Twój kolega z pracy zarabia więcej? Nowe prawo podniesie Ci pensję
Unijna dyrektywa płacowa wprowadzi obowiązek pełnej przejrzystości zasad wynagradzania w firmach. Choć nowe przepisy nie nakazują automatycznych podwyżek, w praktyce mogą wymusić korekty pensji – zwłaszcza tam, gdzie nowi pracownicy zarabiają więcej niż osoby z wieloletnim stażem. Dla wielu pracowników będzie to pierwszy moment, w którym pracodawca będzie musiał jasno uzasadnić różnice w wynagrodzeniach.
- Dlaczego firmy będą musiały ujawnić zasady wynagradzania?
- Kto może realnie zyskać na nowych przepisach?
- Od kiedy dyrektywa zacznie obowiązywać w Polsce i co to oznacza w praktyce?
Jawność wynagrodzeń stanie się obowiązkiem, nie wyborem
Dyrektywa płacowa nakłada na pracodawców obowiązek wprowadzenia jasnych, obiektywnych i dostępnych zasad wynagradzania. Firmy będą musiały potrafić wykazać, dlaczego osoby wykonujące tę samą pracę lub pracę o tej samej wartości otrzymują różne wynagrodzenie.
Pracownicy zyskają prawo do informacji nie tylko o własnej pensji, ale także o średnich poziomach wynagrodzeń w porównywalnych grupach stanowiskowych. Oznacza to koniec dowolności i „uznaniowych” różnic, które przez lata bywały trudne do wytłumaczenia.
Dlaczego to właśnie długoletni pracownicy są w centrum zmian?
W wielu firmach przez lata narastał problem tzw. kompresji płac – nowo zatrudnieni pracownicy, przyjmowani na aktualnych stawkach rynkowych, zaczęli zarabiać tyle samo lub więcej niż osoby z wieloletnim stażem na tych samych stanowiskach.
Dyrektywa nie wprowadza zapisu o obowiązkowych podwyżkach stażowych, ale w praktyce wymusza uporządkowanie takich sytuacji. Jeśli pracodawca nie będzie w stanie wykazać obiektywnych powodów różnic w wynagrodzeniu (np. zakresu odpowiedzialności, kompetencji, wyników pracy), ryzyko naruszenia przepisów znacząco wzrośnie.
W efekcie wiele firm stanie przed wyborem: albo wyrównać wynagrodzenia, albo liczyć się z konsekwencjami prawnymi i sporami pracowniczymi.
Nie wszystko da się już ukryć. Koniec „tajemnicy płacowej”
Nowe przepisy ograniczają możliwość stosowania klauzul poufności wynagrodzeń. Pracownicy nie będą mogli być karani za ujawnianie informacji o własnych zarobkach, jeśli robią to w celu dochodzenia prawa do równego wynagrodzenia. Oznacza to, że rozmowy o pensjach przestają być tematem tabu tam, gdzie chodzi o równe traktowanie.
Co istotne, dyrektywa przyznaje pracownikom prawo do zadawania pracodawcy konkretnych pytań dotyczących systemu wynagradzania. Pracownik będzie mógł domagać się informacji m.in. o kryteriach ustalania płac oraz o średnich poziomach wynagrodzeń w porównywalnych grupach stanowiskowych. Pracodawca będzie zobowiązany udzielić odpowiedzi w rozsądnym terminie, a brak reakcji lub odpowiedzi wymijające mogą zostać uznane za naruszenie przepisów.
Dla pracodawców oznacza to konieczność realnego uporządkowania systemów płacowych, a nie tylko formalnego spełnienia obowiązków. Tam, gdzie różnice były budowane latami bez spójnych, obiektywnych zasad, dyrektywa może stać się impulsem do kosztownych korekt wynagrodzeń oraz trudnych rozmów z pracownikami.
Kiedy zmiany wejdą w życie i co powinni zrobić pracownicy?
Państwa członkowskie, w tym Polska, muszą wdrożyć dyrektywę do prawa krajowego najpóźniej do 7 czerwca 2026 roku. Prace legislacyjne już trwają, a nowe obowiązki będą wdrażane stopniowo.
Dla pracowników to moment, by:
- przyjrzeć się swojej pozycji płacowej w firmie,
- sprawdzić, czy wynagrodzenie jest spójne z zakresem obowiązków i stażem,
- przygotować się na rozmowy o podwyżkach w oparciu o obiektywne kryteria, a nie wyłącznie negocjacje indywidualne.
Dyrektywa płacowa nie gwarantuje automatycznych podwyżek, ale zmienia reguły gry. W wielu firmach to właśnie długoletni pracownicy mogą okazać się jej największymi beneficjentami.
Źródło: Biznes Info