Protest w Kauflandzie coraz bliżej. Pracownicy mówią "dość", szykuje się referendum
Zapowiedź ogólnopolskiego referendum strajkowego w jednej z największych sieci handlowych w Polsce to moment zwrotny dla sektora retail. Pracownicy, zmęczeni dotychczasowymi warunkami, stawiają twarde warunki płacowe. Czy polski handel czeka paraliż, który zmieni układ sił między kapitałem a kadrą?
- Trudna droga do kompromisu w cieniu prokuratorskich zarzutów
- Kalendarz strajkowy i wielka mobilizacja pracowników i przedstawicieli
- Postulaty płacowe i walka o godność nad sklepową ladą
Trudna droga do kompromisu w cieniu prokuratorskich zarzutów
Relacje na linii pracodawca-pracownik w dużych sieciach handlowych od lat przypominają stąpanie po kruchym lodzie, ale sytuacja w Kauflandzie wydaje się wyjątkowo napięta. Nie jest tajemnicą, że spory zbiorowe (procedura uregulowana ustawowo, mająca na celu rozwiązanie konfliktów dotyczących warunków pracy i płac) często kończą się w martwym punkcie.
Tym razem jednak sprawa ma swój finał nie tylko przy stole negocjacyjnym, ale i w organach ścigania. Jak informuje Wojciech Jendrusiak, przewodniczący OPZZ Konfederacja Pracy, przeciwko spółce oraz członkom jej zarządu toczy się obecnie postępowanie w prokuraturze w Bełchatowie. Dotyczy ono podejrzenia naruszenia przepisów o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, co rzuca cień na dotychczasową politykę personalną giganta.
Warto zauważyć, że handel detaliczny w Polsce przechodzi obecnie głęboką transformację. Z jednej strony mamy rekordowe obroty i agresywną walkę o klienta, z drugiej zaś narastającą frustrację kadr, które czują się pominięte w procesie dzielenia zysków. W takim otoczeniu każda iskra może doprowadzić do pożaru, a planowane referendum jest tego najlepszym dowodem.
Związkowcy podkreślają, że przygotowania do logistycznej operacji, jaką jest zorganizowanie głosowania w blisko 300 marketach, ruszyły pełną parą już w poniedziałek 9 lutego. To nie jest już tylko czcze wygrażanie palcem, ale precyzyjnie zaplanowana akcja prawna, która ma na celu wywarcie realnej presji na zarząd firmy.
Kalendarz strajkowy i wielka mobilizacja pracowników i przedstawicieli
Kluczową datą w kalendarzu polskiego handlu staje się 16 marca 2026 roku. To właśnie wtedy w województwie łódzkim wystartuje machina referendalna, która ma docelowo przetoczyć się przez cały kraj. Wybór regionu łódzkiego, a w szczególności Bełchatowa, jako punktu startowego nie jest przypadkowy – to tam struktury związkowe wykazują największą determinację.
Plan jest ambitny: jeśli pracodawca nie będzie mnożył przeszkód formalnych, głosowanie w całej Polsce powinno zakończyć się w ciągu zaledwie dwóch miesięcy. Sukces tej operacji zależy jednak od wsparcia innych organizacji zrzeszonych w ramach OPZZ, ponieważ samodzielne przeprowadzenie takiej akcji w tak rozproszonej strukturze mogłoby potrwać nawet dwa lata.
Aby referendum było wiążące, musi zostać spełniony istotny wymóg prawny: udział co najmniej połowy załogi. Pytania, na które odpowiedzą pracownicy, są proste i bezpośrednie – dotyczą poparcia dla akcji strajkowej oraz gotowości do osobistego wzięcia w niej udziału.
To duży test lojalności i odwagi, ponieważ w głosowaniu może uczestniczyć każdy zatrudniony, niezależnie od przynależności związkowej. Związkowcy domagają się, aby urny stanęły bezpośrednio na terenie sklepów, a nie w ich sąsiedztwie, co ma zagwarantować wysoką frekwencję i autentyczność wyników.
Zobacz też: Markety Dino zamykane przez PIP. Pierwsze wyniki kontroli są zatrważające
Postulaty płacowe i walka o godność nad sklepową ladą
Główną osią konfliktu są pieniądze, a konkretnie kwota 1 tys. 200 zł podwyżki wynagrodzenia zasadniczego dla każdego pracownika. To postulat odważny, wykraczający poza standardowe regulacje wynikające z corocznego podnoszenia płacy minimalnej (ustalanej przez rząd najniższej kwoty, jaką pracodawca musi wypłacić za pracę na pełny etat).
Zdaniem przedstawicieli OPZZ Konfederacja Pracy, mechaniczne dostosowywanie stawek do ustawowych minimów to za mało, by zrekompensować trudną i odpowiedzialną pracę w warunkach wysokiej inflacji i rosnących wymagań operacyjnych. Związkowcy używają tu mocnego argumentu: za ciężką pracę należy się godna płaca, a nie tylko niezbędne minimum socjalne.
Oprócz kwestii finansowych, na stole leżą postulaty dotyczące szeroko rozumianego poszanowania praw pracowniczych. W sektorze, gdzie rotacja kadr bywa problemem chronicznym, walka o stabilność i szacunek staje się równie ważna co stan konta.
Jeśli zarząd Kauflandu nie podejmie konstruktywnego dialogu przed 16 marca, branża handlowa może stać się świadkiem jednego z największych protestów ostatnich lat. Konsekwencje ewentualnego strajku odczują nie tylko właściciele sieci, ale przede wszystkim miliony konsumentów, dla których zamknięte markety w całym kraju byłyby scenariuszem niemal skrajnym.