Służby zatrzymały transport z Ukrainy. To chcieli wwieźć do Polski
Główny Inspektorat Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS) nie ustaje w skrupulatnych kontrolach transportów wjeżdżających do naszego kraju. Każde potknięcie zagranicznego dostawcy, nawet to z pozoru drobne i formalne, natychmiast wywołuje zdecydowaną reakcję kontrolerów na przejściach granicznych.
Tym razem służby zatrzymały transport, który do Polski wjechał z Ukrainy. Nie trzeba było długo czekać, aby ich czujność została naruszona. Wiadomo już, co znajdowało się w środku. Mundurowi nie mogli dopuścić, by taki transport trafił dalej.
Branża spożywcza pod lupą inspekcji
Ostatnie miesiące pokazały, że służby graniczne bez pobłażliwości przyglądają się produktom rolno-spożywczym napływającym zza naszej wschodniej granicy. Polscy przetwórcy oraz plantatorzy od dłuższego czasu bardzo wnikliwie śledzą każdy komunikat wydawany przez IJHARS. Napływ towarów spoza Wspólnoty wywołuje liczne emocje, stąd urzędnicy skupiają się nie tylko na badaniu parametrów organoleptycznych czy laboratoryjnych, lecz także na weryfikacji dokumentacji.
Większość importerów żywności doskonale wie, że do dopełnienia wymogów rynku potrzebna jest bezbłędna „jakość handlowa” – czyli zestaw cech produktu, jego właściwości oraz prawidłowego oznakowania, które gwarantują pełną zgodność z normami prawnymi i chronią konsumenta przed zafałszowaniem informacji. Jeśli w specyfikacji pojawią się jakiekolwiek rozbieżności, towar natychmiast trafia na boczny tor.

Służby wkroczyły do akcji przy transporcie z Ukrainy
W poniedziałek 10 sierpnia br. Główny Inspektorat Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych w swoich social mediach poinformował o zatrzymaniu partii towaru z Ukrainy. Do Polski wjechała partia o łącznej masie aż 20 310 kg.
IJHARS w Lublinie wydała postanowienie o zakazie jej wprowadzenia do obrotu na teren Polski. Warto również podkreślić, że decyzji nadano rygor natychmiastowej wykonalności.
Ogromny ładunek zatrzymany
Tym razem to nie pleśń ani ciała obce zadecydowały o wstrzymaniu transportu. Przyczyną kłopotów dostawcy okazało się niedopełnienie podstawowych wymogów formalnych przy przygotowywaniu opakowań. Kontrolerzy lubelskiego oddziału IJHARS, prowadzący rutynowe czynności sprawdzające, dostrzegli poważne uchybienia w sposobie opisu towaru.
W konsekwencji wydano rygorystyczny zakaz wprowadzania do obrotu handlowego partii mrożonych malin o łącznej wadze ponad 20 ton (dokładnie 20 310 kg) importowanych z Ukrainy. Cała ogromna dostawa została zatrzymana dokładnie „z powodu nieprawidłowości w zakresie oznakowania”.
Surowe podejście służb po raz kolejny udowadnia, że na polskim rynku nie ma taryfy ulgowej dla produktów, które w jakimkolwiek stopniu odbiegają od standardów przewidzianych prawem.