biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Polska i Świat > Tyle pieniędzy z Sejmu dostał Marcin Romanowski. 280 tys. zł to nie wszystko
Julia Bogucka
Julia Bogucka 28.02.2026 08:23

Tyle pieniędzy z Sejmu dostał Marcin Romanowski. 280 tys. zł to nie wszystko

Tyle pieniędzy z Sejmu dostał Marcin Romanowski. 280 tys. zł to nie wszystko
Fot. Wojciech Olkusnik/East News

Polska polityka po raz kolejny udowadnia, że przepisy nie zawsze nadążają za trudną rzeczywistością. Kiedy organy ścigania bezskutecznie próbują sprowadzić znanego posła do kraju, kwestie finansowe wydają się z pozoru całkowicie zamknięte. Prawda jest jednak inna, a publiczne środki nadal płyną strumieniem, rodząc duże emocje.

  • Kontrowersje wokół Funduszu Sprawiedliwości
  • Kancelaria Sejmu potwierdza rozdysponowanie pieniędzy
  • Prawo nie nadąża za rzeczywistością polityczną

Kontrowersje wokół Funduszu Sprawiedliwości

Polski Sejm, stanowiący fundament naszej krajowej demokracji, składa się z 460 posłów wybieranych w powszechnym głosowaniu. Zasiadanie w tych ławach to nie tylko misja tworzenia prawa, ale również szereg unikalnych przywilejów mających ułatwiać codzienną pracę. Jak to jednak bywa w wielkiej polityce, ten niezwykle skomplikowany mechanizm państwowy nie jest wolny od zaskakujących luk. Jaskrawym przykładem zderzenia poselskich uprawnień z prokuratorskimi zarzutami jest głośna sprawa byłego wiceministra sprawiedliwości.

Tyle pieniędzy z Sejmu dostał Marcin Romanowski. 280 tys. zł to nie wszystko
Fot. Adam Burakowski/East News

Marcin Romanowski odpowiadał w przeszłości za nadzór nad potężnym Funduszem Sprawiedliwości. Instytucja, pierwotnie powołana do pomocy ofiarom przestępstw, znalazła się pod lupą śledczych w związku z podejrzeniami o gigantyczne nieprawidłowości. Sprawa nabrała niespotykanego tempa, gdy wnikliwie przeanalizowano wielomilionowe dotacje, a sam zainteresowany w cieniu ogromnego medialnego szumu stracił swój parlamentarny immunitet.

Otworzyło to drogę do działań prokuratury, która zabezpieczyła majątek o wartości blisko 115 milionów złotych. Sytuacja prawna polityka drastycznie skomplikowała się pod koniec ubiegłego roku, kiedy to oficjalnie wydano za nim list gończy. Powodem tego ostatecznego kroku były nie tylko coraz mocniejsze dowody gromadzone w śledztwie, ale przede wszystkim uporczywe unikanie stawiennictwa przed organami ścigania. Dla przeciętnego obywatela taki status oznaczałby natychmiastowe problemy i konieczność ciągłej ucieczki. Parlamentarzysta znalazł jednak schronienie na terytorium Węgier, skutecznie paraliżując tym samym działania rodzimych służb. Europejskie mechanizmy współpracy policyjnej zderzają się tutaj z twardym murem dyplomatycznych układów, a sam poseł wciąż oficjalnie sprawuje swój mandat.

Kancelaria Sejmu potwierdza rozdysponowanie pieniędzy

Każdy aktywny parlamentarzysta otrzymuje z publicznej kasy dedykowane środki na funkcjonowanie w swoim własnym okręgu wyborczym. Pieniądze te, znane potocznie jako ryczałt na biuro poselskie (stała kwota wypłacana co miesiąc na pokrycie wydatków związanych z wykonywaniem mandatu), mają z urzędu opłacać koszty wynajmu lokali, rachunki za media, a także pensje zatrudnionych współpracowników. Teoretycznie wszystkie te nakłady powinny służyć wyłącznie sprawnym kontaktom z obywatelami i rozwiązywaniu ich lokalnych problemów.

Tyle pieniędzy z Sejmu dostał Marcin Romanowski. 280 tys. zł to nie wszystko
Fot. Dawid Wolski/East News

W praktyce system ten bywa zaskakująco elastyczny i oderwany od rzeczywistości. Z najnowszych informacji przytaczanych przez Business Insider wynika, że Marcin Romanowski otrzymał w ramach sejmowych przydziałów oszałamiającą kwotę niemal 280 tysięcy złotych na utrzymanie swojej politycznej placówki. Jak to możliwe, że poszukiwany listem gończym człowiek wciąż swobodnie dysponuje takim budżetem? Odpowiedź tkwi w archaicznej konstrukcji obowiązujących przepisów. Samo ukrywanie się przed organami ścigania nie powoduje automatycznego odcięcia posła od strumienia publicznych pieniędzy. To jednak wcale nie koniec tej instytucjonalnej hojności, która może przyprawić o zawrót głowy. Poszukiwany polityk dostał dodatkowe 5 tysięcy złotych z przeznaczeniem na remont i wyposażenie swojego biura.

W 2025 r. poseł Marcin Romanowski nie otrzymywał uposażenia poselskiego oraz diety parlamentarnej. W 2025 r. posłowi wypłacono ryczałt na pokrycie kosztów związanych z funkcjonowaniem biura poselskiego w łącznej wysokości 279 720 zł oraz środki na remont i wyposażenie biura poselskiego w wysokości 5 000 zł - czytamy w oświadczeniu Kancelarii Sejmu przesłanym Wirtualnej Polsce.

Biuro poselskie staje się w tym groteskowym wręcz kontekście jedynie bardzo drogą fasadą, finansowaną wprost z naszych podatków, podczas gdy główny lokator przebywa setki kilometrów od granic kraju. Należy zadać sobie fundamentalne pytanie: czy państwo powinno sponsorować infrastrukturę osobie, która jawnie unika konfrontacji z polskim wymiarem sprawiedliwości?

Zobacz też: Niemcy mają poważne problemy. Tak źle jeszcze nie było

Prawo nie nadąża za rzeczywistością polityczną

Obecna sytuacja bezlitośnie obnaża gigantyczną lukę w polskich regulacjach konstytucyjnych i regulaminie samego Sejmu. Pieniądze z Kancelarii Sejmu są obecnie wypłacane niejako z automatu każdemu obywatelowi, który legalnie posiada ważny mandat wyborczy, niezależnie od jego aktualnej sytuacji prawnej. Urzędnicy decydujący o przelewach mają całkowicie związane ręce i nie dysponują absolutnie żadnymi instrumentami, aby zgodnie z prawem wstrzymać transfer środków na biuro poselskie wyłącznie na podstawie listu gończego.

Skutki takiego stanu rzeczy są wprost katastrofalne dla kruchych fundamentów społecznego zaufania do instytucji państwowych. Obywatele, zmagający się każdego dnia z wyzwaniami gospodarczymi i rosnącymi kosztami życia, widzą nad wyraz wyraźnie, że dla politycznej elity najwyraźniej istnieją odrębne, znacznie łagodniejsze zasady gry. Każda złotówka przekazana na opuszczone biuro to mocne uderzenie w poczucie elementarnej sprawiedliwości społecznej. Eksperci proponują szybkie wprowadzenie mechanizmów umożliwiających natychmiastowe zamrożenie publicznych dotacji w momencie zdiagnozowania ucieczki przed wymiarem sprawiedliwości.

Zanim jednak odpowiednie reformy ustawowe ujrzą światło dzienne i przejdą pełną ścieżkę legislacyjną, dziesiątki tysięcy złotych będą nadal miesięcznie zasilać infrastrukturę ukrywającego się za granicą byłego wiceministra. W praktyce oznacza to zderzenie dwóch porządków prawnych: z jednej strony zasady domniemania niewinności oraz formalnej ochrony mandatu poselskiego, z drugiej zaś społecznego oczekiwania, że środki publiczne powinny być wydatkowane w sposób budzący możliwie najmniej wątpliwości. Obowiązujące przepisy nie przewidują automatycznego zawieszenia finansowania działalności poselskiej w sytuacji wydania listu gończego, ponieważ mandat wygasa dopiero w ściśle określonych przypadkach wskazanych w Konstytucji i ustawach.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: