Polacy sprzedali łódź Epsteinowi. Tak firma tłumaczy się z "tajemniczej transakcji"
Sprawa Jeffreya Epsteina pozostaje przedmiotem zainteresowania ze względu na ujawniane dokumenty sądowe. W aktach pojawiła się informacja, że jedna z jednostek pływających używanych przez Epsteina została kupiona od polskiej firmy. Jest komentarz jej właściciela, wiadomo, jaki charakter miała transakcja.
- Afera Epsteina ponownie na językach
- Te nazwiska pojawiły się w aktach Epsteina
- Polska firma sprzedała łódź Epsteinowi
Afera Epsteina ponownie na językach
Publikacja setek stron dokumentów sądowych związanych ze sprawą Jeffreya Epsteina i jego partnerki Ghislaine Maxwell wywołała na początku roku prawdziwe trzęsienie ziemi w mediach po obu stronach Atlantyku. Choć wiele z ujawnionych informacji krążyło w sferze domysłów i teorii spiskowych od lat, oficjalne potwierdzenie obecności konkretnych nazwisk w aktach sprawy nadało aferze zupełnie nowy wymiar.
Epstein, który przez dekady budował wizerunek wpływowego finansisty i filantropa, stworzył wokół siebie sieć powiązań obejmującą najpotężniejszych ludzi globu. Jego prywatna wyspa na Karaibach, Little St. James, stała się w opinii publicznej symbolem bezkarności elit i miejscem, gdzie prawo zdawało się nie sięgać. Odtajnione materiały rzucają nowe światło na funkcjonowanie tej skomplikowanej machiny towarzysko-biznesowej. Nie chodzi tu wyłącznie o sam fakt znajomości z miliarderem, ale o stopień zażyłości i częstotliwość kontaktów, które w wielu przypadkach wykraczały poza standardowe relacje biznesowe.

Dokumenty ujawniają, że Epstein skrupulatnie dokumentował swoje spotkania, tworząc swoistą polisę ubezpieczeniową, która przez lata pozwalała mu unikać odpowiedzialności karnej. Warto jednak pamiętać, że sama obecność nazwiska na liście nie jest równoznaczna z oskarżeniem o przestępstwo, choć w wymiarze wizerunkowym dla wielu osób publicznych stanowi potężny cios. Skala procederu, polegającego na wykorzystywaniu nieletnich, oraz systemowe tuszowanie tych działań przez lata sprawiają, że afera ta jest uznawana za jeden z największych skandali obyczajowych XXI wieku. Dla opinii publicznej najbardziej szokujący jest fakt, jak szeroko drzwi do gabinetów najważniejszych polityków i rezydencji arystokratów były otwarte dla człowieka o tak wątpliwej reputacji. Nawet po pierwszym skazaniu Epsteina w 2008 roku wielu prominentnych graczy nie zerwało z nim kontaktów, co rodzi pytania o etykę i standardy obowiązujące na szczytach władzy.
Te nazwiska pojawiły się w aktach Epsteina
Analiza ujawnionych dokumentów przypomina przeglądanie listy gości na najbardziej ekskluzywnym przyjęciu świata, które zamieniło się w koszmar. W aktach przewijają się nazwiska byłych prezydentów Stanów Zjednoczonych, w tym Billa Clintona i Donalda Trumpa. Choć kontekst ich wzmiankowania jest różny i nie zawsze sugeruje bezpośredni udział w nielegalnych działaniach, sama bliskość relacji z Epsteinem stawia ich prezydentury w nowym, niekorzystnym świetle.

Szczególnie duże emocje budzą fragmenty zeznań ofiar, które opisują spotkania z księciem Andrzejem, bratem króla Karola III. Brytyjska rodzina królewska od lat stara się dystansować od tej sprawy, jednak kolejne ujawniane szczegóły sprawiają, że temat ten wraca jak bumerang, niszcząc reputację monarchii. Warto jednak zachować daleko idącą wstrzemięźliwość wobec pojawiających się w przestrzeni medialnej sensacyjnych wątków. Choć nazwisko miliardera kojarzone jest z wieloma wpływowymi postaciami, rzetelna analiza dokumentów nie potwierdza obecności w aktach sprawy pewnych głośnych nazwisk, o których spekulowano w mediach społecznościowych.
Kontrowersje budzą także ujawnione maile i logi lotów, które pokazują, jak swobodnie Epstein poruszał się w świecie wielkiej nauki i technologii. Nazwiska takie jak Stephen Hawking czy Marvin Minsky pojawiają się w kontekście zaproszeń na wyspę lub konferencji organizowanych przez finansistę. To pokazuje, że afera Epsteina to nie tylko skandal seksualny, ale także oskarżenie pod adresem intelektualnych elit, które korzystały z grantów i gościnności przestępcy.
Polska firma sprzedała łódź Epsteinowi
Polska firma Sportis S.A. z Kaszub sprzedała w 2013 roku łódź motorową spółce powiązanej z Jeffreyem Epsteinem, wynika z dokumentów opublikowanych przez amerykański Departament Sprawiedliwości. Transakcja dotyczyła sportowej łodzi typu RIB i została zrealizowana przez spółkę LSJE LLC, ten sam podmiot, który nabył dla Epsteina karaibską wyspę Little Saint James. Wartość zamówienia wynosiła 132 tys. euro, a całkowite koszty, wraz z transportem morskim, przekroczyły 250 tys. euro. Do polskiego producenta trafiło ponad 181 tys. euro.
Z ujawnionej korespondencji mailowej wynika, że zapytanie ofertowe w maju 2013 roku wysłał Roy Hodges, zarządzający wyspą Epsteina. Łódź miała służyć do transportu gości między prywatną wyspą a St. Thomas na Amerykańskich Wyspach Dziewiczych. Przedstawiciel Sportis S.A., Adam Żygowski, odpowiadał na pytania dotyczące konfiguracji jednostki, liczby miejsc, przestrzeni bagażowej oraz napędu, proponując m.in. dwa silniki Yamaha o mocy 350 KM każdy. W rozmowie z “Faktem” Żygowski podkreśla, że relacja firmy z LSJE LLC miała wyłącznie charakter handlowy i ograniczała się do realizacji konkretnego zamówienia.
Baza naszych klientów obejmuje tysiące osób i firm na całym świecie. Sprzedaż najczęściej opiera się na rekomendacjach. Poza tą transakcją nie mieliśmy innych kontaktów ze spółką LSJE LLC - wyjaśnia Żygowski “Faktowi”.
Sportis S.A. zaznacza również, że jej przedstawiciele nigdy nie odwiedzali posiadłości Jeffreya Epsteina, a kontakt ze spółką zamawiającą odbywał się wyłącznie w ramach standardowej procedury sprzedaży i dostawy, realizowanej przez zewnętrznego operatora logistyki morskiej. Firma podkreśla, że działa na rynku od 1983 roku i obsługuje tysiące klientów na całym świecie, a sprzedaż z 2013 roku była jednorazową transakcją, bez dalszej współpracy z podmiotami powiązanymi z Epsteinem.