Ceny na jarmarku bożonarodzeniowym we Wrocławiu. Te kwoty to nie żart
Wrocławski jarmark bożonarodzeniowy co roku przyciąga tłumy magiczną atmosferą i świątecznymi dekoracjami. Jednak w tym sezonie to nie tylko klimat przyciąga uwagę odwiedzających. Internauci i food influencerzy dzielą się swoimi szokującymi doświadczeniami z zakupów na rynkowych stoiskach.
Szokujące ceny na jarmarku bożonarodzeniowym we Wrocławiu
Wysokie ceny na jarmarkach bożonarodzeniowych to nie tylko polska specyfika. W wielu europejskich miastach ceny na świątecznych straganach są znacznie wyższe niż w lokalnych restauracjach. Wynika to między innymi z wysokich kosztów wynajmu stoisk, sezonowego charakteru imprezy oraz dużego popytu ze strony turystów.
Mimo wszystko, dla wielu osób wizyta na jarmarku bożonarodzeniowym to coroczna tradycja i okazja do poczucia świątecznej atmosfery. Jak pokazuje frekwencja, magiczna aura świąt dla części odwiedzających jest warta każdej ceny.
Jednak dla tych, którzy chcą uniknąć nadwyrężania domowego budżetu, pozostaje rada jednego z komentujących: "Lepiej iść do restauracji". Tam za podobną kwotę można zjeść pełnowartościowy posiłek, często w komfortowych warunkach i bez konieczności jedzenia na stojąco.

Reakcje internautów na ceny
Filmik z wrocławskiego jarmarku szybko zyskał popularność, a w komentarzach zawrzało. Internauci nie szczędzą krytycznych uwag pod adresem cen na świątecznych straganach. "Zabraniamy w złotówkach, wydajemy w euro" - żartuje jeden z komentujących. Inny dodaje: "Lepiej iść do restauracji obok rynku".
Wiele osób wspomina też czasy, kiedy ceny na jarmarkach były znacznie przystępniejsze. "Jestem z czasów, gdzie oscypek był za 2,5 zł" - pisze jedna z osób. Inny komentator zauważa: "Nie mówię, że mnie nie stać, ale patrząc na te ceny żal dać za coś, co nie jest tyle warte".
Pojawiają się też głosy, że wysokie ceny mogą odstraszać klientów. "Te ceny mają jeden plus. Jak człowiek na nie popatrzy, to odechciewa się jeść" - komentuje jedna z osób.
Czy ceny są uzasadnione?
Z relacji Magdy, znanej na TikToku jako @waszawysokosc wynika, że ceny podstawowych jarmarkowych przekąsek potrafią przyprawić o zawrót głowy. Kiełbasa Bratwurst w bułce kosztuje 45 złotych, co dla wielu osób stanowi równowartość porządnego obiadu w restauracji. Zwykły gofr bez dodatków to wydatek 13 złotych, ale już wersja z bitą śmietaną i Nutellą podskakuje do 33 złotych.
Klasyczne jarmarkowe przysmaki też nie należą do tanich. Małe churrosy kosztują 20 złotych, podczas gdy większa porcja to już 32 złote. Golonka, która jest jednym z flagowych dań, to wydatek 59 złotych. Nawet tak prosta przekąska jak truskawki w czekoladzie kosztuje 28 złotych, a smażony camembert 35 złotych.
Jeśli chodzi o napoje, sytuacja wygląda podobnie. Gorąca czekolada to koszt 22 złotych, a grzany pitny miód 25 złotych. Dla porównania, w wielu pobliskich restauracjach za podobną kwotę można zjeść pełny posiłek.
Nawet pozornie tanie przekąski potrafią zaskoczyć. Oscypek kosztuje 5 złotych, ale już z dodatkiem żurawiny cena rośnie do 7 złotych. Jabłko w karmelu to wydatek 20 złotych, a pajda chleba ze smalcem dokładnie tyle samo.