Wielkie zmiany w opłatach za sanatioria. Seniorzy tylko na to czekali. NFZ podjął decyzję
Opłaty za sanatorium na NFZ zmieniają się od października 2026 roku. Pobyt będzie tańszy, bo za nocleg i wyżywienie kuracjusze zapłacą mniej niż latem. To nie chwilowa promocja, lecz rutynowe wejście w tańszy sezon rozliczeniowy. Znacznie mniej entuzjazmu budzi jednak inna decyzja NFZ, która w tle uderza w same uzdrowiska.
Przejście z sezonu letniego na jesienno-zimowy oznacza formalną zmianę urzędowych stawek, które ustala Ministerstwo Zdrowia. Pacjenci zyskają niższe opłaty za turnusy zaczynające się po 30 września. W tym samym czasie zarządcy ośrodków alarmują, że planowane zmiany w rozliczeniach zagrożą płynności finansowej uzdrowisk w całym kraju.
Ile zaoszczędzi pacjent poza sezonem letnim
Wysokość opłaty zależy od standardu pokoju. Sezon niski trwa od 1 października do 30 kwietnia i to wtedy stawki są niższe. Dla 21-dniowego turnusu wygląda to następująco:
- pokój jednoosobowy z pełnym węzłem sanitarnym – 32,60 zł za dobę zamiast letnich 40,90 zł, czyli 684,60 zł za turnus zamiast 858,90 zł (oszczędność 174,30 zł),
- pokój jednoosobowy typu studio – 26,10 zł za dobę zamiast 37,40 zł, co daje największą oszczędność, bo aż 237,30 zł na turnusie,
- miejsce w pokoju wieloosobowym bez łazienki – najtańszy wariant, 10,60 zł za dobę.
Osoby wyjeżdżające na przełomie września i października nie zapłacą jednej stawki za cały pobyt. Dni wrześniowe rozlicza się według sezonu wysokiego, a październikowe według niskiego, więc im więcej dni przypada już na październik, tym niższy rachunek.
Co pokrywa Fundusz, a za co płaci kuracjusz
Niższe taryfy nie znoszą pozostałych wydatków. NFZ finansuje wyłącznie świadczenia medyczne, w tym zabiegi zlecone przez lekarza. Pacjent musi sam pokryć koszt dojazdu, opłatę uzdrowiskową w kurorcie oraz ewentualne zabiegi wykraczające poza cel skierowania, a także pobyt opiekuna, jeśli z niego korzysta.
Kwota, którą dopłaca pacjent, zależy nie tylko od pokoju, ale też od tego, dokąd i po co jedzie. Zasady są następujące:
- sanatorium uzdrowiskowe (dorośli) – pobyt trwa 21 dni i trzeba dopłacić do wyżywienia i noclegu,
- szpital uzdrowiskowy – pobyt także trwa 21 dni, ale jest w całości bezpłatny,
- rehabilitacja uzdrowiskowa – trwa 28 dni; w sanatorium jest płatna, a w szpitalu bezpłatna.
Zupełnie z opłat zwolnione są za to dzieci i młodzież do 18 lat (a jeśli się uczą, to do 26 lat) oraz dzieci z orzeczonym znacznym stopniem niepełnosprawności.
Spór o współczynnik 1,05. Cięcia od 2027 roku
Podczas gdy pacjenci oszczędzają, wokół finansowania samych ośrodków narasta konflikt, ale dotyczy on innego terminu. Od 1 stycznia 2027 roku NFZ likwiduje współczynnik korygujący 1,05, który podnosił wartość rozliczanych świadczeń uzdrowiskowych o 5%. Odpowiednie zarządzenie prezesa Funduszu weszło w życie 16 września 2026 roku, ale nowe zasady obejmą świadczenia dopiero od nowego roku. Dzięki tej zmianie w budżecie NFZ ma pozostać około 118 mln zł.
Fundusz tłumaczy decyzję obowiązkiem oszczędnego gospodarowania publicznymi pieniędzmi i tym, że współczynnik nie był powiązany z jakością świadczeń. Wskazuje też, że nakłady na leczenie uzdrowiskowe i tak wyraźnie wzrosły, z 1,5 mld zł w 2023 roku do 2,3 mld zł, czyli o ponad połowę. Likwidacji bonusu towarzyszy zmiana korzystna dla branży: zniesienie obowiązku realizowania świadczeń we wszystkich kierunkach leczniczych przypisanych uzdrowisku, co daje placówkom większą swobodę w organizacji leczenia.
Branża i politycy protestują
Środowisko uzdrowiskowe widzi w tym przede wszystkim cięcie w sektorze, który i tak jest niedofinansowany. Przedstawiciele branży podkreślają, że na lecznictwo uzdrowiskowe przypada zaledwie około 1,09% budżetu NFZ, a stawki odpłatności są zamrożone od 2022 roku mimo starań o ich waloryzację. Krytycznie projekt oceniła też Naczelna Rada Lekarska.
Sprzeciw wybrzmiał również w Sejmie. Jak relacjonuje Fakt, podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Lecznictwa Uzdrowiskowego 3 września poseł PiS Patryk Wicher ostrzegał, że likwidacja współczynnika uderzy w jakość leczenia.
To wyhamuje remonty, naprawy sprzętu. Spowoduje ograniczenie jakości – mówił cytowany przez portal parlamentarzysta.
Jego zdaniem sanatoria będą zmuszone oferować tańsze zabiegi, a na jakości straci również wyżywienie. Wicher zaapelował przy tym do NFZ i Ministerstwa Zdrowia o odwrotny kierunek działań.
Ja na państwa miejscu zwiększałbym wydatki na uzdrowiska, bo lecznictwo uzdrowiskowe jest najtańszym sposobem profilaktyki – dodał, zwracając się do przedstawicieli Funduszu i resortu.
