Segregacja śmieci
Wikimedia/Photograph by Tomasz Sienicki (Own work)
Autor Wiktoria Pękalak - 2 Września 2020

Segregacja śmieci już nie na 5 a na 3 frakcje? Szykują się zmiany w gospodarce odpadami

Polacy ledwo nauczyli się segregować śmieci do pięciu kubłów, teraz rząd planuje kolejną zmianę, która ma być ułatwieniem. Okazuje się, że to ułatwienie może negatywnie odbić się na naszych kieszeniach i środowisku.

Kosztowna segregacja śmieci

Rząd chce zmienić znaną dotychczas segregację śmieci wprowadzając program “Czystość Plus”, podaje portal money.pl Wraz z wejściem programu w życie musimy przygotować się na zwiększenie kar. Za śmiecenie będzie groziła grzywna w wysokości nawet 5 tys. zł, a za pozostawianie niebezpiecznych odpadów będzie można iść na nawet 8 lat do więzienia.

Do budżetu trafi z pewnością mnóstwo pieniędzy za zwiększenie stawek za odbiór śmieci z nieruchomości niezamieszkałych. Projekt umożliwia także indywidualne rozliczanie mieszkańców z opłat śmieciowych, jednak nie sprecyzowano jeszcze w jaki sposób miałoby się to odbywać.

Oprócz powyższych rząd chce wprowadzić powrócić do segregacji składającej się z 3 frakcji zamiast z 5 i decyzja ta nie będzie zależała od gminy. Nie zostało też określone jakiego typu mają być to frakcje.

Wprowadzenie trzech frakcji będzie zależne od zgody Ministerstwa Klimatu, a to czy zostaną wprowadzone w danej gminie zależy od wyniku poziomu segregacji.

- To robienie ludziom wody z mózgu. Ta wolta cofa nas o lata wstecz i to tylko dlatego, że samorządowcy chcą mieć taniej. To głupota. Ceny są wysokie, bo wszystko poszło w górę, a nie dlatego, że zbieramy 5 frakcji. Przy prawidłowej zbiórce i właściwym gospodarowaniu, koszty logistyki się rekompensują - mówi w rozmowie z portalem Hanna Marliere z Green Management Group, firmy doradczej, która pomaga samorządom w gospodarce odpadami.

Teoretycznie można oddzielić odpady, które mogą podlegać segregacji ze śmieci zmieszanych, ale to wcale nie jest takie łatwe i prowadzi do kolejnych problemów:

- Taka np. gazeta pomoczona, przesiąknięta różnymi pozostałościami odpadów, nie będzie się nadawała do recyklingu. Rozdzielenie frakcji podwyższa jakość odpadów i pozwala na ich dalsze użycie. Bez tego, taki papier np. nie będzie się liczył do recyklingu - tłumaczy Marliere w rozmowie z money.pl

Segregacja jest palącym problemem, ponieważ zgodnie z unijną dyrektywą do 2025 roku Polska ma osiągnąć wynik 55 proc. odpadów. Każda gmina, której nie uda się osiągnąć takiego wyniku będzie musiała płacić wysokie kary - 270 zł za każdą nadwyżkową tonę śmieci.

Według Pawła Głuszyńskiego z Towarzystwa na Rzecz Ziemi sama Warszawa może zapłacić 61 mln kary, jeśli nie osiągnie wymaganego poziomu recyklingu. Kraków Poznań i Wrocław zapłacą z tego tytułu nawet. 20 mln kary.

- Teraz zbliżamy się do 40 proc. Od dwóch trzech lata ten wskaźnik wzrasta o kilka punktów proc. rocznie. Nawet przy starych zasadach zbiórki, Trudno byłoby dobić do poziomu 55 proc. Przy 3 frakcjach ten poziom może być niemożliwy do osiągnięcia - alarmuje Marliere i wygląda na to, że ma rację, ponieważ nawet samorządy nie wiedzą, czy powrót do trzech frakcji przyniesie jakiekolwiek oszczędności.

<

Następny artykułNie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj biznesinfo.pl na:Obserwuj nas na Google News Google News