Były pełnomocnik rządu ostrzega: „To uderzy w najuboższych”
Gigantyczna luka finansowa, wstrzymane wypłaty i zmieniane wstecz zasady gry. Program „Czyste Powietrze”, który miał być kołem zamachowym walki ze smogiem i ubóstwem energetycznym, znalazł się w kryzysie. Bartłomiej Orzeł, były pełnomocnik rządu ds. programu, alarmuje: skala problemu liczona jest w miliardach złotych, a w tle czai się jeszcze unijny system ETS2, który – jego zdaniem – może boleśnie uderzyć w portfele Polaków. O co dokładnie chodzi? Wyjaśniamy.
Miliardy złotych w zawieszeniu
W ostatnich miesiącach wokół „Czystego Powietrza” narasta napięcie. Wykonawcy protestują przed Ministerstwem Klimatu i Środowiska, beneficjenci skarżą się na brak wypłat i niepewność prawną. Źródłem konfliktu stały się zmiany wprowadzone już po podpisaniu tysięcy umów.
Mechanizm prefinansowania inwestycji, uruchomiony w lipcu 2022 r., a następnie zniesienie limitów na stolarkę okienną i drzwiową w styczniu 2023 r., otworzyły – jak twierdzi Orzeł – pole do nadużyć. Część firm zawyżała koszty, wykorzystując system i najuboższych beneficjentów.
Reakcja Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej była jednak – w ocenie byłego pełnomocnika – zbyt gwałtowna. Po czasowym wstrzymaniu naboru wniosków wprowadzono nowe tabele kosztów kwalifikowanych i zastosowano je wstecz.
– Mówimy o miliardach złotych zamrożonych środków. To może być kwota bliższa 10 miliardom niż kilku – podkreśla w rozmowie z BiznesInfo Bartłomiej Orzeł.
Dla tysięcy rodzin oznacza to dramatyczny wybór: zrezygnować z dotacji i oddać pierwszą transzę, czy liczyć na to, że wykonawca obniży wynagrodzenie, choć często jest to ekonomicznie nierealne. Sprawa – jak zapowiada Orzeł – może znaleźć finał w sądach. Wykonawcy będą dochodzić swoich roszczeń od beneficjentów, a ci zostaną bez obiecanego wsparcia państwa.
Dochodzi do sytuacji kuriozalnych. Urzędnicy odmawiają refundacji specjalistycznych, bezpyłowych montaży u osób ciężko chorych, uznając je za „luksus”. – To pokazuje, jak bardzo system oderwał się od realnych potrzeb ludzi – ocenia były pełnomocnik.
ETS2: rachunek przyjdzie za dwa lata
Kryzys „Czystego Powietrza” to – zdaniem Orła – jedynie wierzchołek góry lodowej. Polska wciąż pozostaje w tyle, jeśli chodzi o transformację energetyczną budynków. Tymczasem już za niespełna dwa lata zacznie obowiązywać system ETS2, obejmujący emisje z budynków i transportu.
Nowe regulacje oznaczają dodatkowe koszty dla gospodarstw domowych ogrzewających domy paliwami kopalnymi.
– Jesteśmy w fatalnej sytuacji na dwa lata przed wejściem w życie ETS2. Ten system naprawdę mocno uderzy w budżety polskich rodzin – ostrzega Orzeł.
W Polsce wciąż funkcjonuje około 2,5 miliona tzw. kopciuchów – nieefektywnych, wysokoemisyjnych pieców, które marnują nawet połowę dostarczanego paliwa. Bez przyspieszenia termomodernizacji i wymiany źródeł ciepła wiele rodzin stanie wobec drastycznego wzrostu kosztów ogrzewania.
Orzeł krytycznie ocenia także konstrukcję samego ETS2. Jego zdaniem mechanizm przypomina transfer pieniędzy od mniej zamożnych do budżetu centralnego, skąd środki wracają w formie funduszy wsparcia. – To rozwiązanie mało efektywne i społecznie niesprawiedliwe – mówi w rozmowie z BiznesInfo. Postuluje model, w którym większy ciężar ponosiliby najbogatsi, a kary za spalanie odpadów czy niedozwolonych paliw byłyby uzależnione od dochodu sprawcy.
Pompy ciepła i pelet: rynek bez kontroli
Problemy proceduralne zbiegają się z turbulencjami na rynku urządzeń grzewczych. Wysokie dotacje na pompy ciepła doprowadziły – jak twierdzi Orzeł – do zalewu rynku tanimi, niskiej jakości urządzeniami z Azji, często montowanymi przez osoby bez odpowiednich kwalifikacji.
Efekt? Awarie, zamarzające jednostki i spadek zaufania do technologii, która w innych krajach cieszy się wysokim poparciem użytkowników. W Niemczech poziom satysfakcji sięga 96 proc., w Polsce – około 85 proc., co w dużej mierze wynika z błędów montażowych.
Z kolei użytkownicy kotłów na pellet mierzą się z barierą podażową i wahaniami cen. W 2024 r. przybyło ok. 100 tys. nowych kotłów na to paliwo. Jednocześnie kryzys w branży meblarskiej ograniczył dostępność trocin, z których produkuje się pellet. Nawet przy łagodnej zimie wielu właścicieli domów miało problem z zakupem opału.
Zdaniem Orła brakuje spójnej strategii. Opóźnienia dotyczą nie tylko budynków, lecz także dużej energetyki. Polska wciąż nie ma elektrowni jądrowej, a budowa nowych mocy gazowych postępuje wolniej, niż zakładano.
– Spóźniliśmy się z budową mocy gazowych, bo przez lata utrzymywaliśmy w systemie stare bloki węglowe. Trzeba uczciwie powiedzieć: dziś to one podtrzymują stabilność systemu – zauważa ekspert.
Jego zdaniem bez natychmiastowych działań naprawczych – zarówno legislacyjnych, jak i rynkowych – Polska może wpaść w spiralę ubóstwa energetycznego. A rachunek za wieloletnie zaniedbania zapłacą przede wszystkim ci, którzy już dziś mają najmniej.
Źródło: BiznesInfo