Mandat za nieodśnieżony samochód to nie mit. Tyle zapłacą kierowcy w 2026 roku
Zimą wielu kierowców traktuje śnieg na aucie jak drobną niedogodność, a nie realny problem. Poranne skrobanie szyb często kończy się kompromisem: „byle coś widzieć”. Tymczasem przepisy nie pozostawiają tu pełnej dowolności, a konsekwencje mogą pojawić się szybciej, niż się wydaje. Czy kilka minut oszczędności rzeczywiście jest warte ryzyka? Wielu zmotoryzowanych przekonuje się o tym dopiero podczas rutynowej kontroli drogowej. Dla części z nich kończy się to nie tylko pouczeniem, ale też nieprzyjemną niespodzianką finansową.
- Zima obnaża złe nawyki kierowców. Skala problemu jest większa, niż się wydaje
- Nie wszystko jest oczywiste. To detale decydują o konsekwencjach
- Przepisy, kwoty i punkty karne w 2026 roku
Zima obnaża złe nawyki kierowców. Skala problemu jest większa, niż się wydaje
Pierwsze opady śniegu co roku uruchamiają tę samą lawinę zachowań. Samochody ruszają w trasę z zasypanymi dachami, oblodzonymi maskami i ledwo przetartą przednią szybą. Dla wielu osób to tylko „chwilowy stan”, który zniknie po kilku kilometrach jazdy. Problem w tym, że prawo patrzy na tę sytuację zupełnie inaczej.
Nie chodzi wyłącznie o komfort jazdy, ale o realne zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu drogowego. Śnieg zsuwający się z dachu podczas hamowania, lód odpadający na skrzyżowaniu czy ograniczona widoczność to sytuacje, które mogą prowadzić do groźnych zdarzeń. Policja od kilku sezonów zimowych coraz częściej zwraca uwagę właśnie na te elementy.
Co istotne, wielu kierowców nadal nie zdaje sobie sprawy, że brak precyzyjnego zapisu w przepisach nie oznacza braku odpowiedzialności. W praktyce liczy się interpretacja i okoliczności, a te potrafią działać na niekorzyść prowadzącego pojazd. Czy każdy przypadek traktowany jest tak samo?

Nie wszystko jest oczywiste. To detale decydują o konsekwencjach
Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że wystarczy „coś zrobić z szybą” i problem znika. Tymczasem organy kontrolne analizują znacznie więcej elementów. Liczy się nie tylko to, czy kierowca widzi drogę przed sobą, ale też czy jego pojazd nie stwarza zagrożenia dla innych uczestników ruchu.
Wielu kierowców wpada tu w pułapkę rutyny. Odśnieżają szybę czołową, ignorując dach, maskę czy światła. Inni zostawiają auto z włączonym silnikiem, licząc na szybsze rozmrożenie szyb. Każda z tych decyzji może mieć znaczenie przy ewentualnej kontroli.
Pojawia się też pytanie o intencje. Czy funkcjonariusz zawsze musi udowodnić złą wolę kierowcy? A może wystarczy sam fakt, że pojazd nie spełniał wymogów bezpieczeństwa w danym momencie? Odpowiedzi na te pytania znajdują się w przepisach, ale rzadko są czytane w całości. I właśnie tu zaczyna się problem.
Przepisy, kwoty i punkty karne w 2026 roku
Podstawą do karania kierowców jest art. 66 ust. 1 pkt 1 ustawy Prawo o ruchu drogowym, który stanowi, że pojazd uczestniczący w ruchu:
„ma być tak zbudowany, wyposażony i utrzymany, aby korzystanie z niego nie zagrażało bezpieczeństwu osób nim jadących lub innych uczestników ruchu”
W praktyce oznacza to, że śnieg lub lód na dachu, masce, światłach czy tablicach rejestracyjnych może zostać uznany za naruszenie tego obowiązku.
Konsekwencje mogą być dotkliwe:
- do 3000 zł mandatu i 12 punktów karnych – jeśli pojazd stwarza zagrożenie lub znacząco ogranicza widoczność,
- do 300 zł i 8 punktów karnych – za nieodśnieżone lub niewidoczne światła,
- do 500 zł i 8 punktów karnych – za zasłoniętą tablicę rejestracyjną.

Osobnym problemem jest uruchamianie silnika podczas postoju w obszarze zabudowanym. Wielu kierowców robi to automatycznie, nie wiedząc, że:
- mandat może wynieść do 100 zł,
- dodatkowe 50 zł grozi za oddalenie się od pojazdu,
- w przypadku hałasu lub nadmiernej emisji spalin kara może sięgnąć 300 zł.
To właśnie te przepisy sprawiają, że jazda „na czołgistę” przestaje być tylko żartobliwym określeniem, a zaczyna być realnym problemem prawnym i finansowym.
Kilka minut poświęconych na dokładne odśnieżenie auta może uchronić kierowcę przed wysokim mandatem i punktami karnymi. Przepisy nie pozostawiają tu złudzeń: bezpieczeństwo innych uczestników ruchu jest ważniejsze niż pośpiech. W sezonie zimowym to właśnie drobne zaniedbania najczęściej kończą się kosztowną lekcją. Warto o tym pamiętać, zanim ruszysz w trasę.