Gigantyczna akcja banków w 2026. Spodziewajcie się takiego telefonu, za brak reakcji grożą konsekwencje
Banki w Polsce rozpoczęły masową operację weryfikacji milionów rachunków oszczędnościowo-rozliczeniowych. Instytucje finansowe muszą sprawdzić, czy właściciele kont, na których od lat nie odnotowano żadnej aktywności, wciąż żyją. Gra toczy się o miliardy złotych, które mogą trafić do spadkobierców lub gmin.
- Wielkie porządki w sektorze bankowym
- Pułapki zapomnianych środków i losy spadkobierców
- Weryfikacja tożsamości klientów banku. Uważaj na taki telefon
- Brak reakcji może skutkować konsekwencjami
Wielkie porządki w sektorze bankowym
Polska bankowość wchodzi w 2026 rok pod znakiem wielkiego audytu uśpionych rachunków, czyli takich, na których od dłuższego czasu nie dokonano żadnej wpłaty ani wypłaty. Choć zjawisko zapomnianych kont towarzyszy nam od dekad, skala obecnych działań jest efektem rygorystycznego podejścia organów nadzorczych do transparentności sektora. Instytucje finansowe, które przez lata mogły czerpać korzyści z opłat za prowadzenie takich rachunków, teraz stoją przed koniecznością ich zamknięcia lub przekazania zgromadzonych środków odpowiednim organom.
Statystyki pokazują, że przeciętny Polak posiada więcej niż jeden rachunek, a zmiana pracy, przeprowadzka czy po prostu otwarcie konta dla atrakcyjnej promocji sprawiają, że o starych relacjach z bankiem szybko zapominamy. Problem w tym, że pieniądze na takich kontach nie parują, a bank nie może ich po prostu „przejąć” bez podjęcia próby kontaktu z właścicielem.

Właśnie dlatego rok 2026 przynosi falę telefonów, które mogą wprawić w osłupienie niejednego klienta. Procedura weryfikacyjna nie jest widzimisię prezesów banków, lecz realizacją obowiązku wynikającego z prawa bankowego (ustawa regulująca zasady funkcjonowania banków oraz ich relacje z klientami). Zgodnie z przepisami, po 10 latach braku aktywności na rachunku, umowa konta wygasa, a bank ma obowiązek ustalić, co stało się z dysponentem środków.
Jeśli posiadacz rachunku nie reaguje na korespondencję, bank musi wystąpić do rejestru PESEL, aby sprawdzić, czy dana osoba nadal żyje. Czy to oznacza, że każda próba kontaktu jest sygnałem o uśpionym koncie? Niekoniecznie, ale wzmożona czujność bankowców sprawia, że weryfikacja statusu klienta stała się priorytetem operacyjnym, który ma zapobiec „kiszeniu” kapitału na martwych pozycjach w systemach informatycznych.
Pułapki zapomnianych środków i losy spadkobierców
Największym wyzwaniem dla instytucji finansowych jest sytuacja, w której weryfikacja w rejestrach państwowych potwierdza zgon właściciela konta. W idealnym świecie środki te powinny niezwłocznie trafić do spadkobierców, jednak rzeczywistość bywa znacznie bardziej skomplikowana.
Często rodziny zmarłych nie mają pojęcia o istnieniu konta w konkretnym banku, szczególnie jeśli relacja ta została nawiązana wiele lat temu. W 2026 roku banki kładą duży nacisk na promowanie tzw. dyspozycji wkładem na wypadek śmierci (instrukcja dla banku, komu wypłacić środki po zgonie właściciela z pominięciem drogi spadkowej).
To najprostszy sposób, by uniknąć długotrwałych procedur sądowych i zapewnić bliskim szybki dostęp do gotówki. Brak takiej dyspozycji sprawia, że środki zamarzają na rachunku do czasu przedstawienia prawomocnego stwierdzenia nabycia spadku.

Jeśli jednak bank ustali, że właściciel konta zmarł, a po pieniądze przez lata nikt się nie zgłosił, po upływie określonych terminów środki te podlegają przekazaniu do gminy ostatniego miejsca zamieszkania zmarłego lub do Skarbu Państwa. To właśnie ten mechanizm jest motorem napędowym gigantycznej akcji w 2026 roku. Państwo chce odzyskać miliardy złotych, które od lat widnieją w bilansach banków jako pasywa, nie przynosząc pożytku gospodarce ani prawowitym właścicielom.
Warto pamiętać, że banki mają również obowiązek informowania organów samorządowych o rachunkach uśpionych, co ma ułatwić proces przejmowania mienia bezspadkowego. Dla klienta, który żyje i po prostu zapomniał o koncie, telefon z banku jest ostatnim dzwonkiem na „odmrożenie” relacji. Wystarczy jedna operacja, nawet na symboliczną kwotę, by przerwać bieg dziesięcioletniego terminu i uchronić konto przed automatycznym zamknięciem.
Weryfikacja tożsamości klientów banku. Uważaj na taki telefon
Pojawia się jednak pytanie: jak odróżnić uczciwego pracownika banku, który dzwoni w ramach akcji „martwe konto”, od sprytnego oszusta stosującego vishing (metoda wyłudzania danych przez telefon)? W 2026 roku, gdy telefony z banku stają się codziennością, przestępcy zyskują idealny pretekst do ataku.
Standardowa procedura bankowa zakłada, że konsultant poprosi o weryfikację tożsamości, ale nigdy nie powinien żądać loginu, hasła do bankowości elektronicznej ani kodu BLIK. Jeśli słyszysz, że Twoje konto jest „uśpione” i musisz pilnie przelać środki na „rachunek techniczny”, by ich nie stracić, masz do czynienia z próbą kradzieży. Banki w ramach obecnej akcji starają się edukować klientów, że ich rola kończy się na ustaleniu statusu klienta i ewentualnym zaproszeniu do placówki w celu aktualizacji danych.

Akcja weryfikacyjna w 2026 roku to także wielki test dla jakości baz danych w polskim sektorze finansowym. Okazuje się, że tysiące osób figuruje w systemach z nieaktualnymi numerami telefonów czy miejsce zamieszkania, co uniemożliwia skuteczną komunikację. Dlatego tak istotne jest, by w dobie cyfrowej gospodarki dbać o higienę swoich finansów. Posiadanie tzw. martwego konta to nie tylko ryzyko utraty dostępu do środków przez spadkobierców, ale często także generowanie niepotrzebnych kosztów z tytułu opłat za prowadzenie rachunku, które mogą doprowadzić do powstania debetu.
Brak reakcji może skutkować konsekwencjami
Choć polskie prawo nie przewiduje bezpośrednich grzywien za posiadanie nieużywanych rachunków, to bierność wobec „martwego” konta może okazać się niezwykle kosztownym zaniedbaniem. Najpoważniejszą konsekwencją jest ryzyko definitywnej utraty oszczędności, które po dekadzie braku aktywności i nieudanej próbie kontaktu z właścicielem mogą zostać przekazane do gminy lub Skarbu Państwa.
Wcześniej jednak kapitał ten bywa systematycznie uszczuplany przez bankowe prowizje za prowadzenie rachunku lub obsługę karty, co w skrajnych przypadkach doprowadza do powstania niedozwolonego debetu (ujemne saldo na koncie) i bolesnego spotkania z firmą windykacyjną.
Dodatkowo zapomniane środki stają się „zamrożone” dla potencjalnych spadkobierców, którzy bez odpowiedniej dyspozycji wkładem na wypadek śmierci (instrukcja dla banku, komu wypłacić pieniądze po zgonie) mogą przez lata nie wiedzieć o istnieniu majątku.