biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Finanse > To największy "pożeracz" energii w twoim domu. Polacy prawie nigdy nie odłączają go do prądu
Julia Bogucka
Julia Bogucka 02.02.2026 18:17

To największy "pożeracz" energii w twoim domu. Polacy prawie nigdy nie odłączają go do prądu

To największy "pożeracz" energii w twoim domu. Polacy prawie nigdy nie odłączają go do prądu
Fot. pixelshot/CanvaPro

W dobie nieustannie rosnących kosztów większość polskich gospodarstw domowych z uwagą śledzi comiesięczne rachunki. Szukając oszczędności, często wymieniamy żarówki na energooszczędne czy obsesyjnie wyłączamy światło. Paradoksalnie to nie stale pracująca lodówka stanowią największe obciążenie. Ten sprzęt to największy pożeracz energii. 

  • Polacy zapłacą więcej za prąd
  • To największy pożeracz energii w polskim domu
  • Tak ograniczysz pobór energii tego sprzętu

Polacy zapłacą więcej za prąd

Sytuacja na rynku energetycznym w Polsce od kilku lat przypomina jazdę kolejką górską, a konsumenci musieli przyzwyczaić się do terminów takich jak “tarcza solidarnościowa” czy ”zamrożenie cen”. Wchodząc w 2026 rok, krajobraz ten ulega kolejnym przeobrażeniom. Choć mechanizmy osłonowe, które przez lata chroniły portfele Polaków przed drastycznymi podwyżkami, spełniły swoje zadanie w szczycie kryzysu energetycznego, obecne realia rynkowe wymuszają powrót do rynkowych mechanizmów wyceny. Eksperci wskazują, że dzięki stabilizacji cen surowców na rynkach światowych, stawki za energię czynną w taryfach na 2026 rok są na poziomie zbliżonym, a momentami nawet niższym, względem cen z okresu zamrożenia. To właśnie te "drobne” kilkuprocentowe wahania w skali makro przekładają się na realne kilkadziesiąt lub kilkaset złotych rocznie w budżecie przeciętnej rodziny.

To największy "pożeracz" energii w twoim domu. Polacy prawie nigdy nie odłączają go do prądu
Fot. Aurélie Le Moigne/CanvaPro

Wzrost świadomości energetycznej Polaków jest bezpośrednim skutkiem tej niepewności. Jeszcze dekadę temu mało kto zastanawiał się nad klasą energetyczną piekarnika czy poborem mocy w trybie czuwania telewizora. Dziś, gdy średnia cena za kilowatogodzinę (kWh), uwzględniając opłaty dystrybucyjne, oscyluje w granicach, które coraz mocniej obciążają domowe finanse, audyt energetyczny własnego mieszkania przestaje być fanaberią, a staje się koniecznością. Z danych rynkowych wynika, że Polacy coraz chętniej inwestują w inteligentne gniazdka monitorujące zużycie prądu, by na własne oczy przekonać się, gdzie uciekają ich pieniądze. Niestety, w wielu przypadkach trop prowadzi do urządzenia, bez którego trudno wyobrazić sobie nowoczesny dom.

To największy pożeracz energii w polskim domu

Powszechne przekonanie, że to lodówka jest największym pożeraczem prądu w domu, wynika z faktu, że pracuje ona 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu. Jest to jednak mylne założenie. Nowoczesne chłodziarko-zamrażarki, dzięki zaawansowanej izolacji i efektywnym kompresorom, charakteryzują się stosunkowo niskim zapotrzebowaniem na energię, zużywając średnio od 250 do 300 kWh rocznie. Tymczasem płyta indukcyjna, mimo że używana jest zaledwie przez godzinę lub dwie w ciągu dnia, deklasuje konkurencję w rankingu energochłonności. Z analizy danych serwisów branżowych, w tym raportów przytaczanych przez portal Interia Biznes, wynika, że roczne zużycie energii przez płytę indukcyjną w typowym gospodarstwie domowym może sięgać nawet 1003,75 kWh.

To największy "pożeracz" energii w twoim domu. Polacy prawie nigdy nie odłączają go do prądu
Fot. Proxima Studio/CanvaPro

Skąd bierze się tak ogromna dysproporcja? Kluczem jest zapotrzebowanie na moc chwilową. Podczas gdy lodówka w trakcie pracy pobiera kilkadziesiąt watów, standardowe pole grzewcze płyty indukcyjnej w trybie "boost” potrafi zassać z sieci od 2000 do nawet 3500 watów (2-3,5 kW). Uruchomienie czterech pól jednocześnie, na przykład podczas przygotowywania świątecznego obiadu, to obciążenie dla instalacji elektrycznej porównywalne z włączeniem kilkudziesięciu starych żarówek w tym samym momencie. Przeliczając to na konkretne kwoty, przy założeniu rynkowych stawek za energię, użytkowanie samej płyty indukcyjnej może kosztować polską rodzinę od 500 do około 600 złotych rocznie. To niemal trzykrotność kosztów generowanych przez nowoczesną pralkę czy zmywarkę, które w rocznym rozrachunku zadowalają się poborem na poziomie 200-240 kWh.

Warto w tym miejscu wspomnieć o innych “ukrytych” konsumentach, którzy często umykają naszej uwadze. Na drugim miejscu niechlubnego podium często plasuje się piekarnik elektryczny, generujący zużycie sięgające 490 kWh rocznie. Z kolei elektronika użytkowa, taka jak telewizory czy komputery stacjonarne, choć widoczna w rachunkach, rzadko dorównuje kuchennym gigantom. Przykładowo, duży telewizor LED zużywa rocznie około 80 kWh, co jest ułamkiem tego, co ”przepala” nasza płyta podczas codziennego gotowania obiadu. Mit o tym, że ładowarki do telefonów pozostawione w gniazdkach rujnują budżet, również należy włożyć między bajki, ich roczny koszt to zazwyczaj zaledwie kilka złotych.

Zobacz też: Dodatkowe 250 złotych dla ponad 100 tys. Polaków. Wystarczy spełnić te warunki

Tak ograniczysz pobór energii tego sprzętu

Świadomość, że gotowanie na indukcji jest najdroższą czynnością w domowym bilansie energetycznym, nie oznacza, że powinniśmy wrócić do kuchni węglowych. Technologia indukcyjna, mimo wysokiego poboru mocy, charakteryzuje się najwyższą sprawnością energetyczną spośród dostępnych rozwiązań elektrycznych, energia trafia bezpośrednio w dno naczynia, a nie ucieka na boki, jak w przypadku tradycyjnych płyt ceramicznych czy gazowych. Problem leży nie w samej technologii, ale w sposobie jej użytkowania. Wysokie rachunki są często ceną za nasze przyzwyczajenia i brak wiedzy o fizyce gotowania. Gotowanie bez pokrywki to jeden z najczęstszych grzechów, który zwiększa zużycie energii o co najmniej 30 procent. Ciepło uciekające wraz z parą wodną to dosłownie pieniądze wyrzucane w powietrze.

Kolejnym aspektem, który warto wziąć pod uwagę w kontekście rosnących cen prądu, jest umiejętne zarządzanie ciepłem resztkowym. Płyta indukcyjna, choć sama w sobie nie nagrzewa się tak mocno jak ceramika, przekazuje ogromną ilość energii naczyniom. Wyłączenie pola grzewczego na kilka minut przed końcem gotowania pozwala potrawie "dojść” przy zerowym poborze prądu. To prosta zmiana nawyku, która w skali roku może przynieść zauważalne oszczędności. Co ciekawe, coraz większą popularnością cieszą się szybkowary, które drastycznie skracają czas obróbki termicznej, a tym samym redukują czas pracy najbardziej energochłonnego urządzenia w domu.

Patrząc w przyszłość, należy spodziewać się, że producenci AGD będą kłaść jeszcze większy nacisk na funkcje "eko” w swoich flagowych produktach. Już teraz na rynku dostępne są płyty z inteligentnymi sensorami, które precyzyjnie dobierają moc do temperatury naczynia, zapobiegając niepotrzebnemu przegrzewaniu. Dla konsumenta kluczowa pozostaje jednak prosta matematyka: każda godzina intensywnej pracy płyty indukcyjnej to konkretny wydatek, który przy dużym obciążeniu może oscylować w okolicach 1,50 zł. W skali miesiąca, przy codziennym gotowaniu, kwota ta staje się znaczącą pozycją w budżecie, przewyższającą koszty oświetlenia całego mieszkania. Zrozumienie, że to właśnie w kuchni toczy się główna bitwa o niższe rachunki, jest pierwszym krokiem do racjonalizacji domowych wydatków w niepewnych czasach.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: