Polska położna ujawnia prawdę o pracy w Arabii Saudyjskiej. Tyle przelewają jej co miesiąc na konto
Egzotyczny kierunek, obietnica wysokich zarobków i zupełnie inne standardy opieki medycznej – to czynniki, które od lat skłaniają polski personel medyczny do emigracji. Arabia Saudyjska, kojarzona z luksusem i nowoczesnymi placówkami, stała się celem dla wielu specjalistek, jednak realia pracy na tamtejszych oddziałach bywają dalekie od europejskich wyobrażeń.
- Przełomowa decyzja o wyjeździe do pracy do Arabii Saudyjskiej
- Konfrontacja z problemami medycznymi, które w Polsce występują znacznie rzadziej
- Zarobki oferowane na Bliskim Wschodzie
Przełomowa decyzja o wyjeździe do pracy do Arabii Saudyjskiej
Decyzja o wyjeździe do pracy w tak odległym kulturowo regionie, jak Bliski Wschód rzadko jest dziełem przypadku. Dla Marii Tywonek polskiej położnej pracującej w Arabii Saudyjskiej od czterech lat, której historię opisuje Wirtualna Polska, emigracja była planem nakreślonym już w trakcie studiów. Wybór padł na kraj, który z jednej strony inwestuje miliardy w sektor medyczny, a z drugiej wciąż boryka się z ogromnymi niedoborami rodzimego personelu.
Praca w anglojęzycznym szpitalu teoretycznie powinna niwelować bariery komunikacyjne, jednak rzeczywistość na oddziałach położniczych szybko weryfikuje te założenia. O ile profesjonalna komunikacja między lekarzami a personelem odbywa się w języku angielskim, o tyle pacjentki często posługują się wyłącznie językiem arabskim.
Pracownicy szpitala królewskiego w Rijadzie mówią po angielsku, dokumentacja też jest w tym języku, ale to placówka dla pacjentów z wyższej klasy średniej, wykształconych. Ja trafiłam też do szpitala, w którym miałam cały przekrój społeczny, pracowników służb mundurowych ze wszystkich szczebli, gdzie czekała mnie niespodzianka. Co z tego, że personel mówi po angielsku, skoro 99 proc. pacjentek nie zna słowa w tym języku? - opowiadała Pani Maria w rozmowie z Wirtualną Polską.

To wymusza na personelu z zagranicy błyskawiczną naukę podstaw lokalnego dialektu, aby zapewnić bezpieczeństwo i komfort rodzącym kobietom. Jednak to nie język, a specyficzne podejście do macierzyństwa bywa dla Europejek największym zaskoczeniem. W dobie cyfryzacji saudyjskie porodówki stały się miejscem, gdzie tradycja zderza się z nowoczesną potrzebą autoprezentacji.
Maria Tywonek wspomina sytuacje, w których matki tuż po przyjściu dziecka na świat, zamiast pierwszego kontaktu „skóra do skóry”, w pierwszej kolejności sięgają po telefon. Dokumentowanie narodzin w mediach społecznościowych i szybka wysyłka zdjęć do licznej rodziny bywa priorytetem, co dla polskiego personelu, przyzwyczajonego do budowania więzi matki z noworodkiem, jest zjawiskiem trudnym do zaakceptowania.
Konfrontacja z problemami medycznymi, które w Polsce występują znacznie rzadziej
Specyfika pracy w saudyjskich szpitalach to także konfrontacja z problemami medycznymi, które w Polsce występują znacznie rzadziej. Jednym z najpoważniejszych wyzwań dla tamtejszej służby zdrowia jest wysoka częstotliwość występowania wad genetycznych u noworodków.
Zjawisko to jest bezpośrednio powiązane z głęboko zakorzenioną tradycją zawierania małżeństw w obrębie bliskiej rodziny, najczęściej między kuzynami pierwszego stopnia. Dla położnych z zewnątrz oznacza to konieczność radzenia sobie z trudnymi przypadkami medycznymi oraz asystowania przy porodach dzieci obciążonych poważnymi schorzeniami, co wymaga ogromnej odporności psychicznej i specjalistycznej wiedzy z zakresu neonatologii.

Równie uderzające dla personelu z Polski jest podejście lokalnej społeczności do powikłań ciążowych i poronień. W kulturze europejskiej strata ciąży jest traumatycznym wydarzeniem wymagającym długotrwałego wsparcia psychologicznego i okresu żałoby. W Arabii Saudyjskiej dominuje podejście oparte na silnej wierze i akceptacji losu. Maria Tywonek zauważa, że w rozmowach z pacjentkami po stracie niezwykle szybko pojawia się temat kolejnej ciąży.
Zamiast skupienia na przeżywaniu żalu, nacisk kładzie się na przyszłość i dalsze powiększanie rodziny, co wynika z wysokiego statusu, jaki posiadają matki w tamtejszym społeczeństwie. Taki pragmatyzm w obliczu biologicznych trudności jest jedną z najbardziej wyraźnych różnic w mentalności obu kultur.
U nas po porodzie matka chce jak najszybciej zobaczyć dziecko, wziąć je na ręce, zacząć karmić. Nawet jak pada ze zmęczenia, instynkt wygrywa. Saudyjki wręcz odwrotnie. Musimy je często namawiać, żeby wzięły dziecko na ręce, żeby się nim zajęły. Najważniejsze jest zrobienie zdjęcia na Snapchata czy wysłanie go mamie i teściowej. Najchętniej wcale by się tym dzieckiem nie zajmowały, tylko od razu oddały niani. W Polsce postrzegane jest to jako luksus, a tymczasem tutaj kulturowo przyjęte jest, że każda rodzina ma kogoś do opieki nad dzieckiem. - tłumaczy Pani Maria w rozmowie z Wirtualną Polską.
Zarobki oferowane na Bliskim Wschodzie
Największe emocje zawsze budzi kwestia wynagrodzeń, które przez lata były głównym motorem napędowym medycznej emigracji. Polska położna w Arabii Saudyjskiej zarabia obecnie około 14 300 złotych netto miesięcznie. Choć kwota ta na pierwszy rzut oka wydaje się atrakcyjna, zestawienie jej z aktualną sytuacją w polskim systemie ochrony zdrowia daje do myślenia.
Jeśli Ministerstwo Zdrowia utrzyma planowane na lipiec podwyżki dla medyków, sytuacja płacowa w kraju ulegnie znaczącej poprawie. Minimalne wynagrodzenie dla położnych ze specjalizacją ma wzrosnąć do 11 485,59 zł brutto, co przy uwzględnieniu licznych dodatków stażowych, dyżurowych czy premii, realnie przybliża polskie zarobki do tych oferowanych na Bliskim Wschodzie.
W praktyce doświadczone położne w Polsce już teraz często osiągają dochody zbliżone do saudyjskich stawek netto, zwłaszcza pracując w sektorze prywatnym lub na kilku etatach. Warto pamiętać, że praca w Arabii Saudyjskiej wiąże się z życiem w „złotej klatce” – często w zamkniętych osiedlach dla obcokrajowców, z dala od bliskich i w skrajnie odmiennym klimacie.
Biorąc pod uwagę koszty życia oraz fakt, że różnica w pensji wynosi zaledwie kilka tysięcy złotych, ekonomiczna zasadność wyjazdu staje się dyskusyjna. Polska, mimo swoich problemów systemowych, staje się dla wykwalifikowanego personelu medycznego rynkiem coraz bardziej konkurencyjnym, co może wkrótce wyhamować trend wyjazdów do egzotycznych monarchii.