"Becikowe” dla psa? To nie żart. Taki bonus wypłaca gmina za adopcję ze schroniska
Bezdomność zwierząt to problem, który od lat spędza sen z powiek samorządowcom i obciąża budżety lokalne w całym kraju. Choć schroniska robią, co mogą, liczba czworonogów czekających na nowy dom często przekracza możliwości tych placówek. Jedna z mazowieckich gmin postanowiła jednak podejść do tematu w sposób nietuzinkowy, łącząc empatię z konkretnym zastrzykiem gotówki dla przyszłych właścicieli.
- Skala wyzwania i realia gminnych budżetów na walkę z bezdomnością
- Finansowa zachęta w polskiej miejscowości
- Jakie warunki trzeba spełnić, aby uzyskać dofinansowanie?
Skala wyzwania i realia gminnych budżetów na walkę z bezdomnością
Problem porzuconych zwierząt w mniejszych miejscowościach to nie tylko kwestia etyczna, ale przede wszystkim logistyczna i finansowa układanka. Gminy mają ustawowy obowiązek opieki nad bezdomnymi psami czy kotami, co wiąże się z koniecznością opłacania pobytu każdego odłowionego zwierzęcia w specjalistycznym schronisku. Koszty dobowego utrzymania jednego osobnika potrafią być bardzo dotkliwe, szczególnie gdy zwierzę spędza w kojcu długie miesiące, a nawet lata.
W przypadku małych samorządów, każda skuteczna adopcja to realna oszczędność w kasie publicznej, którą można przesunąć na inne cele infrastrukturalne czy społeczne. Obecnie w Schronisku dla bezdomnych zwierząt w Pawłowie przebywa około 230 psów, z czego istotna część to właśnie „znaleziska” z okolicznych terenów.

Statystyki pokazują, że rocznie z terenu samej gminy Sońsk odławianych jest od 25 do 30 czworonogów. Każdy z nich to odrębna historia porzucenia, ale też stały koszt dla samorządu. Tradycyjne akcje promujące adopcje, choć potrzebne i szlachetne, nie zawsze przynoszą oczekiwane rezultaty w tempie, które pozwoliłoby odciążyć przepełnione schroniska.
Potencjalni opiekunowie często obawiają się kosztów związanych z początkowym utrzymaniem pupila, takich jak zakup karmy, wizyty u weterynarza czy doposażenie domu. To właśnie ta bariera finansowa stała się impulsem do stworzenia autorskiego mechanizmu wsparcia, który ma zrewolucjonizować podejście do adopcji w regionie.
Finansowa zachęta w polskiej miejscowości
Władze gminy Sońsk podjęły odważną próbę zmiany tej sytuacji, wprowadzając projekt o wdzięcznej nazwie „Becikowe na 4 łapy”. Jak ustalił reporter RMF MAXX Kamil Puternicki, samorząd proponuje dotację w wysokości 1500 złotych na każdego zaadoptowanego psa, który wcześniej został odłowiony z terenu gminy i trafił do placówki w Pawłowie. To konkretne wsparcie finansowe ma na celu nie tylko zachęcenie niezdecydowanych, ale także ułatwienie godnego startu nowemu domownikowi.
Wójt gminy, Jarosław Muchowski, podkreśla, że program jest przemyślany pod kątem wydolności finansowej i logistycznej. W ciągu roku jedna osoba będzie mogła otrzymać wsparcie na maksymalnie dwa zaadoptowane czworonogi, co ma zapobiegać tworzeniu niekontrolowanych hodowli.
Proponujemy dotację w wysokości 1500 złotych na każdego zaadoptowanego pieska, odłowionego z naszej gminy przez schronisko, z którym mamy umowę. Na dziś to schronisko w Pawłowie - mówi reporterowi RMF MAXX wójt gminy Sońsk Jarosław Muchowski.

Mechanizm ubiegania się o środki został uproszczony do niezbędnego minimum, aby nie zniechęcać biurokracją. Kluczowym dokumentem jest umowa adopcyjna zawarta ze schroniskiem. Po jej otrzymaniu nowy właściciel składa wniosek w urzędzie gminy i aplikuje o wypłatę świadczenia. Taka jednorazowa gratyfikacja w wysokości 1500 złotych to kwota, która z nawiązką pokrywa koszty wyprawki, pierwszych szczepień czy zakupu zapasu karmy na kilka miesięcy.
Radni mają zająć się tym projektem już podczas najbliższej czwartkowej sesji, a zainteresowanie tematem sugeruje, że inicjatywa ma szansę na szybkie wdrożenie w życie, stając się modelem dla innych samorządów borykających się z podobnymi trudnościami.
Zobacz też: Zima odpuszcza, ale spójrzcie na marzec. Prognoza IMGW może zaskoczyć Polaków
Jakie warunki trzeba spełnić, aby uzyskać dofinansowanie?
Pojawienie się gotówki w procesie adopcyjnym naturalnie budzi pytania o bezpieczeństwo samych zwierząt. Czy wizja łatwego zarobku nie przyciągnie osób nieodpowiedzialnych? Wójt Jarosław Muchowski uspokaja, że system posiada “wbudowane bezpieczniki”.
Wszystkie psy trafiające do adopcji są zaczipowane i zarejestrowane w bazach danych, co umożliwia błyskawiczną identyfikację właściciela w razie jakichkolwiek problemów. Gmina stawia na rzetelną weryfikację wnioskodawców, a każda próba celowego porzucenia zwierzęcia po pobraniu „becikowego” będzie wiązała się z surowymi konsekwencjami finansowymi i prawnymi.
Gdyby zdarzyło się jakieś celowe porzucenie, pamiętajmy o tym, że pieski adoptowane posiadają wszczepione czipy, są zabezpieczone. Bardzo łatwo będzie zweryfikować kto był właścicielem. Dalsze procedury w takim przypadku to m.in. zwrot pobranej dotacji oraz obciążenie dodatkowymi kosztami - mówi wójt w rozmowie z reporterem RMF MAXX.
W regulaminie programu przewidziano procedury odzyskiwania wypłaconych środków. Jeśli właściciel nie wywiąże się z opieki nad psem, będzie musiał zwrócić 1500 złotych wraz z dodatkowymi kosztami, którymi gmina zostanie obciążona przez schronisko w wyniku powrotu zwierzęcia do placówki. Takie postawienie sprawy ma odsiać osoby liczące na szybki zysk od tych, którzy faktycznie chcą ofiarować dom psu z Pawłowa.