biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Finanse > Grzali mieszkanie klimatyzacją przy wielkich mrozach. Tyle wyniósł rachunek za energię, ale to nie wszystko
Julia Czwórnóg
Julia Czwórnóg 26.03.2026 20:01

Grzali mieszkanie klimatyzacją przy wielkich mrozach. Tyle wyniósł rachunek za energię, ale to nie wszystko

Grzali mieszkanie klimatyzacją przy wielkich mrozach. Tyle wyniósł rachunek za energię, ale to nie wszystko
Fot. natrot/Canva

Tegoroczny styczeń wystawił polskie systemy grzewcze na najtrudniejszą próbę od 16 lat. Podczas gdy media straszyły „rachunkami grozy”, redakcja portalu WysokieNapiecie.pl postanowiła przeprowadzić ryzykowny eksperyment: ogrzać 80-metrowe mieszkanie wyłącznie za pomocą klimatyzacji.

  • Grzanie klimatyzacją, zamiast pompą ciepła - czy to ma sens?
  • Rachunek za prąd kontra ciepło z sieci miejskiej
  • Obietnice marketingowe bez pokrycia i ukryty pożeracz prądu

Grzanie klimatyzacją, zamiast pompą ciepła - czy to ma sens?

Dyskusje o zasadności montażu powietrznych pomp ciepła (urządzeń przenoszących energię cieplną z powietrza zewnętrznego do wnętrza budynku) w polskim klimacie zazwyczaj kończą się na argumentach o ich rzekomej bezużyteczności poniżej -10 stopni Celsjusza. Jednak praktyczny test przeprowadzony w warunkach załamania wiru polarnego rzucił zupełnie nowe światło na tę technologię.

Gdy termometry w Warszawie pokazywały wartości niższe niż na arktycznym Spitsbergenie, a średnia temperatura miesiąca spadła do -5,5 stopnia, klimatyzacja stała się jedynym źródłem ciepła w testowanym lokalu. Co istotne, było to mieszkanie zewnętrzne w budynku z lat 90., które dzięki rekuperacji (systemowi odzysku ciepła z wentylacji) i solidnemu ociepleniu posiada znaczną bezwładność cieplną. Redaktorzy celowo obciążali urządzenie w najtrudniejszych momentach, czyli w nocy, gdy mróz był najsilniejszy, a sprężarka musiała pracować z najwyższą intensywnością, by podnieść temperaturę w salonie do 23 stopni.

Grzali mieszkanie klimatyzacją przy wielkich mrozach. Tyle wyniósł rachunek za energię, ale to nie wszystko
Fot. Nicholas Murrall/Canva

Wbrew obiegowym opiniom, urządzenie nie tylko nie zamarzło, ale pracowało niezwykle stabilnie. Producent w specyfikacji technicznej deklarował skuteczne grzanie jedynie do -15 stopni, tymczasem nawet przy spadkach temperatury poniżej -20 stopni Celsjusza system nie wyłączył się ani razu. Obawy o uciążliwy hałas czy silne podmuchy zimnego powietrza również okazały się bezpodstawne.

Zastosowanie trybu cichej pracy ograniczyło co prawda przepływ powietrza, co teoretycznie obniża sprawność jednostki, ale w zamian zapewniło wysoki komfort akustyczny i sprawiło, że ruch mas powietrza był dla domowników niemal nieodczuwalny. Proces odszraniania, znany jako defrost (usuwanie lodu z parownika jednostki zewnętrznej), następował co kilka godzin i był praktycznie niesłyszalny, choć jego efektem ubocznym było aż 50 litrów lodu nagromadzonego na balkonie w ciągu miesiąca.

Rachunek za prąd kontra ciepło z sieci miejskiej

Kluczowym pytaniem w dobie szalejących cen energii pozostaje jednak ekonomia. Całkowity rachunek za energię elektryczną w testowanym mieszkaniu za styczeń wyniósł 575 złotych. Kwota ta obejmuje nie tylko ogrzewanie, ale również oświetlenie, gotowanie na płycie indukcyjnej oraz pracę wszystkich sprzętów RTV i AGD. Po precyzyjnym wyodrębnieniu kosztów, okazało się, że sama praca klimatyzacji kosztowała 246 złotych, zużywając w tym czasie 328 kWh prądu.

Aby uzyskać rzetelny obraz sytuacji, redakcja porównała te dane z identycznym lokalem w tym samym budynku, który korzysta z ciepła sieciowego (ogrzewania dostarczanego przez miejskie przedsiębiorstwo ciepłownicze). Sąsiednie mieszkanie zużyło w styczniu blisko 4 GJ energii, co przy preferencyjnej stawce 72 zł/GJ wygenerowało koszt 285 złotych.

Grzali mieszkanie klimatyzacją przy wielkich mrozach. Tyle wyniósł rachunek za energię, ale to nie wszystko
Fot. Freepik

Wniosek jest zaskakujący: nawet przy rekordowych mrozach, ogrzewanie prądem za pomocą pompy ciepła powietrze-powietrze okazało się tańsze o około 40 złotych od tradycyjnych kaloryferów zasilanych z sieci. Gdyby wziąć pod uwagę rynkowe ceny ciepła bez dopłat, które przekraczają 120 zł/GJ, różnica na korzyść klimatyzacji wzrosłaby do ponad 200 złotych miesięcznie. Eksperyment wykazał również, że wybór odpowiedniej taryfy ma kolosalne znaczenie.

Średni koszt kWh przy ogrzewaniu wyniósł 75 groszy brutto w taryfie dynamicznej (zależnej od bieżących cen na giełdzie energii). Choć w mroźnym styczniu taryfa dwustrefowa G12 mogłaby być korzystniejsza, to w ujęciu całorocznym taryfa dynamiczna pozwala na znacznie większe oszczędności, zwłaszcza gdy inteligentnie zarządzamy poborem mocy.

Zobacz też: Duży ruch Orlenu. Jest decyzja ws. hurtowych cen paliw

Obietnice marketingowe bez pokrycia i ukryty pożeracz prądu

Choć test zakończył się sukcesem, obnażył pewne rozbieżności między obietnicami marketingowymi a brutalną rzeczywistością zimową. Największym rozczarowaniem okazał się rzeczywisty współczynnik COP (stosunek oddanego ciepła do pobranej energii elektrycznej).

Producenci dumnie chwalą się parametrem SCOP (sezonowym współczynnikiem efektywności) na poziomie 4,22, co sugerowałoby, że z 1 kWh prądu otrzymamy ponad 4 kWh ciepła. W warunkach ekstremalnego mrozu rzeczywisty COP spadł jednak w okolice 2. To wciąż wynik dwukrotnie lepszy niż w przypadku zwykłego grzejnika elektrycznego czy farelki, ale znacznie odbiegający od optymistycznych tabel specyfikacji.

Innym negatywnym zaskoczeniem było zużycie energii w trybie stand-by (czuwania). Okazało się, że gdy temperatura na zewnątrz spada poniżej 10 stopni, niepracujące urządzenie potrafi pobierać nawet 50 W mocy, co jest związane z koniecznością podgrzewania karteru sprężarki, aby olej zachował odpowiednią lepkość. W skali roku takie „ukryte” zużycie może zwiększyć rachunki o kilkadziesiąt złotych.

Mimo tych drobnych mankamentów, eksperyment WysokieNapiecie.pl udowodnił, że powszechne przekonanie o wysuszaniu powietrza przez klimatyzację podczas grzania jest mitem – wilgoć jest bowiem usuwana z jednostki zewnętrznej, a nie z pomieszczenia.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: