biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Polska i Świat > Alarm na Podhalu. Górale liczą dutki, ale jednej rzeczy się boją. "Spływają sygnały od firm"
Julia Bogucka
Julia Bogucka 03.03.2026 20:23

Alarm na Podhalu. Górale liczą dutki, ale jednej rzeczy się boją. "Spływają sygnały od firm"

Alarm na Podhalu. Górale liczą dutki, ale jednej rzeczy się boją. "Spływają sygnały od firm"
Fot. dzika_mrowka/Getty Images/CanvaPro

Napięcia geopolityczne rykoszetem uderzają w rodzimą branżę turystyczną. Eskalacja działań zbrojnych w rejonie Zatoki Perskiej sprawia, że polscy przedsiębiorcy z rosnącym niepokojem patrzą na nadchodzący sezon. Wśród lokalnej branży pojawiają się realne obawy, że w tym sezonie Zakopane może stracić część swoich najbardziej pożądanych gości.

  • Atak na Iran wpływa na świat. Wstrząsy dosięgną też Polskę
  • Byli najcenniejszymi turystami w Zakopanem. W tym roku może ich zabraknąć
  • Przedsiębiorcy zaczęli się martwić o nadchodzący sezon

Atak na Iran wpływa na świat. Wstrząsy dosięgną też Polskę

W ostatnich dniach uwaga rynków po raz kolejny skupiła się na jednym z najbardziej zapalnych regionów świata. Zmasowany atak USA i Izraela na strategiczne cele w Iranie doprowadził do gwałtownego wzrostu napięcia na arenie międzynarodowej. Działania militarne szybko przerodziły się w szeroko zakrojoną operację zbrojną. Wywołało to poważne zakłócenia w ruchu lotniczym i doprowadziło do ograniczenia przestrzeni powietrznej nad spornym regionem. Mamy do czynienia z pełnowymiarowym kryzysem, który bezwzględnie wpływa na gospodarkę. Prewencyjne wstrzymanie rejsów przez największe linie lotnicze uderzyło w międzynarodowy sektor podróży. 

Wiele strategicznych połączeń zostało anulowanych, a podróżni muszą mierzyć się ze zmienionymi i znacząco wydłużonymi trasami lotów. Przewoźnicy, tacy jak Emirates, Flydubai czy Qatar Airways, zmuszeni są na bieżąco modyfikować siatki połączeń, co generuje gigantyczne koszty operacyjne i zniechęca podróżnych do dalekich wypraw. Z perspektywy przeciętnego klienta Bliski Wschód zaledwie w kilkadziesiąt godzin stał się obszarem ogromnego ryzyka. Konsekwencje tego geopolitycznego trzęsienia ziemi są już odczuwalne tysiące kilometrów dalej. Polska turystyka niespodziewanie znalazła się na celowniku tych odległych zawirowań

Alarm na Podhalu. Górale liczą dutki, ale jednej rzeczy się boją. "Spływają sygnały od firm"
Fot. RABIH DAHER/AFP/East News

Byli najcenniejszymi turystami w Zakopanem. W tym roku może ich zabraknąć

W ostatnich kilku sezonach zauważalnie wzrosła liczba gości z Półwyspu Arabskiego czy Kataru, którzy zaczęli wybierać nasz kraj na cel swoich podróży. Polska zaoferowała im bowiem to, czego poszukiwali w europejskich kurortach: chłodniejszy klimat, będący wytchnieniem od ekstremalnych letnich upałów w ich ojczyznach, oraz wysokie poczucie bezpieczeństwa. Zakopane w mgnieniu oka stało się dla nich prawdziwym urlopowym hitem.

Do tego dochodzi rozwinięty rynek usług zdrowotnych i SPA, z którego turyści z Bliskiego Wschodu chętnie korzystają podczas swoich pobytów. To zjawisko systematycznie przybierało na sile, a goście z krajów Zatoki szybko stali się jedną z głównych grup zagranicznych odwiedzających Podhale. Co kluczowe z biznesowego punktu widzenia, zagraniczni turyści to niezwykle intratna grupa docelowa. Zazwyczaj dysponują bardzo wysokim budżetem wypoczynkowym, uwielbiają podróżować w sporych rodzinach i bez wahania sięgają po najdroższe usługi. Chętnie wybierają apartamenty o wyższym standardzie i regularnie korzystają z usług premium.

Alarm na Podhalu. Górale liczą dutki, ale jednej rzeczy się boją. "Spływają sygnały od firm"
Fot. mariusz_prusaczyk/Getty Images/CanvaPro

Dla wielu przedsiębiorców ten napływ kapitału był niczym wygrana na loterii. W szczycie letniego sezonu turyści z krajów arabskich stali się na zakopiańskich ulicach niezwykle widoczną grupą. Wielu miejscowych restauratorów zaczęło wprowadzać arabskie napisy i poszerzać menu o dania spełniające normy halal (sposobu odżywiania zgodnego z przepisami prawa islamskiego). Cała lokalna machina płynnie przestawiła się na kompleksową obsługę nowego, niesłychanie dochodowego klienta z odległego terytorium. Jednakże w obliczu aktualnych napięć przedsiębiorcy turystyczni z Małopolski obserwują z niepokojem rozwój konfliktu na Bliskim Wschodzie, obawiając się jego wpływu na letni ruch turystyczny w regionie, a szczególnie na Podhalu

Zobacz też: Pilny apel MSZ ws. podróży na popularną wyspę. “Nie można wykluczyć nagłego zamknięcia”

Przedsiębiorcy zaczęli się martwić o nadchodzący sezon

W ostatnich latach turyści z krajów arabskich stanowili istotną część gości odwiedzających Zakopane i okoliczne miejscowości. W niektórych obiektach hotelowych i pensjonatach pod Giewontem nawet 80-90 proc. rezerwacji wakacyjnych przypadało na ten kierunek. Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej (TIG) przyznaje, że jeśli konflikt będzie eskalował, istnieje duże prawdopodobieństwo, że przyjazdy turystów z krajów arabskich do Małopolski zostaną wstrzymane

Byłby to jednak scenariusz tzw. czarnego łabędzia, czyli trudnego do przewidzenia zdarzenia, które może mieć przełomowe skutki - podkreśla w rozmowie z PAP.

Jednocześnie zaznacza, że w dłuższym okresie obserwuje się wzrost rezerwacji z kierunków arabskich, a dotychczas nie ma wyraźnych sygnałów spadków liczby turystów. Przedstawiciel TIG zwraca uwagę, że branża turystyczna podchodzi do sytuacji spokojnie, obserwując ją "bez paniki”. 

Spływają sygnały od przedsiębiorców, którzy obsługują głównie turystów arabskich. Na rynku podhalańskim są podmioty, w których 80-90 proc. letnich gości pochodzi z tego kierunku. Oni faktycznie sygnalizują obawy o dalszy rozwój sytuacji. Na razie jednak nie odnotowujemy mierzalnych spadków rezerwacji i spokojnie przyglądamy się sytuacji - tłumaczy.

Eksperci z branży przypominają, że gwałtowne incydenty geopolityczne mają zazwyczaj krótkotrwały wpływ na ruch turystyczny. Większe obawy dotyczą jednak potencjalnych długofalowych skutków konfliktu, które mogą wykraczać poza turystykę

Zastanawia nas szeroki horyzont ruchu turystycznego w konsekwencji długoterminowego konfliktu lub wojny, który nie będzie już wprost oddziaływał na ruch lotniczy, ale może przełożyć się na ceny ropy i gazu. Gwałtowny wzrost cen surowców może wywołać poważne skutki dla gospodarki, inflacji i całej europejskiej turystyki – dodaje Wagner.

Kolejne tygodnie będą więc kluczowe dla oceny realnego wpływu napięć na Bliskim Wschodzie na letni sezon w Małopolsce i na Podhalu. Branża turystyczna przyznaje, że sytuacja pozostaje dynamiczna, a dokładniejsze wnioski będzie można wyciągnąć dopiero po zebraniu danych z pierwszych tygodni po wybuchu konfliktu.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: