Matura 2026: padł historyczny rekord. Niepokojące wieści z CKE
Centralna Komisja Egzaminacyjna przedstawiła oficjalne podsumowanie tegorocznych egzaminów dojrzałości. Choć zdecydowana większość abiturientów zaliczyła testy pomyślnie, uwagę ekspertów zwraca jedna statystyka. W tym roku odnotowano bowiem najwyższą w historii liczbę unieważnionych prac, a dla ukaranych uczniów oznacza to poważne konsekwencje.
Ogólne wyniki matur 2026. Jak poradzili sobie uczniowie?
Do egzaminów w majowej sesji przystąpiło łącznie ponad 321 tysięcy absolwentów szkół ponadpodstawowych. Ogólny wskaźnik sukcesu pokazuje, że polscy uczniowie w większości dobrze poradzili sobie z centralnymi wymaganiami:
- maturę zdało 81,1% wszystkich podchodzących do egzaminu;
- prawo do poprawki w sierpniu otrzymało 12,3% zdających;
- egzaminu nie zdało 6,6% abiturientów.
Tradycyjnie najwyższe wyniki odnotowano w przypadku języków obcych. Francuski zdało 97% podchodzących, hiszpański 96%, a angielski 95%. Z językiem polskim poradziło sobie 94% maturzystów, natomiast matematykę zaliczyło 86% uczniów.
Dane CKE ujawniają jednak wyraźne dysproporcje w zależności od typu ukończonej szkoły:
- w liceach ogólnokształcących zdawalność wyniosła 85,9%;
- w technikach egzaminy zaliczyło 71,3% uczniów;
- w szkołach branżowych drugiego stopnia sukcesem zakończyło się zaledwie 15,4% podejść.
Rekordowa liczba unieważnionych prac. Znamy przyczyny
Tym, co najbardziej wyróżnia tegoroczne zestawienie, jest liczba decyzji o anulowaniu egzaminów. W całej Polsce CKE unieważniła aż 416 matur. Skalę tego wzrostu dobrze obrazuje porównanie z poprzednimi latami. Rok temu takich przypadków było 244, dwa lata temu 202, a trzy lata temu zaledwie 118.
Osoby, których prace unieważniono, ponoszą dotkliwe konsekwencje. Tracą prawo do sierpniowego egzaminu poprawkowego, co oznacza konieczność odczekania całego roku do kolejnej sesji.
Egzaminatorzy oraz szkolne komisje wskazują na trzy główne powody dyskwalifikacji:
- niesamodzielność pracy wykryta na etapie sprawdzania arkuszy. To najczęstsza przyczyna, która dotyczyła aż 148 egzaminów, podczas gdy rok wcześniej takich przypadków było jedynie 13;
- wnoszenie urządzeń elektronicznych na salę egzaminacyjną, co odnotowano 92 razy;
- ściąganie w trakcie pisania testu, na czym przyłapano 58 zdających.

Przecieki w internecie. W grę wchodzi też prawo karne
Wzrost liczby incydentów z elektroniką wiąże się bezpośrednio z próbami publikowania arkuszy w sieci. Podczas tegorocznej sesji zdjęcia zadań trafiały na platformę X zaledwie kilka minut po rozpoczęciu egzaminów. Arkusz z języka angielskiego pojawił się tam po pięciu minutach, a z biologii po ośmiu.
Publikacja arkusza w sieci to jednak znacznie więcej niż złamanie regulaminu. Samo wniesienie na salę urządzenia telekomunikacyjnego oznacza unieważnienie egzaminu, a w przypadku przedmiotu obowiązkowego jego niezdanie i brak prawa do poprawki w tym samym roku. Na tym jednak konsekwencje się nie kończą. Dyrektor CKE Robert Zakrzewski złożył w tym roku do prokuratury zawiadomienia dotyczące podejrzenia bezprawnego ujawnienia treści arkuszy objętych ustawowym obowiązkiem ochrony.
Prawnicy zwracają uwagę, że samo unieważnienie bywa karą pozorną, bo dla osoby, której na maturze nie zależy, nie stanowi realnej dolegliwości. Dlatego coraz częściej mówi się o odpowiedzialności karnej.
Planowane zmiany systemowe
Ministerstwo Edukacji Narodowej zapowiada kroki, które mają ograniczyć ten proceder. Wiceministra edukacji Katarzyna Lubnauer poinformowała, że resort rozważa zmianę organizacji struktur egzaminacyjnych.
Jednym z planowanych rozwiązań jest stworzenie w przyszłości specjalnych centrów egzaminacyjnych, całkowicie pozbawionych łączności internetowej dzięki systemom zagłuszającym lub blokującym sygnał. Uniemożliwiłoby to maturzystom przesyłanie jakichkolwiek materiałów poza salę. Zdaniem resortu tylko takie systemowe rozwiązania mogą realnie powstrzymać wycieki, których nie eliminują dotychczasowe procedury.