biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Polska i Świat > "Janusz i Grażyna" przeprowadzili się na emeryturę do Tajlandii. Tyle wydają miesięcznie
Ewa Matysiak
Ewa Matysiak 04.04.2026 13:28

"Janusz i Grażyna" przeprowadzili się na emeryturę do Tajlandii. Tyle wydają miesięcznie

"Janusz i Grażyna" przeprowadzili się na emeryturę do Tajlandii. Tyle wydają miesięcznie
fot. Janusz i Grażyna w Tajlandii/facebook

Średnie świadczenie emerytalne w Polsce systematycznie rośnie, jednak dla wielu seniorów jesień życia wciąż wiąże się z liczeniem każdego grosza. Podczas gdy jedni szukają dodatkowego zarobku, inni wybierają scenariusz, który jeszcze dekadę temu wydawał się abstrakcją - sprzedaż majątku i przeprowadzkę do Azji, gdzie słońce świeci przez cały rok, a koszty życia potrafią zaskoczyć. Na taki krok zdecydowali się Janusz i Marta, znani w internecie jako “Janusz i Grażyna w Tajlandii” i wracać nie planują. Para emerytów zdradziła koszt mieszkania i życia “pod palmami”.

  • Portfel polskiego seniora kontra system ubezpieczeń
  • Emerytura w Tajlandii? Para seniorów odnalazła swoje miejsce daleko od Polski
  • Ile kosztuje życie na emeryturze w Tajlandii? Rachunki, które nie straszą, ale jest haczyk

Portfel polskiego seniora kontra system ubezpieczeń

Obecna sytuacja demograficzna i gospodarcza sprawia, że polski system emerytalny, oparty na solidarności pokoleń i kapitale zgromadzonym w ZUS, staje przed ogromnym wyzwaniem. W 2026 roku średnia emerytura w Polsce zbliża się do poziomu 4500 zł brutto, co po odliczeniu składek i podatków pozostawia seniorowi kwotę, która przy obecnej inflacji i kosztach energii ledwo starcza na godne życie w dużym mieście. System ubezpieczeń społecznych premiuje długą aktywność zawodową, jednak realia są nieubłagane - rosnące koszty ogrzewania, leków i żywności sprawiają, że coraz większa grupa emerytów decyduje się na kontynuowanie pracy nawet po osiągnięciu ustawowego wieku spoczynkowego. 

Jak podaje "Rzeczpospolita", już co dziesiąty senior po osiągnięciu wieku emerytalnego nadal pracuje, gdyż - jak zauważają eksperci - wysokość świadczenia tuż po osiągnięciu powszechnego wieku emerytalnego dla wielu seniorów jest zwyczajnie niesatysfakcjonująca. Stąd nawet dodatkowe trzy czy cztery lata pracy mogą wyraźnie podwyższyć to świadczenie.

Polski sposób przechodzenia na emeryturę ustępuje miejsca nowym trendom. Seniorzy coraz częściej decydują się na „emerytalny arbitraż”, czyli pobierają świadczenia w złotówkach i inwestują je tam, gdzie ich pieniądze mają większą wartość. W efekcie wielu wybiera emigrację, szukając miejsc uznawanych za centra opieki zdrowotnej i idealne do spokojnego spędzenia jesieni życia.

"Janusz i Grażyna" przeprowadzili się na emeryturę do Tajlandii. Tyle wydają miesięcznie
Fot. ARKADIUSZ ZIOLEK/East News

Emerytura w Tajlandii? Para seniorów odnalazła swoje miejsce daleko od Polski

Na niekonwencjonalny krok zdecydowali się Janusz Blamowski wraz z żoną Martą, którzy po latach podróży po Azji Południowo-Wschodniej postanowili zamienić Kraków na tajlandzkie Hua Hin. Wybór tej konkretnej lokalizacji nie był przypadkowy - miasto to słynie z doskonałego mikroklimatu, bliskości Bangkoku oraz rozwiniętej infrastruktury, która przyciąga ekspatów, czyli specjalistów decydujących się na stałe lub czasowe zamieszkanie poza ojczyzną w celu podjęcia pracy lub studiów. Decyzja o definitywnej przeprowadzce zapadła w cieniu pandemii, co skłoniło polskie małżeństwo do dokumentowania swojego życia w sieci. Efektem jest kanał na Youtube, gdzie znani są jako “Janusz i Grażyna w Tajlandii”.

Aby jednak móc legalnie cieszyć się tajską emeryturą, konieczne było spełnienie restrykcyjnych wymogów wizowych. Kluczowym warunkiem uzyskania wizy emeryckiej jest wykazanie odpowiedniego wieku oraz stabilności finansowej, co w praktyce oznacza m.in. konieczność zdeponowania około 100 tys. zł na koncie w tamtejszym banku. Para udowodniła, że wejście w posiadanie własnego lokum nad Zatoką Tajlandzką jest w zasięgu wielu Polaków - w 2021 roku 44-metrowy apartament kupili za około 200 tys. zł, co w polskich warunkach często nie wystarcza nawet na wkład własny w metropolii. 

Największe zaskoczenie budzą jednak codzienne koszty utrzymania, które Janusz i Marta alias Grażyna szczegółowo opisują w swoich relacjach.

Czytaj więcej: Tajlandia idzie w odstawkę. Teraz tam Polacy uciekają przed mrozem, wizy nie są potrzebne

Ile kosztuje życie na emeryturze w Tajlandii? Rachunki, które nie straszą, ale jest haczyk

Mieszkając w Tajlandii, para może żyć komfortowo za stosunkowo niewiele. Roczny czynsz wynosi ok. 3,2 tys. zł i obejmuje basen, siłownię, ochronę oraz internet. Do tego trzeba doliczyć roczną wizę dla dwóch osób (520 zł) i obowiązkowe ubezpieczenie (ok. 1,8 tys. zł). W połączeniu z polskim ubezpieczeniem i zyskiem z lokaty dla obcokrajowców, miesięczne koszty wynoszą ok. 700 zł. Dodatkowe opłaty za prąd (70 zł), wodę (15 zł) oraz jedzenie sprawiają, że całościowy koszt życia dwóch osób to około 3 tys. zł miesięcznie, co daje standard życia niedostępny w Polsce, zwłaszcza zimą bez konieczności ogrzewania.

W naszym mieście możemy kupić wszystkie takie zachodnie rzeczy, do których jesteśmy przyzwyczajeni, chociażby salami, żółty albo biały ser, co się wydaje troszkę śmieszne, ale naprawdę jest to produkt luksusowy - podkreśla małżeństwo w rozmowie z “Faktem”.

Niemniej, tajski raj ma także swoje słabsze punkty. Jednym z nich jest system opieki zdrowotnej. Przeprowadzka do Tajlandii jawi się jako kusząca alternatywa dla polskiej drożyzny, pod warunkiem posiadania kapitału na start i wykupienia solidnego ubezpieczenia medycznego. Choć medycyna w Tajlandii stoi na bardzo wysokim poziomie, jest ona dla obcokrajowców w pełni płatna. Prywatne placówki oferują standard luksusowych hoteli, ale każda wizyta to wydatek znacznie przewyższający polskie stawki. 

Jeżeli dopadnie nas jakaś drobna dolegliwość, to płacimy za wizytę. Ceny są różne, zależnie od instytucji, z której się korzysta. Są bardzo dobre prywatne szpitale, jak pięciogwiazdkowe hotele, ale to kosztuje znacznie więcej niż taka sama usługa w Polsce - zaznaczają twórcy kanału “Janusz i Grażyna w Tajlandii”.

Barierą w publicznych szpitalach pozostaje język - o ile lekarze biegle władają angielskim, o tyle komunikacja z personelem pomocniczym bez znajomości tajskiego zwykle bywa niemożliwa.

Przykład Janusza i Marty pokazuje, że polska średnia emerytura może zapewnić komfortowe życie w tropikach, o ile zaakceptujemy odmienność kulturową i brak publicznego "bezpiecznika" w postaci NFZ. Trend ten prawdopodobnie będzie przybierał na sile, gdyż współcześni seniorzy są coraz bardziej mobilni i świadomi ekonomicznie. Ostatecznie wybór między stabilizacją w kraju a przygodą w odległym kraju sprowadza się do odpowiedzi na pytanie: czy jesteśmy gotowi odrzucić wszystko, co znamy, by zyskać wieczne lato za cenę prywatnej wizyty u lekarza? 

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: