biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Polska i Świat > Zmiany w fotoradarach i mandatach w Polsce. Na liście 16 miejscowości
Julia Bogucka
Julia Bogucka 28.03.2026 08:39

Zmiany w fotoradarach i mandatach w Polsce. Na liście 16 miejscowości

Zmiany w fotoradarach i mandatach w Polsce. Na liście 16 miejscowości
Fot. stocknshares/Getty Images/CanvaPro

Nadchodzą duże zmiany w zarządzaniu fotoradarami w Polsce. Program pilotażowy ma objąć 16 miejscowości, później planowane jest jego rozszerzenie. Projekt zakłada również znaczące modyfikacje w mandatach. Większe znaczenie zyska terminowość kierowców, będzie można coś zyskać.

  • Liczba kierowców w Polsce rośnie
  • Skuteczność fotoradarów jest znacząca
  • Szykuje się rewolucja w fotoradarach i mandatach

Liczba kierowców w Polsce rośnie

Polska systematycznie pnie się w górę w europejskich rankingach zmotoryzowania. Z danych bazy CEPiK wynika, że pod koniec 2023 roku w naszym kraju zarejestrowanych było ponad 27,3 miliona samochodów osobowych. Choć w przestrzeni publicznej często pojawiają się szacunki dotyczące ogromnej liczby tzw. martwych dusz, czyli pojazdów bez ważnych badań technicznych i ubezpieczenia, oficjalne raporty resortu infrastruktury nie potwierdzają jednoznacznie ich skali. Niemniej jednak realny park maszynowy i tak robi wrażenie, znacznie przekraczając poziom 20 milionów aut. Obecnie na tysiąc mieszkańców przypada ponad 610 pojazdów, co sprawia, że w tym aspekcie wyprzedzamy wiele znacznie zamożniejszych państw Unii Europejskiej. Warto w tym miejscu podkreślić, że uprawnienia do kierowania posiada w Polsce już ponad 22 miliony obywateli, czyli przeszło 60 proc. całego społeczeństwa.

Zmiany w fotoradarach i mandatach w Polsce. Na liście 16 miejscowości
Fot. Felicia Manolache's Images/CanvaPro

Niestety, pomimo rosnącej nowoczesności floty oraz budowy nowych dróg ekspresowych, te imponujące statystyki zupełnie nie idą w parze z poprawą codziennej kultury jazdy. Czy to oznacza, że jesteśmy skazani na drogową anarchię? Największe grzechy kierowców wciąż pozostają niezmienne od lat i regularnie zbierają tragiczne żniwo. Do najważniejszych problemów polskiego ruchu drogowego należy prowadzenie pojazdów pod wpływem alkoholu, nieustępowanie pierwszeństwa pieszym, a przede wszystkim drastyczne przekraczanie prędkości. Według analityków to właśnie ignorowanie znaków ograniczeń odpowiada za najbardziej dramatyczne w skutkach zdarzenia.

Statystyki pokazują, że bardzo często traktujemy lokalne drogi i gęsto zaludnione tereny zabudowane jak tory wyścigowe. Koszty społeczne i ekonomiczne wypadków są wręcz gigantyczne. Jak szacuje Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, roczne straty polskiej gospodarki z tytułu zdarzeń drogowych przekraczają 39 miliardów złotych. Z tego względu rozbudowa odpowiedniej infrastruktury karzącej na szczeblu krajowym, jak i lokalnym, staje się absolutną i pilną koniecznością. Automatyczny nadzór musi ewoluować, by nadążyć za rosnącą siłą nabywczą i mocą naszych pojazdów.

Skuteczność fotoradarów jest znacząca

Głównym sposobem na piratów drogowych miał być szczelny system automatycznego nadzoru, jednak jego obecna skala wciąż pozostawia wiele do życzenia w stosunku do terytorium naszego kraju. Na koniec ubiegłego roku pieczę nad drogami sprawowało Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD). Tradycyjny fotoradar to urządzenie, które nie tylko precyzyjne mierzy tempo jazdy, ale automatycznie dokumentuje popełnione wykroczenie. W 2024 roku polski system składał się z 459 urządzeń stacjonarnych, dynamicznie rozwijanej sieci odcinkowego pomiaru prędkości oraz systemów kamer rejestrujących wjazd na czerwonym świetle. Biorąc pod uwagę gęstość sieci dróg, jest to wciąż kropla w morzu faktycznych potrzeb.

Zmiany w fotoradarach i mandatach w Polsce. Na liście 16 miejscowości
Fot. tattywelshie/Getty Images/CanvaPro

Czy te urządzenia są w ogóle skuteczne? Tylko wspomniane 459 punktów zarejestrowało w ubiegłym roku 719 tysięcy wykroczeń. Dodając do tego wyniki z pomiarów odcinkowych, łączna liczba wystawionych mandatów przekracza milion. Statystyki Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego wskazują jasno, że brawura na trasach pozostaje ogromnym wyzwaniem, a kierowcy nagminnie ignorują limity prędkości. Niechlubnym rekordzistą został sprzęt zlokalizowany w Świdniku, który w zaledwie dwanaście miesięcy wykonał ponad 21 tysięcy zdjęć zbyt szybko jadącym pojazdom.

Zastanawiające jest jednak to, ilu sprawców unika ostatecznie kary. Inspektorat od lat boryka się z problemami kadrowymi, przez co spora część postępowań ulega przedawnieniu. Choć surowe kary finansowe skutecznie dyscyplinują zmotoryzowanych, to obecne rozmieszczenie mierników jest zbyt rzadkie. Eksperci z branży zgodnie podkreślają, że najskuteczniejszym batem na łamiących przepisy są odcinkowe pomiary. Kierowca nie może po prostu zwolnić przed samym obiektywem, by za chwilę ponownie gwałtownie przyspieszyć.

Zobacz też: Za to można dziś trafić za kratki. W Sejmie projekt depenalizacji, politycy zdecydują o ważnych zmianach

Szykuje się rewolucja w fotoradarach i mandatach

Polskie gminy utraciły możliwość używania mobilnego oraz stacjonarnego sprzętu kontrolnego w 2016 roku, po niezwykle burzliwej debacie publicznej. Argumentowano wówczas głośno, że lokalni włodarze traktowali ten sprzęt jako bardzo skuteczną maszynkę do łatania dziur w budżetach, często celowo ukrywając fotoradary w absurdalnych miejscach, gdzie wcale nie występowało realne zagrożenie. Teraz Ministerstwo Infrastruktury wychodzi z nową inicjatywą legislacyjną, która ma być racjonalnym kompromisem pomiędzy potrzebą bezpieczeństwa a przejrzystością publicznych finansów. Poinformowano o opracowaniu programu, który przywróci wybranym jednostkom utracone przed laty uprawnienia.

Projekt ustawy zakłada, że w fazie testowej prawo do ustawienia rejestratorów otrzymają samorządy w 16 miastach wojewódzkich. Będą one mogły na własny koszt sfinansować zakup oraz instalację urządzeń w najbardziej niebezpiecznych punktach na swoich ulicach, na przykład w okolicach placówek edukacyjnych czy ruchliwych przejściach dla pieszych. Gdzie zatem tkwi haczyk? Kluczowa różnica względem starych przepisów polega na tym, że cały nowy sprzęt zostanie natychmiast wpięty w ogólnopolską sieć teleinformatyczną CANARD, którą zarządza Główny Inspektorat Transportu Drogowego. To państwowy inspektorat zajmie się procedowaniem kar, a grzywny trafią bezpośrednio do centralnego budżetu państwa, a nie do miejskich kas.

To rozwiązanie ostatecznie ukróci uzasadnione obawy obywateli o traktowanie ich wyłącznie jako obwoźnych bankomatów. Gmina zainwestuje w poprawę bezpieczeństwa mieszkańców, ale nie zarobi na tym ani złotówki. Nowe przepisy zakładają uruchomienie pilotażu w największych aglomeracjach, po którym nastąpi szczegółowa ewaluacja mająca sprawdzić, czy nowe instalacje przełożyły się na wyraźny spadek liczby wypadków. Jeśli wyniki będą pozytywne, program zostanie rozszerzony na mniejsze jednostki terytorialne.

Rząd planuje również zaostrzyć egzekwowanie mandatów, rozważane są m.in. międzynarodowe procedury ich ściągania oraz możliwość zatrzymania dowodu rejestracyjnego pojazdu przy zaległościach. Dodatkowo Główny Inspektorat Transportu Drogowego ma zyskać uprawnienia oskarżyciela publicznego, co ma usprawnić postępowania. Zmiany obejmą też zasady wskazywania kierowcy, właściciel auta, podając inną osobę, będzie musiał podać jej dokładny adres zamieszkania.

Projekt przewiduje również zachętę do szybkiej płatności: 25 proc. zniżki na mandat, jeśli zostanie opłacony w ciągu 14 dni.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: