Zbierała paragony po klientach. Tyle ukradła przez tydzień, grozi jej do 8 lat więzienia
Większość klientów zostawia go na ladzie bez zastanowienia. To drobny gest, który wydaje się bez znaczenia, ale w praktyce może mieć poważne konsekwencje. W ostatnim czasie wraca temat nadużyć, o których kupujący często nie mają pojęcia. Mechanizm jest prostszy, niż mogłoby się wydawać, a skutki odczuwają nie tylko sklepy. Sprawa dotyczy codziennych zakupów i zwykłych sytuacji przy kasie. Czy klienci faktycznie wiedzą, co dzieje się z dokumentem, który zostawiają za sobą?
- Rutyna przy kasie i chwila nieuwagi
- Fałszywe zwroty i rosnąca skala zjawiska
- 34 zwroty w tydzień. Kulisy sprawy z Wałbrzycha
Rutyna przy kasie i chwila nieuwagi
Zakupy spożywcze, szybka wizyta w drogerii czy drobne sprawunki po pracy to codzienność dla milionów Polaków. Przy kasie większość klientów skupia się na płatności, pakowaniu zakupów i wyjściu ze sklepu. Paragon bywa traktowany jak zbędny świstek – ląduje na ladzie, w koszu lub zostaje zabrany przez kolejną osobę w kolejce.
Ta pozornie nieistotna decyzja rzadko budzi refleksję. Klienci wychodzą z założenia, że skoro nie planują zwrotu, dokument sprzedaży nie jest im do niczego potrzebny. W praktyce jednak pozostawiony paragon może stać się narzędziem do nadużyć, o czym coraz częściej informują media i służby.
Co istotne, problem nie dotyczy jedynie dużych sieci handlowych. Pojawia się zarówno w małych sklepach osiedlowych, jak i w popularnych marketach. Schemat jest na tyle prosty, że przez długi czas potrafi pozostawać niezauważony. Jak dokładnie wygląda ten mechanizm i dlaczego klienci nie są jego świadomi?

Fałszywe zwroty i rosnąca skala zjawiska
Eksperci zwracają uwagę, że procedury zwrotów w wielu sklepach, choć tworzone z myślą o wygodzie klientów, bywają wykorzystywane w nieuczciwy sposób. Wystarczy dostęp do systemu kasowego oraz dokument potwierdzający zakup, aby uruchomić proces oddania pieniędzy.
Z doniesień medialnych wynika, że porzucone paragony są jednym z najczęściej wykorzystywanych elementów takich procederów. Co więcej, nie zawsze chodzi wyłącznie o klasyczny paragon fiskalny. W grę mogą wchodzić także inne formy potwierdzenia transakcji, które klienci traktują z podobną nonszalancją.
To sprawia, że skala zjawiska jest trudna do oszacowania. Wiele przypadków wychodzi na jaw dopiero wtedy, gdy centrale sieci handlowych zauważają nietypowe statystyki, takie jak nagły wzrost anulowanych transakcji czy zwrotów. Wcześniej wszystko wygląda jak standardowa obsługa klienta.
34 zwroty w tydzień. Kulisy sprawy z Wałbrzycha
Jedna z ostatnich spraw, która zwróciła uwagę opinii publicznej, dotyczy 24-letniej kasjerki z Wałbrzycha. Pracownica jednego ze sklepów systematycznie zbierała paragony pozostawiane przez klientów, a następnie wykorzystywała je do dokonywania fikcyjnych zwrotów pieniędzy.
Jak ustalili śledczy, kobieta pracowała w sklepie przy ulicy Kasztelańskiej i była zatrudniona zaledwie od trzech miesięcy. Niedługo wcześniej otrzymała specjalną kartę umożliwiającą anulowanie transakcji, co okazało się kluczowe dla całego procederu.
Centrala sieci została zaalarmowana, gdy w statystykach pojawił się gwałtowny wzrost liczby zwrotów. W jednym dniu kasjerka anulowała aż 17 transakcji, a w ciągu tygodnia dokonała łącznie 34 fikcyjnych zwrotów, dzięki czemu ukradła około 3 tys. zł.

Sprawą zajęli się funkcjonariusze Komisariatu Policji I w Wałbrzychu. Kobieta została zatrzymana i usłyszała zarzut oszustwa, za który grozi jej do 8 lat pozbawienia wolności.
To jednak nieodosobniony przypadek. W 2025 roku media informowały o kasjerze z gdańskiego outletu odzieżowego, który dzięki 60 fikcyjnym zwrotom wyłudził 50 tys. zł. Z kolei w 2024 roku głośno było o praktykancie z pizzerii w Kościerzynie, który przez dwa tygodnie zbierał paragony i ukradł 7,6 tys. zł.
Eksperci i skarbówka podkreślają jedno: paragon to nie śmieć, a dokument, który po zakończeniu zakupów warto zabrać ze sobą i samodzielnie zutylizować lub zachować na wypadek rzeczywistego zwrotu.
Pozostawiony na ladzie paragon może wydawać się drobiazgiem, ale w praktyce bywa narzędziem poważnych nadużyć finansowych. Sprawa z Wałbrzycha pokazuje, jak łatwo wykorzystać nieuwagę klientów i jak długo taki proceder może pozostać niezauważony. Wniosek jest prosty – zabranie paragonu to nie formalność, lecz element własnego bezpieczeństwa, który chroni nie tylko sklep, ale i cały system.