Wydostaną dziesiątki tysięcy turystów z Bliskiego Wschodu. To największa w historii kraju ewakuacja, a co z Polakami?
Gwałtowna eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie doprowadziła do bezprecedensowych zakłóceń w ruchu lotniczym i chaosu komunikacyjnego w regionie. Zamknięte przestrzenie powietrzne sparaliżowały podróże tysięcy osób, w tym obywateli państw europejskich. Już wiadomo, kto będzie ewakuowany.
- Globalny paraliż nieba i tysiące uwięzionych pasażerów
- Sytuacja na lotniskach na Bliskim Wschodzie
- Ogromna ewakuacja obywateli europejskiego państwa. Co z Polakami?
Globalny paraliż nieba i tysiące uwięzionych pasażerów
W miniony weekend świat obiegły dramatyczne informacje o gwałtownej eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie. Ataki sił Izraela oraz USA na cele w Iranie wywołały natychmiastową reakcję odwetową Teheranu, co doprowadziło do paraliżu komunikacyjnego w całym regionie. Tysiące pasażerów, w tym liczni turyści i osoby podróżujące służbowo, utknęło w portach przesiadkowych.
Eskalacja działań wojennych doprowadziła do bezprecedensowej blokady korytarzy powietrznych nad Iranem, Irakiem, Jordanią czy Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Tylko w ciągu ostatnich kilkudziesięciu godzin odwołano ponad 3400 lotów. Rządy poszczególnych państw rozpoczęły już przygotowania do ewakuacji swoich obywateli z terenów objętych konfliktem. Jakie działania w tym zakresie podejmują polskie władze?

Sytuacja na lotniskach na Bliskim Wschodzie
Największy chaos zapanował w gigantycznych portach przesiadkowych, takich jak Dubaj, Abu Zabi czy Doha. Na lotnisku w Dubaju doszło do paniki po doniesieniach o irańskich dronach, które miały uszkodzić jeden z terminali. Podróżni opisują dramatyczne sceny: zadymione korytarze, tłumy uciekających ludzi i wielogodzinne koczowanie na terminalach bez jasnych informacji o dalszym losie. Sytuacja dotknęła nie tylko osoby przebywające bezpośrednio w strefie konfliktu, ale także setki turystów w Azji, m.in. na Sri Lance czy w Omanie, którzy nie mogą wrócić do Europy z powodu zamkniętego nieba.
Część linii lotniczych, w tym Qatar Airways, przedłużyła zawieszenie rejsów do odwołania. Dla branży turystycznej to logistyczny koszmar, który wymusza dłuższe trasy i wyższe ceny biletów. Turyści, którzy trafili do hoteli opłacanych przez przewoźników lub lokalne władze, mają wprawdzie zapewniony dach nad głową, jednak ich sytuacja pozostaje niepewna ze względu na ryzyko dalszych ataków rakietowych na kraje sprzyjające Stanom Zjednoczonym. Co już wiadomo o planowanych ewakuacjach?

Ogromna ewakuacja obywateli europejskiego państwa. Co z Polakami?
Aby zapewnić turystom bezpieczny powrót do domów, działania podjęła Unia Europejska. Cypryjska prezydencja uruchomiła unijny mechanizm reagowania kryzysowego (IPCR), który ma służyć koordynacji działań konsularnych wszystkich 27 państw członkowskich. Eksperci do spraw konsularnych debatują w Brukseli nad stworzeniem wspólnego planu działania, który pozwoliłby na bezpieczne wywiezienie obywateli UE z regionu objętego walkami. Sytuację komplikuje fakt, że Iran skierował swoje uderzenia odwetowe w bazy USA i porty lotnicze państw wspierających Waszyngton.
W obliczu rosnącego zagrożenia niektóre państwa zdecydowały się na podjęcie bardziej zdecydowanych kroków. Najbardziej spektakularny plan przedstawiła Wielka Brytania, przygotowując operację ewakuacyjną, która ma być największym tego typu przedsięwzięciem w historii kraju. Szacuje się, że pomoc ma objąć co najmniej 76 tysięcy obywateli brytyjskich, choć niektóre źródła mówią o planach zabezpieczających powrót nawet dla 100 tysięcy osób mieszkających i wypoczywających w państwach Zatoki. Foreign Office potwierdziło, że dziesiątki tysięcy osób zdążyły już zarejestrować swoje dane w systemach kryzysowych.
Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zajęło stanowisko, które różni się od działań Londynu. Rzecznik resortu, Maciej Wewiór, stwierdził: Polska nie wyśle na Bliski Wschód samolotów wojskowych w celu ewakuacji obywateli. MSZ argumentuje, że operacje takie będą możliwe dopiero po zakończeniu aktywnych działań wojennych i przywróceniu bezpieczeństwa w przestrzeni powietrznej. Według danych resortu w najbardziej zagrożonych krajach przebywa obecnie niewielka liczba zarejestrowanych Polaków: 5 osób w Iranie, 40 w Libanie i ponad 200 w Izraelu.
Zamiast ewakuacji państwo oferuje wsparcie informacyjne i opiekę konsularną. Uruchomiono specjalną infolinię pod numerem +48 22 523 88 80. Dyplomaci apelują do rodaków o zachowanie spokoju i pozostanie w bezpiecznych miejscach schronienia. Kluczowym zaleceniem pozostaje rejestracja w systemie Odyseusz, co jest fundamentem dla konsulów w razie konieczności podjęcia nagłych działań. Głównym przesłaniem pozostaje oczekiwanie na stabilizację sytuacji pod opieką polskich placówek.