Brexit wyprowadził tysiące Brytyjczyków na ulice
flickr.com
Autor Przemysław Terlecki - 1 Września 2019

Bezumowny brexit niemalże faktem. Ogromne protesty wstrząsnęły krajem

Brexit już za niecałe dwa miesiące. Z końcem października Wielka Brytania ma wyjść ze struktur wspólnoty europejskiej. Premier kraju zawiesza parlament, by ułatwić sobie walkę z opozycją.

Brexit już coraz bliżej. 31 października Londyn wychodzi z Unii Europejskiej. Oznacza to, że zostały już niemalże dwa miesiące do rozłąki Brytyjczyków z kontynentem. W kluczowym momencie Boris Johnson zdecydował się zawiesić działanie parlamentu. Przekonuje, że zrobił to dla dobra brytyjskiej demokracji - powodem, jego zdaniem jest "konieczność zakończenia wyjątkowo długiej, bo dwuletniej, sesji parlamentu i rozpoczęcia nowej", jak podaje Forsal.pl.

Jednak przerwa, którą udało się Johnsonowi przepchnąć u królowej Elżbiety II, wynosi 5 tygodni: od 9 września do 14 października, kiedy to królowa ma wygłosić tradycyjną mowę tronową. Zazwyczaj natomiast przerwa ta trwa kilka dni. Nikt nie ma więc wątpliwości, że Johnson zrobił to, by zakneblować opozycję, która ze wszystkich sił stara się nie przepuścić możliwości przeprowadzenia twardego brexitu. 70% Brytyjczyków, jak wskazuje sondaż pracowni YouGov, nie wierzy w podany przez Johnsona powód zawieszenia działań parlamentu.

Brexit bez umowy już coraz wyraźniej widnieje na horyzoncie

Zawieszenie działań parlamentu wywołało ogromny sprzeciw w brytyjskim społeczeństwie. Na ulice brytyjskich miast wyszło w sobotę około 30 protestów, które zebrały tysiące ludzi. Tylko 2 tys. osób protestowało i blokowało ruch przed domem przy Downing Street 10, gdzie rezyduje tradycyjnie brytyjski premier. Z sondażu YouGov wynika, że 47% obywateli kraju jako nie do przyjęcia ocenia decyzję rządu Borisa Johnsona. 27% twierdzi, że władza miała do tego pełne prawo. Zaś 26% nie ma zdania w sprawie.

Planowana przerwa skutecznie uciszy działania opozycji, która była coraz bliższa odwołania rządu poprzez wotum nieufności. Laburzyści, choć w mniejszości, liczą wciąż na poparcie prounijnych konserwatystów. Boris Johnson zdaje sobie z tego sprawę, dlatego właśnie prawdopodobnie zdecydował się na taki, a nie inny ruch, który blokuje możliwość odwołania go ze stanowiska. Kiedy natomiast parlament wznowi swoje działanie, będzie już za mało czasu na skuteczną walkę z premierem napierającym na bezumowny brexit.

W takim wypadku głosowanie nad propozycjami rządu odnośnie brexitu miałoby odbyć się w dniach 21 - 22 października. To kilka dni po ostatnim szczycie Unii Europejskiej przed brexitem zaplanowanym na 31 października. Przez to Izba Gmin, jak wskazuje portal Forsa.pl, nie będzie w stanie porozumieć się na nowo z Brukselą w sprawie brexitu.

Następny artykułNie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj biznesinfo.pl na:Obserwuj nas na Google News Google News