany legendą materiał? Wbrew obiegowym opiniom i nieco złowieszczej nazwie nie jest to produkt uboczny reaktorów atomowych, lecz efekt domieszki związków uranu (głównie tlenków) do masy szklanej w procesie wytapiania. Technika ta, znana już w XIX wieku, była powszechnie stosowana również przez polskie huty w okresie międzywojennym oraz w czasach PRL, choćby przez słynną Hutę Szkła Gospodarczego “Ząbkowice” czy hutę ”Hortensja”. Uran dodawano w celu uzyskania charakterystycznej barwy, od delikatnej żółci, przez intensywną zieleń, aż po barwę seledynową. Jednak to nie kolor w świetle dziennym jest tym, co najbardziej przyciąga kolekcjonerów.

Takie zastawy miały nasze babcie, dziś to rzadkość. Kolekcjonerzy płacą krocie
Fot. ARKADIUSZ ZIOLEK/East News

Prawdziwa magia szkła uranowego ujawnia się dopiero po oświetleniu go promieniowaniem ultrafioletowym. Wówczas naczynia zaczynają intensywnie świecić jaskrawą, neonową zielenią, co jest efektem fluorescencji jonów uranylowych. To właśnie ten efekt wizualny sprawia, że “urany” są tak poszukiwane. Warto w tym miejscu rozwiać pewne obawy, choć nazwa brzmi groźnie, a dozymetry przyłożone bezpośrednio do szkła mogą wykazać podwyższone promieniowanie, to użytkowanie czy przechowywanie takiej zastawy w witrynie jest bezpieczne dla zdrowia. Promieniowanie emitowane przez te przedmioty jest znikome i zazwyczaj nie przekracza tła naturalnego w odległości kilkunastu centymetrów. Niemniej jednak dreszczyk emocji związany z posiadaniem ”radioaktywnej” karafki czy patery działa na wyobraźnię kupujących, podbijając cenę i czyniąc z tych przedmiotów unikalne trofea w kolekcjach miłośników vintage.

Zobacz też: Cena jednego pączka u Magdy Gessler zwala z nóg. Jest drożej niż było

Za te naczynia trzeba zapłacić krocie

Analiza aktualnych ofert na portalach ogłoszeniowych i aukcyjnych nie pozostawia złudzeń, mamy do czynienia z rynkiem sprzedającego. Ceny wywoławcze za elementy zastawy ze szkła uranowego, które jeszcze dekadę temu można było kupić za grosze na pchlim targu, dziś osiągają poziom, który dla laika może wydawać się absurdalny. Przeglądając oferty w serwisach takich jak OLX, można natknąć się na proste, wydawałoby się, przedmioty wyceniane na setki złotych. Za niewielką popielnicę w stylu art deco, wykonaną z charakterystycznego zielonego szkła, sprzedający oczekują obecnie około 120 złotych. Dokładnie taką samą kwotę trzeba przygotować, jeśli marzy nam się patera z huty Krosno. To jednak dopiero początek wydatków dla początkującego kolekcjonera.

Bardziej rozbudowane formy osiągają znacznie wyższe wyceny. Przykładowo, prosta miska ze szkła uranowego to wydatek rzędu 129 złotych, ale już za większy model trzeba zapłacić nawet 200 złotych. Ceny rosną wraz ze stopniem skomplikowania formy i rzadkością występowania danego wzoru. Ozdobny dzbanek potrafi kosztować 219 złotych, a kolekcjonerska owocarka 250 złotych. Prawdziwe rekordy biją jednak kompletne zestawy lub duże formy dekoracyjne. Wazon typu "Elegance” z lat 50., będący przykładem czechosłowackiego designu często spotykanego w polskich domach, wyceniany jest na 450 złotych. Jeszcze droższe są zestawy do alkoholu, za uranową karafkę w komplecie z czterema kieliszkami trzeba zapłacić aż 530 złotych. Nawet drobne bibeloty, jak puzderko czy żardiniera, wiążą się z wydatkiem rzędu 100 złotych. Wartość tych przedmiotów jest determinowana nie tylko przez zawartość uranu, ale także przez stan zachowania, wszelkie odpryski czy pęknięcia drastycznie obniżają cenę, podczas gdy idealnie zachowane egzemplarze stają się alternatywną lokatą kapitału, której wartość w ostatnich latach zauważalnie rośnie.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: