Złe wieści z rynku. Przedsiębiorcy z tych branż muszą szykować się na najgorsze
Grudzień w polskiej gospodarce nie przyniósł upragnionego prezentu pod choinkę w postaci nagłego skoku optymizmu. Najnowszy raport Głównego Urzędu Statystycznego o koniunkturze gospodarczej rzuca jasne światło na nastroje panujące w biurach, halach produkcyjnych i na placach budowy. Choć nie mamy do czynienia z katastrofą, to przedsiębiorcy coraz głośniej mówią o barierach, które podcinają im skrzydła. Czy 2026 rok będzie czasem zaciskania pasa?
Koniunktura gospodarcza to nic innego jak barometr nastrojów. Gdy wskaźnik idzie w górę, firmy chcą inwestować i zatrudniać. Gdy spada – zaczyna się ostrożne liczenie każdego grosza. Grudniowe dane GUS pokazują, że większość sektorów polskiej gospodarki ocenia sytuację negatywnie, a pesymizm jest szczególnie widoczny w branżach, które są silnikami naszego PKB.
- Najnowsze dane GUS pokazują sytuację na rynku
- Które branże mogą się obawiać najbardziej?
- Rok 2026 jeszcze cięższy dla przedsiębiorców
Budownictwo i przemysł pod kreską
Najbardziej niepokojące sygnały płyną z sektora przetwórstwa przemysłowego oraz budownictwa. W obu tych obszarach wskaźnik ogólnego klimatu koniunktury utrzymuje się na poziomach ujemnych. Co to oznacza dla przeciętnego Kowalskiego? Firmy produkcyjne narzekają na spadający portfel zamówień – zarówno tych z kraju, jak i z zagranicy. Mniejsza produkcja to mniejsza potrzeba zatrudniania nowych osób i, co gorsza, widmo redukcji etatów w niektórych zakładach.
Budownictwo, o którym pisaliśmy niedawno w kontekście rosnących kosztów, teraz zmaga się z barierą popytu. Choć ceny przestały gwałtownie rosnąć, wysokie stopy procentowe i ogólna niepewność sprawiają, że nowych zleceń jest mniej. Przedsiębiorcy budowlani w raporcie GUS wskazują jednoznacznie: największymi problemami są koszty zatrudnienia oraz niepewna sytuacja ogólnogospodarcza. W grudniu nastroje w tej branży tradycyjnie ulegają pogorszeniu ze względu na sezonowość, jednak tegoroczne odczyty są wyjątkowo chłodne.

Handel i usługi – jedyny promyk nadziei?
Nieco lepiej sytuacja wygląda w handlu detalicznym, choć i tutaj trudno mówić o euforii. Okres przedświąteczny naturalnie podbił statystyki sprzedaży, ale sprzedawcy są dalecy od optymizmu, patrząc w przyszłość. Obawiają się przede wszystkim wzrostu cen u dostawców oraz presji płacowej ze strony pracowników.
W usługach sytuacja jest najbardziej zróżnicowana. Branża IT oraz zakwaterowanie i gastronomia trzymają się stosunkowo stabilnie, jednak transport i gospodarka magazynowa wyraźnie odczuwają spowolnienie w przemyśle. Jeśli nie produkuje się towarów, nie ma czego przewozić – to prosta zależność, która w grudniowych danych GUS jest widoczna jak na dłoni. Firmy transportowe są obecnie jedną z grup najbardziej pesymistycznie nastawionych do nadchodzących miesięcy.
Bariery, które duszą polski biznes
Warto przyjrzeć się temu, co najbardziej spędza sen z powiek polskim prezesom i właścicielom firm. Według raportu GUS, lista przeszkód jest długa, ale na czoło wysuwają się trzy główne bariery:
- Koszty zatrudnienia: To problem numer jeden dla niemal każdej branży. Rosnąca płaca minimalna i presja na podwyżki przy jednoczesnym braku wykwalifikowanych rąk do pracy sprawiają, że rentowność firm spada.
- Niepewność sytuacji gospodarczej: Przedsiębiorcy nie lubią zmian i braku przewidywalności. Trudno planować inwestycje na lata, gdy prawo podatkowe i ceny energii zmieniają się dynamicznie.
- Niedostateczny popyt: To nowość w zestawieniu ostatnich lat. Po okresie, gdy kupowaliśmy „wszystko na pniu”, konsumenci stali się bardziej ostrożni.
Co nas czeka w 2026 roku? Raport GUS o koniunkturze to sygnał ostrzegawczy. Polska gospodarka wchodzi w nowy rok na „niskich obrotach”. Dla nas, konsumentów, może to oznaczać mniejszą dynamikę wzrostu płac, ale być może także większą walkę sklepów o klienta, co mogłoby wyhamować inflację. Jedno jest pewne: polski biznes czeka rok wielkiej próby charakteru i elastyczności.
Źródło: Główny Urząd Statystyczny, Koniunktura gospodarcza w grudniu 2025 r.