Taka będzie pogoda w styczniu 2026. Najnowsze prognozy IMGW nie pozostawiają złudzeń
Pierwsze tygodnie nowego roku przynoszą stabilizację warunków pogodowych, choć na razie nic nie wskazuje na nadejście ekstremalnych mrozów. Choć kalendarzowa zima trwa od niedawna, nadchodzące dni pozwolą nam odczuć jej obecność w łagodniejszym wydaniu, niż mogłyby sugerować to czarne scenariusze pogodowe.
- Powrót Polski do zimowej rzeczywistości
- Przewidywalne temperatury i opady w styczniu 2026
- Zjawiska zimowe w granicach normy?
Powrót Polski do zimowej rzeczywistości
Polska znajduje się obecnie w zasięgu zróżnicowanej cyrkulacji, w której wpływy kontynentalne mieszają się z masami powietrza napływającymi znad Atlantyku. To zjawisko sprawia, że zamiast dominacji stabilnego wyżu, mamy do czynienia ze zmienną aurą, typową dla naszego regionu w tym okresie.
Modele meteorologiczne nie wskazują na powstanie trwałej blokady, która mogłaby całkowicie odciąć napływ cieplejszego powietrza z zachodu.

W efekcie styczeń 2026 roku prawdopodobnie zapisze się w statystykach jako miesiąc z temperaturami bliskimi normie wieloletniej lub lekko ją przekraczającymi, co wpisuje się w trendy obserwowane w poprzednich sezonach.
Eksperci monitorują zmiany w obrębie wiru polarnego, którego stabilność ma kluczowe znaczenie dla pogody w Europie Środkowej. Gdy wir ulega osłabieniu, mroźne powietrze dociera bezpośrednio nad terytorium Polski.
Przewidywalne temperatury i opady w styczniu 2026
Najnowsze dane z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej pozwalają na zachowanie spokoju w kwestii nadchodzących tygodni. Prognozy długoterminowe wskazują, że średnia miesięczna temperatura powietrza w całym kraju powinna kształtować się w granicach normy wieloletniej z lat 1991–2020.
Modele nie przewidują gwałtownego uderzenia mrozu w drugiej i trzeciej dekadzie miesiąca, zapowiadając bardziej umiarkowany przebieg aury. Nawet na Suwalszczyźnie, tradycyjnie nazywanej polskim biegunem zimna, termometry w nocy powinny wskazywać wartości w okolicach –10°C, a nie prognozowane wcześniej ekstremalne spadki.

Równie istotnym elementem aury będą opady śniegu, których suma według modeli numerycznych powinna mieścić się w normie dla większości regionów. Choć opady wystąpią, nie należy spodziewać się paraliżujących śnieżyc przynoszących kilkadziesiąt centymetrów świeżego puchu w ciągu jednej doby.
Zobacz też: UE wzięła się za kierowców-seniorów. Nowe przepisy w 2026 r. mogą odebrać im prawo jazdy
Zjawiska zimowe w granicach normy?
Analiza map anomalii temperatury pokazuje, że styczeń nie zostanie zdominowany przez wartości znacznie niższe od przeciętnych. Aktualne prognozy nie potwierdzają doniesień o wyjątkowo mroźnym okresie w połowie miesiąca, a napływ powietrza arktyczno-kontynentalnego nie będzie miał charakteru trwałego, szerokiego strumienia.
Niemniej jednak przy spadkach temperatur opady śniegu stają się drobnoziarniste i lekkie, co sprzyja powstawaniu zamieci. Zjawisko to, w połączeniu z ewentualnymi silniejszymi mrozami, tworzy warunki, które synoptycy nazywają „bestią ze wschodu”.

Meteorolodzy sugerują, że ocieplenia mogą pojawiać się częściej na zachodzie i wybrzeżu kraju, i nie będą one miały jedynie incydentalnego charakteru. Stabilność wyżu syberyjskiego nie jest obecnie na tyle duża, by skutecznie odpychać niże atlantyckie niosące wilgotniejsze i cieplejsze masy powietrza.
Dla miłośników sportów zimowych oznacza to przyzwoite, choć nie rekordowe warunki na stokach – pokrywa śnieżna w Karkonoszach czy Tatrach powinna być stabilna, ale zbliżona do średniej z ostatnich lat. Styczeń 2026 roku będzie zatem miesiącem, w którym zima przypomni o potędze natury, która mimo globalnych trendów ocieplenia potrafi wciąż zaskoczyć ekstremalnym chłodem.