biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Handel > Przebadali czekolady w polskich sklepach. Klienci nawet nie mają pojęcia, co kupują
Julia Bogucka
Julia Bogucka 26.06.2026 21:18

Przebadali czekolady w polskich sklepach. Klienci nawet nie mają pojęcia, co kupują

Przebadali czekolady w polskich sklepach. Klienci nawet nie mają pojęcia, co kupują
Fot. IRYNA TATSKOVA/CanvaPro

Dubajska czekolada stała się jednym z najgłośniejszych słodyczowych trendów ostatnich miesięcy. Popularność napędzana przez media społecznościowe szybko przełożyła się na popyt w sklepach, cukierniach i lokalach gastronomicznych. Teraz temat wraca za sprawą kontroli IJHARS, która wykazała nieprawidłowości w części wyrobów czekoladowych sprzedawanych na polskim rynku.

Od wirtualnej ciekawostki na ekranie smartfona do masowej mody

Media społecznościowe coraz częściej wpływają na to, co trafia do sklepowych koszyków. Krótkie filmy z efektownym jedzeniem potrafią w kilka dni wypromować produkt, o którym wcześniej słyszała niewielka grupa osób. Wystarczy apetyczne nagranie, charakterystyczny dźwięk łamania czekolady albo rekomendacja popularnego twórcy, aby zwykła ciekawostka stała się masowym trendem.

Tak było z dubajską czekoladą. Gruba tabliczka z nadzieniem pistacjowym i chrupiącym ciastem szybko zaczęła pojawiać się w nagraniach na TikToku, Instagramie i YouTubie. Dla użytkowników ważny był nie tylko smak, ale też wygląd i tekstura. Przekrojona czekolada dobrze prezentowała się na filmach, a intensywnie zielone nadzienie od razu przyciągało uwagę. W efekcie zainteresowanie produktem rosło bardzo szybko. Najpierw klienci szukali oryginalnych tabliczek z importu, później na rynku zaczęły pojawiać się lokalne wersje inspirowane tym deserem. Trend podchwyciły sklepy, cukiernie, manufaktury, kawiarnie i producenci słodyczy. "Dubajskie” zaczęły być nie tylko czekolady, ale także pączki, desery, lody, kremy i inne słodkie produkty.

Przebadali czekolady w polskich sklepach. Klienci nawet nie mają pojęcia, co kupują
Fot. Pak Olga/Shutterstock

Tego typu moda ma jednak swoją drugą stronę. Gdy popyt rośnie szybciej niż dostępność składników, część firm próbuje szybko wprowadzić podobne produkty na rynek. Wtedy szczególnie ważne staje się rzetelne oznakowanie. Klient powinien wiedzieć, co kupuje, ile w produkcie jest pistacji, kakao czy innych droższych składników oraz czy nazwa nie sugeruje czegoś, czego produkt w rzeczywistości nie spełnia.

Orientalny rarytas z ciastem kadayif, za który konsumenci płacą wysokie ceny

Popularność dubajskiej czekolady wynika przede wszystkim z połączenia kilku elementów. Klasyczna wersja kojarzona z tym trendem to gruba tabliczka czekolady z nadzieniem pistacjowym, często uzupełnionym tahini, oraz chrupiącym ciastem kadayif. To cienkie nitki ciasta, które po upieczeniu lub podsmażeniu nadają masie charakterystyczną teksturę.

Właśnie kontrast między czekoladą, kremowym nadzieniem i chrupiącym środkiem zbudował popularność produktu. Dla części klientów był to nowy smak, dla innych przede wszystkim efektowna słodycz z internetu. Wysokie zainteresowanie szybko przełożyło się na ceny. Importowane tabliczki i produkty z manufaktur potrafiły kosztować znacznie więcej niż klasyczna czekolada dostępna w dyskoncie. Na rynku zaczęły pojawiać się także tańsze odpowiedniki. Część z nich rzeczywiście bazowała na pistacjach, cieście kadayif i czekoladzie dobrej jakości. Inne mogły wykorzystywać bardziej budżetowe składniki, aromaty, tańsze tłuszcze albo masy o niższej zawartości pistacji. To samo w sobie nie musi być niedozwolone, ale wymaga jasnej informacji na etykiecie.

Przebadali czekolady w polskich sklepach. Klienci nawet nie mają pojęcia, co kupują
Fot. Yuliya Furman/CanvaPro

Dla konsumenta nazwa ma duże znaczenie. Jeśli produkt jest sprzedawany jako luksusowy, pistacjowy albo "dubajski”, klient może spodziewać się określonej jakości i składu. Im wyższa cena, tym większe oczekiwanie, że producent dokładnie informuje o zawartości składników i nie wykorzystuje modnej nazwy wyłącznie jako chwytu marketingowego. Dlatego tak ważne są kontrole jakości handlowej. Nie chodzi wyłącznie o bezpieczeństwo żywności, ale także o uczciwość informacji przekazywanych klientowi. Produkt może być bezpieczny do spożycia, a jednocześnie nieprawidłowo oznakowany, jeśli etykieta, nazwa albo sposób prezentacji wprowadza kupującego w błąd.

Zobacz też: Nie woda i lody. Ten produkt Polacy wykupują ze sklepów podczas upałów. Aż trudno uwierzyć, w jakim celu

Kontrola IJHARS pokazała problemy z częścią produktów

Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych skontrolowała wyroby czekoladowe dostępne na polskim rynku. Badanie obejmowało czekolady mleczne, białe, różowe, nadziewane, praliny oraz - u producentów - surowiec stosowany do produkcji czekolad. Łącznie sprawdzono 72 podmioty, w tym producentów i sklepy, w tym dubajskie produkty dostępne na rynku.

Nieprawidłowości stwierdzono w ponad połowie skontrolowanych podmiotów, dokładnie w 52,8 proc. przypadków. Inspektorzy nie mieli zastrzeżeń do cech organoleptycznych, czyli m.in. wyglądu, smaku czy zapachu kontrolowanych produktów. Problemy pojawiły się jednak przy parametrach fizykochemicznych oraz oznakowaniu. Pod względem parametrów fizykochemicznych zakwestionowano 16,2 proc. partii, a pod względem znakowania 40,8 proc. partii. W przypadku parametrów fizykochemicznych chodziło m.in. o zaniżoną zawartość beztłuszczowej suchej masy kakaowej, zaniżoną lub zawyżoną zawartość czekolady w czekoladach nadziewanych oraz wartości odżywcze niezgodne ze stanem faktycznym. To istotne, bo przy wyrobach czekoladowych skład i udział poszczególnych składników wpływają na to, czy dany produkt może być prezentowany w określony sposób.

Najwięcej uwag dotyczyło oznakowania. IJHARS kwestionowała m.in. używanie nazw niezgodnych z przepisami, takich jak “czekolada pistacjowa” czy ”czekolada malinowa”, gdy właściwsze byłyby określenia typu “czekolada biała pistacjowa” albo ”czekolada biała malinowa”. Zastrzeżenia budziło też używanie określenia "Dubaj” w nazwie produktu, jeśli mogło sugerować pochodzenie z tego miasta, podczas gdy wyrób został wyprodukowany np. w Turcji.

Inspekcja wskazała również na błędne nazwy składników, np. “masło kakaowe” lub ”proszek kakaowy” zamiast "tłuszcz kakaowy”, a także na informacje o wartości odżywczej podane niezgodnie z przepisami, wyłącznie w odniesieniu do liczby sztuk zamiast do 100 g. W niektórych przypadkach nie wyróżniono w wykazie składników substancji powodujących alergie lub reakcje nietolerancji, takich jak soja, mleko w proszku, serwatka czy pistacje. Wyniki kontroli nie oznaczają, że każdy produkt inspirowany dubajską czekoladą jest złej jakości. Pokazują jednak, że przy szybko rosnących trendach rynek wymaga szczególnej kontroli. Klienci powinni zwracać uwagę na skład, nazwę środka spożywczego, kraj pochodzenia, zawartość kluczowych składników i informacje o alergenach. Modna nazwa nie zawsze oznacza taki sam standard produktu.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Jagody słoik
Tak oszukują na jagodach. Przed zakupem koniecznie sprawdź jeden szczegół
Biedronka
Tysiące sklepów Biedronki z nową opcją dla klientów. To alternatywa dla bankomatu
Pieniądze
Nawet 1978,49 zł co miesiąc za urodzenie dziecka. Tym kobietom należy się dodatek z ZUS
CCC, sklep, likwidacja sklepu
CCC do likwidacji? Tysiące klientów otrzymało niepokojący SMS
Lidl owoce
W Lidlu biorą na potęgę. Wielka torba za 8 zł, zawartość może was zdziwić
telefon z PRL
Arcytrudny quiz o PRL. To nie tylko długie kolejki i kartki na mięso. Sprawdź się
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: