Unia sięga po rosyjskie pieniądze. Ławrow grzmi, "antyrosyjska histeria" skazana na porażkę
W środę, 7 stycznia, w dniu prawosławnego Bożego Narodzenia, głos zabrał szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow. W ostrych słowach skrytykował on europejskich liderów, wieszcząc ich strategii sromotną klęskę. Wszystko to dzieje się w cieniu niedawnych, szokujących słów Władimira Putina, który wojnę na Ukrainie próbował ubrać w szaty religijnej misji.
- Sankcje i zamrożone miliardy. Jak Unia Europejska walczy z Kremlem?
- Putin o "bożej misji" żołnierzy. Szokujące słowa w cerkwi
- Ławrow przerywa milczenie. "Antyrosyjska histeria" skazana na porażkę
Sankcje i zamrożone miliardy. Jak Unia Europejska walczy z Kremlem?
Od momentu pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę w lutym 2022 roku, Unia Europejska przeszła długą drogę – od szoku i niedowierzania, po zorganizowaną machinę gospodarczą wymierzoną w rosyjską gospodarkę. Przez ostatnie cztery lata Wspólnota nałożyła na Federację Rosyjską bezprecedensową liczbę pakietów sankcyjnych. Ich celem było i jest odcięcie Kremla od funduszy potrzebnych do finansowania machiny wojennej.
Działania Brukseli były wielotorowe:
- Sektor energetyczny: Drastyczne ograniczenie importu rosyjskiego węgla, ropy i gazu, co przez dekady było głównym źródłem dochodów Moskwy.
- Sektor finansowy: Odcięcie kluczowych rosyjskich banków od systemu SWIFT, paraliżując ich zdolność do transakcji międzynarodowych.
- Technologie: Wprowadzenie restrykcji uniemożliwiających import nowoczesnych podzespołów, niezbędnych do produkcji broni.
Jednak "atomową opcją" w gospodarczym arsenale Zachodu okazało się zamrożenie aktywów Centralnego Banku Rosji, przechowywanych w europejskich i amerykańskich instytucjach finansowych. Mowa o kwotach rzędu setek miliardów euro (głównie w belgijskim Euroclear). Przez lata trwała debata prawna, co z tymi pieniędzmi zrobić. W 2025 i 2026 roku Unia przeszła od słów do czynów, decydując się na mechanizmy pozwalające wykorzystywać zyski generowane przez te aktywa (odsetki) na rzecz odbudowy i uzbrajania Ukrainy. To właśnie ten ruch, naruszający "święte prawo własności" w oczach Moskwy, stał się zarzewiem najnowszego konfliktu dyplomatycznego.

Putin o "bożej misji" żołnierzy. Szokujące słowa w cerkwi
Zanim jednak doszło do wymiany zdań o pieniądzach, świat z uwagą przysłuchiwał się narracji budowanej przez Władimira Putina w okresie świątecznym. Rosyjski dyktator, starając się podtrzymać morale zmęczonego wojną społeczeństwa, coraz częściej sięga po argumenty metafizyczne i religijne.
Podczas nabożeństwa bożonarodzeniowego (celebrowanego w Rosji zgodnie z kalendarzem juliańskim), prezydent Rosji wygłosił przemówienie, które zszokowało zachodnich obserwatorów. Putin, stojąc w blasku świec i otoczeniu duchownych, stwierdził, że rosyjscy żołnierze walczący na froncie nie są po prostu wojskowymi wykonującymi rozkazy. Według niego, pełnią oni misję znacznie wyższą – "wypełniają wolę Boga".
Ta sakralizacja wojny, przedstawianie agresji jako świętego obowiązku i walki dobra ze złem, ma na celu konsolidację narodu wokół Kremla. Putin sugeruje, że Rosja jest ostatnim bastionem tradycyjnych wartości, walczącym z "bezbożnym Zachodem". Takie postawienie sprawy zamyka drogę do racjonalnych negocjacji, sprowadzając konflikt do poziomu egzystencjalnego starcia cywilizacji, w którym – zdaniem Putina – Bóg jest po stronie Moskwy.

Ławrow przerywa milczenie. "Antyrosyjska histeria" skazana na porażkę
Odpowiedź na europejskie plany wykorzystania rosyjskich aktywów nadeszła w środę, 7 stycznia 2026 roku. Siergiej Ławrow, szef rosyjskiego MSZ, cytowany przez państwowe media, nie przebierał w słowach. W dniu, w którym prawosławni wierni świętują Narodzenie Pańskie, główny dyplomata Kremla skupił się na atakowaniu Zachodu.
Ławrow stwierdził wprost, że polityka Unii Europejskiej polegająca na dalszym wspieraniu Ukrainy – zarówno militarnym, jak i finansowym (kosztem rosyjskich aktywów) – jest "skazana na porażkę".
Według rosyjskiego ministra, działania europejskich przywódców nie wynikają z chłodnej kalkulacji czy troski o prawo międzynarodowe, ale są przejawem "antyrosyjskiej histerii". Ławrow próbuje przekonywać rosyjską opinię publiczną oraz kraje tzw. Globalnego Południa, że Europa działa w amoku, kradnąc cudzą własność i przedłużając konflikt, który – w narracji Moskwy – jest już rozstrzygnięty.
Słowa te są jasnym sygnałem, że Rosja obawia się utraty zamrożonych miliardów. Retoryka o "porażce Unii" ma maskować nerwowość Kremla. Użycie rosyjskich pieniędzy przeciwko samej Rosji to dla Putina i Ławrowa nie tylko strata finansowa, ale przede wszystkim wizerunkowy policzek. Mimo gróźb i zaklinania rzeczywistości przez Ławrowa, Europa w 2026 roku zdaje się być bardziej zdeterminowana niż kiedykolwiek, by to agresor zapłacił rachunek za wywołaną przez siebie wojnę.