Wyszła z domu na pogrzeb, a ZUS odebrał jej zasiłek. Sąd orzekł jednoznacznie, wyrok da nadzieję wielu Polakom
Zwolnienie lekarskie od lat kojarzy się wielu Polakom z koniecznością niemal całkowitego zamknięcia w czterech ścianach. Kontrole Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, mające na celu ukrócenie nadużyć, stały się postrachem dla osób faktycznie potrzebujących odpoczynku i rekonwalescencji. Czy jednak krótka nieobecność w domu, podyktowana ważnymi względami rodzinnymi, takimi jak udział w pochówku bliskiej osoby, faktycznie daje urzędnikom prawo do wstrzymania wypłaty świadczeń?
- Szczegółowe kontrole ZUS
- ZUS weryfikuje sposób wykorzystania zwolnienia
- Sąd stanął po stronie ubezpieczonej, której ZUS chciał odebrać zasiłek
Szczegółowe kontrole ZUS
System ubezpieczeń społecznych w Polsce opiera się na zasadzie, że zasiłek chorobowy ma zastąpić wynagrodzenie w czasie, gdy pracownik jest niezdolny do świadczenia obowiązków zawodowych. Kluczowym dokumentem jest tu zaświadczenie lekarskie (L4), które może zawierać adnotację „chory może chodzić” (kod 2) lub „chory musi leżeć” (kod 1).
Wiele osób błędnie interpretuje kod drugi jako niemal pełną wolność w dysponowaniu czasem, podczas gdy w rzeczywistości pozwala on jedynie na wykonywanie podstawowych czynności życiowych, takich jak wizyta w aptece, udanie się do lekarza czy zrobienie niezbędnych zakupów spożywczych.

Każda inna aktywność, która w oczach kontrolera ZUS może opóźnić proces powrotu do zdrowia, bywa kwalifikowana jako wykorzystywanie zwolnienia niezgodnie z jego przeznaczeniem. Właśnie na tym gruncie dochodzi do największej liczby sporów, gdzie urzędnicy z aptekarską precyzją wyliczają minuty spędzone poza domem, często zapominając o specyfice schorzeń, zwłaszcza tych o podłożu psychicznym.
Warto przypomnieć, że w 2023 roku ZUS przeprowadził setki tysięcy kontroli, które zakończyły się wstrzymaniem lub cofnięciem świadczeń na łączną kwotę idącą w miliony złotych. Statystyki te pokazują, że machina kontrolna działa na pełnych obrotach, a inspektorzy nie wahają się pukać do drzwi ubezpieczonych nawet w weekendy. Problem pojawia się w momencie, gdy sztywne przepisy zderzają się z życiowymi tragediami i sytuacjami nadzwyczajnymi.

Prawo do zasiłku chorobowego (świadczenia wypłacanego z funduszu chorobowego w razie niezdolności do pracy) jest ściśle chronione, ale orzecznictwo sądowe wielokrotnie wskazywało, że nie można od chorego wymagać rezygnacji z elementarnych zachowań ludzkich, o ile nie stoją one w rażącej sprzeczności z zaleceniami medycznymi. Granica jest jednak płynna, co sprawia, że każda sprawa musi być rozpatrywana indywidualnie, a rutynowe podejście urzędników często kończy się dotkliwymi sankcjami finansowymi dla ubezpieczonych.
ZUS weryfikuje sposób wykorzystania zwolnienia
Sytuacja komplikuje bardziej, gdy powodem zwolnienia lekarskiego nie jest złamana noga czy grypa, lecz zaburzenia depresyjne lub lękowe. Jak opisuje redakcja “Faktu”, Pani Katarzyna M., która przez trzy dekady była związana zawodowo z Pocztą Polską, znalazła się w niezwykle trudnym momencie życia. W styczniu 2025 roku, borykając się z głęboką depresją, udała się na L4. Schorzenie to, w przeciwieństwie do chorób somatycznych, często wymaga od pacjenta aktywności na świeżym powietrzu, kontaktu z ludźmi czy wręcz unikania izolacji, co potwierdzają współczesne standardy terapeutyczne.
Mimo zakończenia stosunku pracy z dotychczasowym pracodawcą, pani Katarzyna kontynuowała leczenie, a jej stan zdrowia był regularnie dokumentowany przez lekarza specjalistę. To właśnie w tym okresie doszło do zdarzenia, które stało się zarzewiem długotrwałego sporu z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych. Kobieta zdecydowała się na wyjazd na pogrzeb wujka, uznając, że pożegnanie bliskiej osoby jest jej moralnym obowiązkiem i elementem procesu domykania trudnych spraw osobistych.

ZUS, dokonując weryfikacji sposobu wykorzystania zwolnienia, uznał jednak, że wyjazd na uroczystości pogrzebowe stanowi rażące naruszenie zasad przebywania na L4. Argumentacja organu była chłodna i biurokratyczna: skoro chora była w stanie podróżować i uczestniczyć w zgromadzeniu, to znaczy, że nie była niezdolna do pracy w stopniu wymagającym pobierania zasiłku. Decyzja była natychmiastowa – odebranie prawa do świadczenia i konieczność zwrotu pobranych już środków.
Przypadek ten wywołał falę oburzenia, ponieważ uderzył w osobę znajdującą się w kruchym stanie psychicznym, dla której udział w rodzinnym wydarzeniu mógł mieć wymiar wręcz terapeutyczny. Urzędnicy nie wzięli pod uwagę, że depresja rządzi się innymi prawami niż zapalenie płuc, a zamykanie pacjenta w odosobnieniu może jedynie pogorszyć jego kondycję.
Zobacz też: Tyle ma wynosić płaca minimalna. Kolejna granica przekroczona
Sąd stanął po stronie ubezpieczonej, której ZUS chciał odebrać zasiłek
Jak podał Fakt, pani Katarzyna nie poddała się jednak biurokratycznej presji i skierowała sprawę na drogę sądową. Finał tego procesu stał się ważnym sygnałem dla wszystkich ubezpieczonych, którzy czują się pokrzywdzeni arbitralnymi decyzjami urzędników. Sąd, po przeanalizowaniu dokumentacji medycznej oraz okoliczności wyjazdu, zakwestionował stanowisko ZUS. Kluczowe okazało się ustalenie, czy incydentalne wyjście z domu na pogrzeb faktycznie mogło negatywnie wpłynąć na proces leczenia depresji.
Orzeczenie było jednoznaczne: udział w pochówku bliskiej osoby nie może być uznany za wykorzystywanie zwolnienia lekarskiego niezgodnie z jego celem, zwłaszcza w kontekście schorzeń psychicznych. Sąd podkreślił, że L4 nie jest karą pozbawienia wolności, a ubezpieczony zachowuje prawo do uczestnictwa w najważniejszych wydarzeniach rodzinnych, o ile ich charakter nie pogarsza jego stanu zdrowia.
Zwycięstwo pani Katarzyny potwierdza, że od decyzji Zakładu Ubezpieczeń Społecznych warto i należy się odwoływać. Proces ten pokazuje również, że sędziowie coraz częściej patrzą na przepisy przez pryzmat ludzkiej empatii i nowoczesnej wiedzy medycznej, a nie tylko sztywnych wytycznych kontrolnych. Dla wielu osób zasiłek chorobowy to jedyne źródło utrzymania w czasie walki o powrót do sprawności, dlatego jego niesłuszne odebranie jest formą przemocy ekonomicznej.
W starciu z wielką instytucją ubezpieczony nie jest na straconej pozycji, o ile posiada rzetelną dokumentację i odwagę, by walczyć o swoje prawa. Ostatecznie sprawiedliwość zwyciężyła, a Pani Katarzyna odzyskała nie tylko należne jej pieniądze, ale przede wszystkim godność, której próbowała pozbawić ją niefortunna decyzja organu rentowego.